Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Krwawa rzeka pełna wspomnień utraconych" ❀. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Krwawa rzeka pełna wspomnień utraconych" ❀. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 listopada 2018

Od Gabriela (do Sorii) "Krwawa rzeka pełna wspomnień utraconych" cz.3

  Gabriel od wczoraj spał jedynie dwie godziny tak normalnie. Nie mógł zasnąć to po pierwsze, po drugie myślał o niej, a po trzecie ganiał go brak senności. Jego myśli wchodziły na niebezpieczny tor. Nie chciał, nie powinien o tym myśleć, ale nie mógł przestać. Był tak ześwirowany, że przez to wszystko przypadkowo trafił pyskiem w drzewo. Uderzył tak mocno, że aż kilka łez mu poleciało. Zawył boleśnie i złapał się za pysk. Bolało.
  Choć to trochę odwróciło uwagę od ciągłych myśli o niej. Bał się jedynie, że zrobił sobie jakąś krzywdę, ale tuż po chwili miał to głęboko. Użył powietrza jak schodów i skrzydeł oraz trampoliny, by móc przenieść się gdzieś indziej, w bardziej przestronne miejsce i jakby to ująć bezpieczniejsze.  Może tym razem nic sobie nie zrobi.
  Bawił się tak do samego rana.
  Później przyszła pora na polowanie, spotkał ja tam. Obserwował ja, ale zajął się swoim zajęciem. Po skończonej robocie ruszył za nią. Akurat też miał iść w tamtym kierunku.
  - Też idę w tym samym kierunku - odpowiedział. Wyminął ją i położył się na polanie. Ziewnął, ale pysk nadal go bolał. Położył ogon bliżej swojego ciała i ogrzewał się na słońcu, mógł zamknąć powieki i chwilę odpocząć.
  - Połóż się, jak chcesz - mruknął.

Soria? Sorki, że tak długo.
---
102 PD
~Mimma

niedziela, 18 listopada 2018

Od Sorii (do Gabriela) "Krwawa rzeka pełna wspomnień utraconych" cz.2

  Wadera wpatrywała się w przybysza w milczeniu, czerpała cichą radość z poczynań gubiącego się we własnych słowach basiora, który nagle wydawał się taki zaplątany a zaraz odważnie nachylił się, nazywając ją "iskierką". Ciekawe skąd ten pomysł. Jednak zaciekawiona typem, podążyła za nim do wody, gdzie gwałtownie zaczął gasić swe pragnienie. Gdy po kilkunastu sekundach uniósł mokrawy pysk znad lustra tafli, znowu rzucał na nią spojrzenia pełne fascynacji. Prawdopodobnie dlatego, że prześniła mu się i wkrótce spotkał ją w świecie rzeczywistym. Samica usiadła z gracją układając ogony wzdłuż jej łap, trwała w tej pozycji z zamkniętymi oczyma. Nie musiała patrzeć, by wiedzieć, że Gabryś obserwuje ją z bliższej odległości.
- Och Gabrysiu - westchnęła kojąco by dodać nuty śmiechu do swej wypowiedzi. - Czemu wpatrujesz się we mnie jak w obrazek?
- Co? Nie! Ja tylko... - słysząc jego kolejne pogubienie się, otworzyła oczy, patrząc na niego rozbawiona z lekkim uśmiechem. Nagle się otrząsnął. - Nie znam twego imienia.
- Śniłam ci się, ale nie poznałeś mej tożsamości - lekko się zaśmiała, zasłoniła pyszczek łapą. - To tajemnica.
- Przedstawiłem ci się, czas na ciebie.
- Czyli chcesz, bym zdradziła ci sekret? - Kiwnął głową. Podeszła do niego całkiem ignorując przestrzeń osobistą, oparła łapę o jego ramię zbliżyła swój pyszczek do jego ucha. Szepnęła dwa słowa. - Jestem Soria.
  Po czym robiąc krok w tył, wycofała się.
- Zobaczymy się rano,miłej nocy, Gabrysiu - pożegnała się Soria, gdzie przy tym przejechała jednym z ogonów wzdłuż jego brody a końcówka lekko uderzyła go w czubek nosa.
***
  Nastał przyjemny dzień, jesienna pogoda była wówczas łaskawsza. Chociaż na niebie błąkało się kilka chmur, było nawet ciepło, wiatr łagodnie dawał o sobie znać. Soria prowadziła dyskusje podczas chodu z innym basiorem, który oprowadzał ją po nieznanej jeszcze części terenów, ponieważ miała dziś pomóc przy łowach, współpracując z innymi wilkami, które miała również dopiero poznać. Wśród oczekujących na wydanie poleceń zakresu strategii, zauważyła głównie basiorów oraz Gabrysia, który na jej widok wydawał się lekko spłoszony. Soria uśmiechnęła się ku niemu ale nie podeszła rozpoczynając rozmowę, z racji trwania we wcześniejszej. Wydawała się być bardziej zaciekawiona innymi wilkami i słuchaniem przydzielanym trasom działań niż samym Gabrielem. Po przydzieleniu jej pozycji przy rozmówcy z wcześniej, wolno kierowali się na łowy. Tak, stado się pasło w pierwszym obstawianym punkcie, dlatego rozdzielono się na pomniejsze grupy dla upolowania większej ilości pożywienia. Wiatr działał na korzyść wilków, bowiem przywodził im zapach celów, nie zdradzając ich pozycji. Soria z wolna zbliżała się na swoją pozycję, kiedy wszyscy dostali znak do ataku. Wystartowała z zadziwiającą prędkością jak na waderę, podobno ogony pomagały jej przy tym, kontrolując z swojej strony bieg ku ucieczce tej jednej sztuki z zwierzyny, kierując ją przy tym do wilków, którzy mieli za zadanie wykończyć cel. Soria w biegu patrzyła się wyłącznie na uciekającą zwierzynę, dlatego zignorowała to, że poznany nocą basior rzucał jej spojrzenia. Zatrzymała się dopiero po wykonaniu swojej roboty, odrzucając przy tym włosy do tyłu, podczas gdy gratulowano sobie wzajemnie dobrej pracy. Kiedy nadeszła pora wadery, kilkoro basiorów wydawała się lekko speszona.
- To jak Soria? Co powiesz na świętowanie? - Zapytał się jeden z nich. Uśmiechnęła się lekko flirtująco.
- To naprawdę kusząca propozycja. Niestety, mam trochę do załatwienia. Wybaczcie mili panowie - rzekła odwracając się i odchodząc spoglądając przy tym na mijanego Gabrysia z uśmieszkiem. Po kilku minutach, będąc już z dala od tamtego ugrupowania, przystanęła. - Dlaczego podążasz za mną?
  Spytała się odwracając głowę ku wylotowi, gdzie akurat stanął zaskoczony wilk.

Gabryś?
---
335 PD
~Mimma

sobota, 17 listopada 2018

Od Gabriela (do Sorii) "Krwawa rzeka, pełna wspomnień utraconych"

- Mały Rysiu, czas na opowieść. Prawda, dusze utraconych? - zwrócił się do nich Gabriel. Te jednak wygodnie zasiadły, o ile to było możliwe. Mały Ryś czekał niecierpliwie, aż zacznie swoją opowieść. Jak zawsze chciał posłuchać.
- Zacznijcie już! - warknął. Dusze chciały już zagarnąć jego duszę, jak i ciało. Zdobyć nowe, ale nie, to na inny raz.
- A więc czas na historię. Jak to było - powiedział.
- Wiele lat temu... - odezwała się dusza.
- Wiele lat temu, przed tym, co miało nastąpić... - dodała druga.
- Wiele lat temu, przed tym, co miało nastąpić, pojawił się znak... - dodała trzecia dusza.

~Wróćmy więc do początku~

Pewnej księżycowej nocy Gabryś wybudził się ze snu. Był wystraszony. W jego śnie pojawiła się przepiękna wilczyca, aż iskierki tańczyły w ślepiach na jej widok. Miała trzy wspaniałe ogony. Jej umaszczenie też było zupełnie inne, ale jednocześnie wyjątkowe. Jakby czekało tylko na niego. Jednakże wiedział i czuł, że kryje w sobie coś wielkiego.
Gdy miał to odkryć.
Gdy biegł w jej stronę.
Gdy droga pod jego łapami była nad wyraz miękka...
Wnet się obudził, gdyż zaczął spadać w otchłań. Udało mu się wybudzić, a przez to musiał wyjść i się przejść po terenie. Nie mógł, o tym myśleć. Choć jakąś część niego nieubłaganie pragnęła więcej. Nawet więcej pożądała jej, tej aksamitnej i zabójczej sierści. Tego wspaniałego doznania, jakie mógł z nią przejść. To było tak silne, iż biedny wilk musiał zacząć biec. Ile tylko miał sił w swoich łapach. Poczuł wiatr, aż skoczył w przepaść. Wiatr na czas go odrzucił. To jednak było mało, musiał wylądować na czymś żywym i miękkim. Nie chciał, się podnosić, więc jedynie zamruczał i się wtulił.
Dopiero gdy otworzył swe ślepia, odskoczył jak poparzony od tej wspaniałej samicy. Zamurowało go, a może nawet sparaliżowało.
Jego oczy się powiększały, przelatywał ją swoim spojrzeniem. Jakby chciał wywiercić w niej dziurę na wylot. Ona tak samo, jak on, miała wielkie oczy i żadne z nich nie odezwało się nawet słowem. Cisza ciągnęła się w nieskończoność. Żadne z nich jej nie przerwało.
Dopiero Gabryś po dobrych kilku dłuższych chwilach się otrząsnął. Musiał się uspokoić. Co w niego wstąpiło, on się przecież tak nie zachowuje.
Nabrał dużo powietrza, aby następnie je wypuścić. Siedział na swoim miejscu nieco rozluźniony.
- Em... J-ja... Ty... - jąkał się jak mało kto.
- Co cię do mnie sprowadza? - spytała. Jej głos był taki kołyszący, choć wciąż coś miała do ukrycia. Czemu miałby być taki podejrzliwy? Czyżby to przez ten sen? Możliwości jest sporo.
Musiał zebrać w sobie odwagę, aby jej powiedzieć. Wytłumaczyć swoje zachowanie.
- Śniłaś mi się - wyrzucił z siebie na jednym oddechu. Przez co na nowo zamilkł. Gabryś, ty debilu, ale żeś palnął - próbował jakoś dojść do siebie, aby zacząć jakoś, tę nową znajomość. Co z nim jest? To przez ten sen? Przecież nie raz ani nie dwa rozmawiał z samicami, a teraz go zatyka.
Musiał od nowa zacząć i to jak najszybciej.
- Hej, jestem Gabryś. Przepraszam, że tak na ciebie wpadłem - powiedział. Starał się być kulturalny, ale no, był speszony.
Gdy na nowo usłyszał jej głos, tym razem byli bliżej siebie. Nawet nie zdawał, sobie sprawy z tego, jak to musi głupio wyglądać.
- Śniłam ci się Gabryś? - spytała. Tak jakby czuł jej głos na karku, jej oddech. Nieco się wystraszył, ale nie odsunął.
Wnet wstąpiła w niego jakby odwaga. Coś go drgnęło, to aż dziwaczne. Choć też fascynujące.
Zbliżył się do niej i spojrzał w jej oczy z lekkim uśmiechem.
- Tak śniłaś mi się, iskierko - rzekł.
Ona wydawała się... zaciekawiona? To dobre słowo, a może tylko udawała, a tak naprawdę się go bała. Może było jej to obojętne.
- A co to był za sen? - ponownie usłyszał pytanie. Tym razem mógł na nowo wyrwać się z myśli i spojrzeć na nią.
- Stałaś na drodze - przerwał i zbliżył się do niej. - Wnet wokół ciebie można było dostrzec jakieś dusze... - dodał i ponownie przerwał, zbliżając się do niej.
Spojrzała się... podejrzliwie? Może nie umie zbyt dobrze jej rozczytać.
- No dobrze, już kończę. Biegłem do ciebie, ale ty nieubłaganie zaczęłaś zanikać, jakby te dusze próbowały się wydostać. Wtem droga zaczęła być miękka, czuć było krew, aż w końcu spadłem w otchłań i się obudziłem - skończył swoją wypowiedź. Ruszył do pobliskiego strumyka, by się napić i na nowo położyć. Był wyczerpany.
- Idziesz? - spytał. Samica, chyba się zastanawiała, ale w końcu ruszyła za nim. Gdy doszli do strumyka, samiec niemal od razu zaczął pić. Czuł pragnienie. Po wypiciu odpowiedniej ilości usiadł nieopodal, aby następnie się położyć. Umieścił pysk na łapach i ziewnął, po czym lekko przymnożył oczy.

Soria?

----
372 PD
Owca