Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Zagubieni w lesie sów" ❀. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Zagubieni w lesie sów" ❀. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 października 2018

Od Gabriela (do Exana) "Zagubieni w lesie sów" cz. 6

Gdy u Exana, Gabi przypomniał sobie, iż ujrzał rumieniec, na nowo chciał w nim go wywołać. Chciał go speszyć, sprawdzić, a może i głębiej w to wejść. Gab się nieco nakręcił, przez co zmienił swoje umaszczenie na inne. Wyglądał nieco jak samica, nie było wiadome, czemu to zrobił. Czyżby Gabriel oszalał? Wszystko możliwe, iż tak jest. Biedulek.
Gabryś ruszył przodem, nie wiedział też trochę, gdzie ma iść. Bo skąd miałby wiedzieć. Szedł w jakimś kierunku, choć dalej niemiłosiernie, bolał go policzek. Chamsko ze strony samca, że tak go potraktował. Przecież on nic takiego nie robił. Warknął sobie pod nosem i zatrzymał się, dopiero gdy zaschło mu w gardle. Tak, trzeba się napić. Zaczął szukać i nasłuchiwać szumu wody. Gdy znalazł, truchtem pobiegł, aby się napić trochę. Pochylił pysk i zaczął sączyć wodę. Czuł dziwny smak. Jakby pił jakieś kryształy, takie to dziwne.
Dopiero gdy skończył, zaczął widzieć inaczej, jego smak, węch także się zmieniły. Gdy pojawił się jego towarzysz, pomógł mu, aby policzek nie krwawił i zaczął się o niego ocierać. Mruczał, a gdy Exan totalnie został zamotany i wylądował na grzbiecie. Ponownie nad nim Gabryś mógł górować. Polizał jego policzek, a Exan syknął przez ból, który zamienił się w dziwne ciepło.
Gabryś na nowo zaczął ocierać nos o jego nos. Tym razem pewniej i stanowczo czulej. Spojrzał na niego i trzymał mocno, ale tak, aby nie zrobić mu krzywdy.

Exan?

----
115 PD
Owca

czwartek, 11 października 2018

Od Exana (do Gabriela) "Zagubieni w lesie sów" cz.5

  Co on wyrabia! Najpierw ugryzł mnie w ucho, a potem przyłożył swój nos do mojego. Czułem jego niespokojny, zimny oddech, woń jego trafiała do mojego nosa, trzymał mnie mocno! Wierzgałem w jego uścisku, jak bezbronna ryba w sieci.
- Gabriel! Ogarnij się, jakieś moce tobą kierują, to pułapka!! Puść mnie, do chole*y!!
  Ale Gabriel mnie nie słuchał. Była w nim według mojej interpretacji jakaś dzika dominacja, pokazująca, żeby spełniać wszystkie zachcianki Gabriela. Zamarłem, czekałem, aż on zabierze łaskaw swój nos od mojego nosa, trzymał mój pysk mocnymi łapami... nie próbowałem walczyć, czekałem... 
  Ognisko obok nas płonęło nadal, które swoim urokiem sterowało Gabrielem. Basior nie zabrał nosa, ale zaczął nim delikatnie pocierać o mój, co wywołało u mnie rumieniec, później zaczął gryźć mnie w policzek.
- Przestań!!- wyswobodziłem łapę z uścisku, który z czasem stawał się coraz lżejszy. Zdzieliłem napastnika w policzek. Gabriel odskoczył, warcząc. - Gabriel, uspokój się, to te światło tak na ciebie wpływa!
Gabriel otrząsnął się.
- To nie prawda!- warknął, masując czerwony policzek. Podszedłem do basiora.
- Przepraszam cię- mruknąłem i chciałem pogładzić go po policzku, w który go uderzyłem. Prawdę mówiąc, nie uderzyłem go tak mocno, ale ślad był widoczny. Mój policzek był w gorszym stanie... bo krwawił. 
- Spoko- oznajmił Gabi. Uśmiechnąłem się do niego. Nie chciałem go mieć za wroga. 
- A teraz spokojnie wydostańmy się stąd, ok? 
- Tak- rzucił Gabi
- No to chodźmy! 

Gabi? Co ty kombinujesz z tymi noskami?
---
112 PD
~Mimma

środa, 10 października 2018

Od Gabriela (do Exana) "Zagubieni w lesie sów" cz. 4

Gabryś ruszył przodem. Nie umiał tego wytłumaczyć, ale to światło kusiło. Jakby ciągnęło go do siebie, nie mógł się powstrzymać. Pragnął tego światła. Chciał też zobaczyć, co tam jest. Ostrożnie uważał, gdzie idzie, aby nie spaść. Wiatr pomyślnie im pomagał.
Przeszli przez stroną cześć, teraz powinno pójść im łatwiej, ale czym bliżej, byli tym się coraz bardziej oddalali. Gab był coraz bardziej zirytowany. Użył wiatru, aby strącić kilka drzew oraz próbując światło. Udało się, czyli są już tak blisko.
Przeciągnął się, aby ruszyć dalej w głąb gęstego lasu. Już chciał się wyżyć na jakiejś samicy, zgarnąć ją i... Właśnie wtedy się otrząsnął i zbliżył się bardziej. W końcu doszli do ognia, był to ogień, a może światło świetlików. Jak pięknie migotało. Hipnotyzowało, kusiło. Gabryś jakby zapomniał o boskim świecie, szedł dalej. Wtem ktoś go odciął.
- Otrząśnij się to pułapka - warknął Exan.
- Skąd wiesz? - mruknął Gabi.
Exan nic nie chciał powiedzieć więcej, wtem Gabryś chciał iść dalej, jednak samiec na niego skoczył. Przez co Gabi się potknął i stracił równowagę, a tuż po chwili spadł na samca. Wylądował nad nim, górował nad tym bezbronnym towarzyszem. Oparł łapy po obu stronach jego łebka i patrzył, nie poruszył się ani trochę. Ugryzł go w ucho, a tuż po tym dotknął jego nosa swoim. Wciąż nie pozwalając mu się ruszyć.

Exan?

----
108 PD
Owca

wtorek, 9 października 2018

Od Exana (do Gabriela) "Zagubieni w lesie sów" cz.3

  To już było pogięte i nienormalne. Wpadliśmy do rzeki, porwani z prądem wody, wylądowaliśmy na jakimś odludziu. Mój towarzysz ciągle wodził wzrokiem, po ciemnych kształtach, siedzących na gałęziach drzew liściastych. 
- No pięknie- mruknąłem pod nosem, futro jeszcze obciekało wodą, ale przynajmniej wylądowaliśmy na lądzie objętym księżycowym blaskiem. 
- Światło, tam jest!- zawołał Gabriel. Muszę przyznać, że nagłe przemówienie Gabriela mną wstrząsnęło, aż serce podlazło mi do gardła. Odwracam się i widzę Gabriela wpatrującego się w mały blask światła w oddali. 
- Ja bym nie ufał temu zjawiskowi- skomentowałem to, gdy podszedłem bliżej do basiora. Gdy byłem przy nim i gdy porównałem jego muskulaturę z moją, stwierdziłem, że muszę częściej trenować.
- A skąd wiesz, czy to światło to blask do naszego zbawienia? 
- A poza tym, to światło jest po drugiej stronie rzeki- stwierdziłem i spojrzałem na płynącą monotonnie wodę, szumiącą cicho. 
  Gabriel przekrzywił kąciki ust i natychmiast zrezygnował z pomysłu... chyba że, hej!! Mam pomysł! Iluzja! 
- Ok, Gabi, odsuń się- powiedziałem i w umyślę próbowałem sobie wyobrazić jakiś most, nadać mu kształt i z czego go zbudować. Zamknąłem oczy, aby się bardziej skoncentrować... w umyśle kreśliłem rozmiar i długości mostu. Otwieram oczy i widzę most, zbudowany z resztek gałęzi, roślinności i innych rzeczy, które płynęły z prądem rzeki. Pomacałem łapą, czy, aby iluzja jest stabilna... 
- No i jak?- zapytał Gabriel. 
- Można iść- oceniłem bezpieczeństwo mostu i poszedłem pierwszy. Gdy byłem w połowie drogi, mój towarzysz poszedł za mną, ale wciąż niepewny i przestraszony, że wpadnie do wody. Jednak nic z tego! Most jest dość wytrzymały, aby uciągnąć dwie osoby. 
- Brawo- pochwaliłem siebie, bo jak widząc, nikt nie padł, aby mi to powiedzieć. 
- To co? Idziemy?

Gabriel? Nic się nie stało
---
137 PD
~Mimma

Od Gabriela (do Exana) "Zagubieni w lesie sów" cz. 2

- Obróć się wokół swojej osi i wybierz drogę - powiedział Gabryś, gdy ten się dziwnie na niego spojrzał. Gabryś użył wiatru, aby wyczuć jakiś powiew. Gdzie może znaleźć się droga. Gabryś zgrabnie ruszył w lewo, choć Exan wybrał inną drogę. Koniec końców i tak poszli w stronę Gabi, bo kto by chciał się zgubić? Mimo to i tak bardziej się zagłębili w las, choć podobno wiatr wiał dobrze. Może jednak to jest dobra droga. Las zaczął się ciągnąć, dopóki nie wpadli do wody. Nie słyszeli jej, to aż dziwne. Niespotykane, zbyt chaotyczne.
Rwąca rzeka płynęła tak głośno, choć dla nich była taka cicha. Coś dziwnego, tak, właśnie, dziwnego. Cóż to za rzeka, aby płynęła tak cicho i aby jej nie dojrzeć. To jakże niebywałe i nierozważne. Nie mogli w ogóle się z niej wyrwać. Utrzymywali się na powierzchni, gdyż Gabryś jakoś próbował swym wiatrem pomoc, jednakże nic a nic nie szło tak, jakby on chciał.
Rzeka wyrzuciła ich na brzeg, co też było niesamowicie ciekawe. Jakim cudem? Gdzie są? Exan także był zaniepokojony, a jednocześnie zafascynowany tym wszystkim. Otrzepali się z wody, jeśli w ogóle tak można to nazwać. Gabryś przeciągnął się, aż mu kości zaczęły wydawać dziwne odgłosy. Po czym ruszył w głąb lasu. Stanął, dopiero gdy usłyszał sowy. Uniósł łebek i spojrzał wyżej, użył wiatru, aby poruszyć lasem, aby nieco światła tu wpadło, to jednak nic nie dało. Jedynie kilka świetlików się pojawiło. Na każdej gałęzi było po kilka sów. Obserwowały ich, patrzyły uważnie. Trochę to straszne, jednakże Gabryś był zafascynowany tym.
Ruszył przed siebie, gdyż dojrzał tam coś.
- Gabryś?
- Światło tam jest.

Exan? Sorki, że tak długo.
---
132 PD
Owca

środa, 5 września 2018

Od Exana (do Gabriela) "Zagubieni w lesie sów"

  Odczekałem, aż niebo się ściemni, po czym poszedłem przed siebie. Nie było to dla mnie ważne, gdzie zmierzałem. Po prostu szedłem, gdzie mi oczy wskazały. Słońce już dawno zniknęło za horyzontem, co znaczyło, że nocne zwierzęta zaraz wyjdą na żer. Po godzinie spaceru znalazłem się w lesie iglastym, gdzieniegdzie przesiadywały czające się wśród gałęzi sowy z wyłupiastymi oczami. Ziemia była nieco wilgotna, czułem jak sowy mnie obserwują. Gęsty parawan drzew nie dopuszczał blasku księżyca, przez co znajdowałem się, w niezwykłych ciemnościach. Jednak nie przejmowałem się tym, gdyż mój wzrok był przystosowany do mroku, więc mogłem swobodnie poruszać się po lesie. Lubiłem spacery w towarzystwie, ale według mnie, przechadzki po lesie samemu, dostarczały jeszcze więcej emocji, a tym samym doskonałą dawkę adrenaliny. Czułem obecność na każdym kroku, albo to tylko mrok tak na mnie wpływał. Jednak nic nie wytłumaczy faktu, iż właśnie przeszedłem obok krzaka, który zaszeleścił. Na początku myślałem, że to Frytek wyleguje się w swoich ulubionych roślinach, jakim właśnie są te krzaki. Jednak szelest, który stawał się coraz głośniejszy, utrzymał mnie jednak w przekonaniu, że ktoś się za nim czai. Zacisnąłem zęby, wysunąłem pazury... I to się stało w mgnieniu oka, gdy ktoś powalił mnie na ziemię. Zorientowałem się, że przygważdżają mnie umięśnione łapy... 
- Puszczaj!!!
  Tylne łapy, które miałem jednak wolne, odepchnąłem napastnika kopniakiem w podbrzusze. Usłyszałem głośne warknięcie i głos należący do basiora. Wstałem na równe nogi.
- Ty chol*rny...- już miałem dokończyć zdanie jakimś plugawym przekleństwem, ale spojrzałem na wilka, który stał w pełnej okazałości, nie miałby teraz problemu do ponownego ataku.
- No.. dokończ- odezwał się wilk.
- Czemu mnie przestraszyłeś! Nie masz nic do roboty, tylko porządne wilki o zawał przyprawiasz?
- No... na razie nie mam nic do roboty- odpowiedział. Wyczułem, że wilk dowcipkuje. 
- Eh, to może chociaż przedstawisz się, napastniku?
- Gabriel
- Exan
  Wilk zaśmiał się.
- Więc skoro mamy już uprzejmości za sobą, kontynuujemy bitwę, czy może rozstaniemy się w zgodzie.
- Wolałbym to drugie- odpowiadam pewnym głosem. 
- Ja też
- Więc, skoro jesteśmy już w zgodzie, to może... hmmm chol*ra, przez to wszystko zgubiłem drogę powrotną z lasu.
- No... na to wychodzi, że ja też.- Odpowiada mój nowo poznany towarzysz.
  No pięknie. Podrapałem się po głowie i rozglądałem, mając pewność, że gdzieś w jakiejś kurtynie mroku, ujrzę jakąś drogę powrotną.
- No to..co robimy?

Gabriel?
---
194 PD = 2 poziom
~Mimma