Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "...wtedy słyszę czyjś śpiew". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "...wtedy słyszę czyjś śpiew". Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 stycznia 2019

Od Karo (do Morrigan) "...wtedy słyszę czyiś śpiew" cz.5

  Nie wiem co we mnie wstąpiło. Od czternastego roku życia byłem aseksualny po tym jak jedna dziewczyna mnie wystawiła. Wtedy właśnie zacząłem zabijać. Dziewczyna nie odwzajemniała mojego uczucia. Szybko dostałem ciosa w twarz, co było jawnym sygnałem, że nie mam tego kontynuować. Odsunąłem się od dziewczyny, chwyciłem za paczkę fajek i wyskoczyłem przez okno. Nie zauważyłem, że byłem we własnym domu, ale ok. Przywołałem Gołąba, a ten szybko przyleciał na me ramię. 
  - Witaj, przyjacielu - powiedziałem do Gołąba.
  Ten zaskwierczał, a ja wyciągnąłem papierosa. Zapaliłem go swoją super długą zapałką. Nagle przede mną pojawił się ten sam Łysy. W ręce miał swoją laskę.
  - Żarty sobie ze mnie robisz?! - krzyknął.
  - O co ci chodzi? - zapytałem.
  - Nie udawaj! Wiem, że zabrałeś te informacje! - krzyknął znów i zamachnął się swoją laską. Znowu walka... 
  - Sorry, ja już z tym skończyłem! - powiedziałem parując cios. Nagle Łysy kopnął mnie w klatę, a ja runąłem ziemię. Coś wbiło mi się w rękę, na którą się spojrzałem i ujrzałem krew. Wtedy poczułem coś dziwnego, napływ mocy. Spojrzałem na ręce, a te promieniowały czymś fioletowym, w dodatku miały szpony.
  - Co to jest?! - krzyknął (znów).
  Nagle w gościa runął Gołąb. Podbiegłem do Łysego i zapodałem mu ciosa w brzuch. Padł na kolana, wyciągnąłem laskę z jego ręki. W rękojeści był ukryty sztylet, który wpadł w moje ręce. Przebiłem jego serce srebrnym szpikulcem, a ten upadł. Wykrwawił się, a ja w kałuży krwi zobaczyłem swoje odbicie, które nie wyglądało jak ja... Cały "skafander" momentalnie zniknął. Wróciłem do chaty, przez to samo okno, przez które wyszedłem. W moim domu nadal była dziewczyna, która spała, bo jednak nieźle się nawaliliśmy.

Morrigan?
---
134 PD
~Mimma

wtorek, 1 stycznia 2019

Od Morrigan (do Karo) "...wtedy słyszę czyiś śpiew" cz.4

  Sama nie wiem, czemu zgodziłam się na wyjście do restauracji. Jemu się nie dało odmówić, nie przyjmował słowa "nie", tylko wszystko działo się tak jak on chciał. Chłopak przerwał chwilę milczenia nalaniem nam po lampce czerwonego wina. Wzięłam kieliczek w dwa palce i upiłam łyk. Dawno już nie czułam smaku alkoholu. Postanowiłam przerwać niezręczną ciszę, i odezwałam się.
  - Dobre wino. - chciałam, aby mój głos był pewny i nie zdradzał wahania.
  Karo spojrzał na mnie i uniósł kąciki ust w delikantym uśmiechu. 
  - Moje ulubione, chociaż gustuję w mocniejszych alkoholach. Wiem, że kobiety nie przepadają za nimi, więc wybrałem wino. - odparł z uśmieszkiem.
  Na drugie zdanie prychnęłam cicho.
  - Bo dziewczyna to już nie może wypić dwóch kieliszków wódki lub whisky z sokiem i cytryną. - rzekłam w geście zemsty, stając się pewniejsza tego co mówię. 
  Mój towarzysz nieco się zdziwił, jednak dalej jadł i obmyślał co by mi tu odpowiedzieć. Patrzyłam się na niego triumfalnie, biorąc kolejne maki do ust.
  - Jak skończymy może skuszę Cię na coś mocniejszego. - odpowiedział.
  - Chętnie. - uśmiechnęłam się. - Ja już skończyłam. 
  Yakuza też odstawił swój talerz i zawołał kelnera. Poprosił go o zabranie naczyń i podanie nam whisky. Wrócił po kilku minutach z w dwoma szklankami i butelką złotego napoju. Postawił wszystko na stole, ukłonił się krótko i odczedł na zaplecze. Tym razem pierwsza chwyciłam za szklaną karafkę i nalałam nam po szklance. Budziła się we mnie moja druga strona. Karo z uniesioną brwią zaczął sączyć powoli napój. Spojrzałam się na niego z wyrzutem.
  - Taki słaby jesteś? - rzuciłam i wypiłam całą szklankę duszkiem.
  Chłopak nie chcąc być skompromitowanym przez dziewczynę też wypił całą zawartość szklanki. Piliśmy kolejkę za kolejką bez opamiętania. Poczułam jak moja krew zaczyna tonąć w alkoholu, czy może nawet się w niego zmieniać. Gdy wyżłopaliśmy już trzecią butelkę zostawiliśmy pieniądze na stoliku i chwiejnym krokiem wyszliśmy z restauracji. Szliśmy przez miasto sama nie wiem gdzie. Karo jeszcze się trzymał i nie był tak nawalony jak ja. On zachował trzeźwy umysł, ja zaś miałam już tylko strzępki. Po piętnastu minutach drogi stanęliśmy przed jego domem. Weszliśmy do środka i usiedliśmy na kanapie. Poczułam na sobie wzrok chłopaka. Położył mi rękę na udzie i spojrzał w oczy. Delikatnie mnie pocałował, jednak nie oddałam czułości. Przez chwilę przemknęło mi przez myśl, że to bardzo nieodpowiedzialne. Yakuza jednak nie zniechęcił się. Jedną ręką trzymał mi ręce w górze, a drugą zaczął ściągać mi dolną część ubrania. Próbowałam krzyknąć jednak wpił mi się w usta.

Karo? XD
---
242 PD
~Mimma

sobota, 29 grudnia 2018

Od Karo (do Morrigan) "...wtedy słyszę czyiś śpiew" cz.3

  No tak... Nikt mnie nie zostawi. Dostałem solidnego ciosa w ryj, a później usłyszałem masę przeprosin, super. Potem się obudziłem i na pewno nie byłem u siebie. Czułem się conajmniej dziwnie. Wstałem i koło małego łóżka zobaczyłem kubek z zieloną herbatą (kolejna Carisa). Herbata była świeżo zaparzona, chwyciłem kubek i wziąłem łyka. Smak mięty rozpłynął mi się w ustach. Dźwignąłem się na nogi i udałem się w stronę jedynych drzwi w pomieszczeniu. Otworzyłem je i ujrzałem dziewczynę, nieco niższą ode mnie. Niebieskooka spojrzała na mnie nieśmiało i odwróciła wzrok. Zaciągnąłem zapach kadzidła i usiadłem na krześle naprzeciw dziewczyny.
  - Eeee... Hej? - powiedziałem. - Karo Yakuza - dodałem, wyciągając rękę w celu przywitania.
  - Morrigan Morgan - powiedziała uśmiechając się lekko. - Jak się czujesz?
  - Dobrze, chyba - odpowiedziałem. - Mam u ciebie dług, może cię gdzieś zabiorę?
  - C-co, nie, nie trzeba - zaprzeczyła. 
  Ja nie mogłem tego tak zostawić. Umówiłem się z dziewczyną na dwudziestą. Poszedłem po nią z super kwiatkami, a ta czekała przed swoim domem. Dziewczyna niepewnie poszła za mną. Przez całą drogę milczeliśmy, aż zaszliśmy do restauracji. Duża sala z wieloma stołami. Usiadliśmy na przeciwko siebie. Kelner przyniósł butelkę wina. Nalałem nam lampkę alkoholu i zamówiliśmy coś do jedzenia. Zaczęliśmy rozmowę, która trwała conajmniej czterdzieści pięć minut, zanim przyszło jedzenie. Dziewczyna wzięła sushi, a ja Ramen. Później domówiliśmy deser.

Morrigan?
---
107 PD
~Mimma

Od Morrigan (do Karo) "...wtedy słyszę czyjś śpiew" cz.2

  Siedziałam nad brzegiem stawu w miejskim parku. Wpatrując się w gwiazdy nuciłam różne melodie, a ciche dźwięki przeobraziły się w śpiew. Opowiadałam o miłości, o okrucieństwach tego świata, a wszystkiemu towarzyszył akompaniament gitary. Po raz pierwszy w moim życiu publicznie wykonywałam utwory Sheerana. Czy publicznie - nie do końca, gdyż nikt mnie nie słuchał. Tej nocy również byłam skazana na bycie samotną, aczkolwiek na tym opierało się całe moje życie.
  Na ciemnym niebie świeciły miliony jasnych punkcików. Nie przestając grać przyglądałam się im, i zaśpiewałam dobrze znaną mi piosenkę.
  - It's just another night
And I'm staring at the moon
I saw a shooting star
And thought of you
I sang a lullaby
By the waterside and knew
If you were here,
I'd sing to you
You're on the other side
As the skyline splits in two
I'm miles away from seeing you
I can see the stars
From America
I wonder, do you see them, too?
  So open your eyes and see
The way our horizons meet
And all of the lights will lead
Into the night with me
And I know these scars will bleed
But both of our hearts believe
All of these stars will guide us home
  I can hear your heart
On the radio beat
They're playing 'Chasing Cars'
And I thought of us
Back to the time,
You were lying next to me
I looked across and fell in love
So I took your hand
Back through lands and streets I knew
Everything led back to you
So can you see the stars?
Over Amsterdam
You're the song my heart is
Beating to
  So open your eyes and see
The way our horizons meet
And all of the lights will lead
Into the night with me
And I know these scars will bleed
But both of our hearts believe
All of these stars will guide us home
  And, oh, I know
And oh, I know, oh
I can see the stars
From America.

  Skończyłam śpiewać, i usłyszałam za sobą trzask łamanych gałęzi i suchych liści. Odwróciłam się, i ujrzałam leżącego chłopaka o karmazynowych oczach. Podbiegłam do niego i uklęknęłam tuż obok niego. Wzięłam jego głowę na kolana i ogarnęłam mu włosy z twarzy.
  - Obudź się, no proszę... - jęknęłam cicho.

Karo?
---
228 PD
~Mimma

piątek, 28 grudnia 2018

Od Karo (do Morrigan) "...wtedy słyszę czyiś śpiew"

  Dzień wyjątkowo ładny. Pomijając to, że wiatr napierdalał jak huragan to było fajnie. 
  - Masz te informacje?! - zapytał taki łysy.
  - Może, ale najpierw hajs - odpowiedziałem.
  Odkąd zostałem szpiegiem to takie rzeczy robiłem. Włożyłem papierosa to ust i odpaliłem go moimi super zapałkami. Położyłem na biurku łysego notes z tajnymi rzeczami. Łysy aka Simon Farbiarz (lub farciarz, jak kto woli, ja go nazywam łysy) był wysoki na 250 cm, a w barach miał jakieś 150 cm. Miał głowę wielkości dyni. Rzucił mi worek z pieniędzmi i zakaslał.
  - Polecam się na przyszłość! - powiedziałem wychodząc.
  Z szelmowskim uśmieszkiem i workiem hajsu udałem się do baru. Poprosiłem o kufel pitnego miodu z rumem. To był bar "Pod Wkurzonym Rzabiarzem", do którego lubiłem chodzić w piątki. Spojrzałem się na mężczyznę za blatem, a on na mnie. Jakiś chory był chyba. Po wypiciu napoju, postanowiłem wyjść z lokalu i udać się na spacer. I tak se szedłem, lecz wtedy słyszę czyiś śpiew. Postanowiłem pójść za głosem i ujrzałem dziewczynę. Spojrzałem na nia, a mój mózg odmówił mi posłuszeństwa. Poczułem się sennie, moje powieki zaczęły się sklejać. Czemu kiedy spotykam ładną dziewczynę padam na ryj? Fuck my life. Serio, ja tego nie robię specjalnie. Przez głowę przeleciała mi jedna myśl. Czy w końcu jakaś dziewczyna mnie zostawi na pastwę losu.

Morrigan?
---
106 PD
~Mimma