Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Altheia (NPC). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Altheia (NPC). Pokaż wszystkie posty

środa, 26 grudnia 2018

Altheia i Soria odchodzą!

  Z przykrością muszę oznajmić, że nasze szeregi opuszczają kolejne postaci, są to Altheia oraz Soria. Wszyscy mamy nadzieję, że wrócicie do nas, gdy tylko znajdziecie na to czas i chęci. Obie zostają na blogu jako NPC.


Administracja

niedziela, 18 listopada 2018

Od Althei'i (do Yumeko) "Sekret doliny" cz.8

  Einar zirytowany zachowaniem obcej lisicy, która położyła sobie głowę na jego łapach, gdy ten chciał sprawdzić, co wyrabia jego siostra, czekał z uniesionym łbem, aż Yumeko się odsunie. Nie chciał kłaść pyska na jej głowę, to nie tylko było w jego stylu, ale w głębi duszy brzydził go jakikolwiek kontakt fizyczny z żywą istotą; nawet z Alią. Na szczęście samica żyjąc we własnym świecie, nie dotykała nikogo, tylko obserwowała. To był jeden z powodów, dla których Einar ją kochał.
  Gdy Yumeko zabrała głowę, odetchnął z ulgą, czując jak mięśnie na karku zaczynają się spinać. Położył łeb na łapach i zasnął. Althei’a w tym czasie dalej bawiła się kolorową wodą. W jej głowie szalało wiele myśli. Wymyśliła sobie historyjkę, dlaczego zbiornik zmienia barwę. Wyobraziła sobie, co by było, gdyby każda ciecz się zmieniała pod wpływem dotyku. Zastanawiała się, jak długo to może trwać. Myślała nad tym, czy są jakieś skutki uboczne. A gdy woda nagle przestała zmieniać barwę, jakby została już zużyta, skrzydlata bez żadnego żalu wyszła ze zbiornika, otrzepała łapy i spojrzała na śpiącą dwójkę. Jej wzrok wychwycił rudą kitę, na grzbiecie samicy. Od razu do niej podeszłą i położyła się dwa metry przed nową towarzyszką i uważnie przyglądała się śpiącemu zwierzęciu. Jakim cudem ofiara śpi na łowcy? Wiewiórki to małe zwierzątka, które lisy mogą zjeść, a ten okaz śpi sobie, jakby był tu bezpieczny. Nie mówiąc o Yumeko, która mogła rzeczywiście być przyjacielem rudej kity, to jednak dla Einara było tylko obiadem. O Ali’i nie można było wspomnieć, żyjąc we własnym umyśle, wiewiórka mogła byś dla niej wszystkich. Może gdyby nie zjedli wcześniej królika, z głodu rzuciłaby się na zwierzę, ale w tej chwili, gdy wcześniejsze śniadanie było jeszcze trawione, zastanawiała się, co siedzi w głowie wiewiórki. Nie wyczuwa zagrożenia? A może jest chora i chce, by ktoś ją zabił?
  W końcu znudzona wszystkim, co było w jaskini, zasnęła, leżąc na plecach, owinięta skrzydłami.
- Alia, wstawaj – do jej umysłu dobiegł niewyraźny głos brata, który próbował ja wybudzić. Na zewnątrz przestało już padać, a słońce przebywało dość sporą część nieba. - Musimy potrenować – dodał, a wyraźniejszy głos doszedł do jej umysłu. Otworzyła jedno oko i przeciągle ziewnęła. Rozwinęła skrzydła, przewróciła się na bok, wstała i się rozciągnęła.
- Woda nie zmienia już koloru – usłyszeli głos Yumeko. Rodzeństwo spojrzało w kierunku zbiornika wodnego, dotykanego przez lisicę. Altheia podeszła do cieczy i stając po drugiej stronie, otworzyła pysk, wpierw ziewając, a następnie mówiąc:
- Wykorzystałam – po tych słowach bez żadnych wyrzutów, ruszyła lekkim krokiem w kierunku wyjścia z jaskini.
- Było trzeba jej tego nie pokazywać – rzucił na odchodne Einar i podążył za siostrą.

Yumeko?
---
215 PD
~Mimma

wtorek, 6 listopada 2018

Od Althei’i (Do Yumeko) "Sekret doliny” cz. 6

Po co za nią poszli? Sami tego nie wiedzieli, ale szczerze, nikt by nie mógł wiedzieć, bo do umysłu Althei’i jeszcze nikt nie wtargnął. W końcu to ona ruszyła za lisicą, a brat za nią, wiedząc, że pójdzie za nią wszędzie, nawet na śmierć. Będąc w suchej jaskini i nie musieć przejmować się deszczem, Einar położył się między ścianą a małym jeziorkiem, nie za bardzo chcąc poznać tajemnicę tego miejsca: w końcu woda zmieniała kolor pod każdym dotykiem, co skrzydlata lisica musiała wykorzystać. Najpierw siedziała w miejscu, dotykając powoli i jednostajnym ruchem łapy wody: zielony, fioletowy, różowy, czerwony, pomarańczowy, żółty, beżowy, granatowy… oczywiste było to, że w głowie Ali’i kolory te miały inne nazwy: szkarłat, amarantowy, cielisty, cyjan, fuksja, ale dla Einara to się nie liczyło. Nie widział i nie czuł kolorów, nawet nie był świadom tego zjawiska. Czuł tylko to, co było namacalne, a kolorów nie można dotknąć i obmacać, ewentualnie poczuć ciepło czy zimno, ale jemu było obojętne, czy napije się grynszpanowej, czy kardynalskiej wody: najważniejsze było to, że miał sucho i mógł ugasić pragnienie, chociaż w taką ulewę nikomu się nie chce pić. Wracając do skrzydlatej lisicy: z początku spokojnie i powoli, zamieniła na gwałtowne ruchy. Koniec końców wlazła do źródełka i robiła kółka, wbijając swój wzrok w wodę i oglądając, jak kolory się nawzajem mieszały i powstawała piękna paleta barw, zaczynając od perłowego odcienia po ciemne marengo, zahaczając o uderzającą magentę i jaskrawą zieleń. Gdy normalnego lisa te wszystkie kolory powinny przyprawić o zawroty głowy i ból oczu, Altheia wpatrywała się w źródło, nie zauważając, że chlapała na wszystkie możliwe strony.
- Alia, co ty robisz – burknął Einar, na którego pysku wylądowała zimna ciecz. Lisica, słysząc swe imię, zaprzestała ruchów. - Czemu chlapiesz wodą? - zapytał, siadając i wycierając łapami swój łeb.
- Źródełko zmienia kolor pod dotykiem – wytłumaczyła Yumeko.
- Świetnie. To, że tego nie widzę, nie oznacza, że możesz mnie nią ochlapywać – odpowiedział samiec, wstając i odchodząc od siostry. Zbliżył się nieco do nowopoznanej i znowu się położył.
- Przepraszam – powiedziała dźwięcznym głosem jego siostra i widząc, że się oddalił, wróciła do swojej czynności, tym razem robiąc to wolniej. Einar położył głowę na łapach i dopiero wtedy wyczuł, że przy Yumeko znajduje się coś jeszcze.
- Czy przy tobie siedzi wiewiórka? - zapytał.

Yumeko?

----
187 PD
Owca

środa, 24 października 2018

Od Althei'i (do Braka) "Tytuł został ucieknięty" cz.4

  Milczała. Była lisem, a on wilkiem, jej wrogiem, albo chociaż jej przeciwnikiem. Jeśli nie miała zamiaru go zabijać czy atakować, to tym bardziej nie powinna się do niego odzywać. Niestety sytuacja była poważna, jej brat potrzebował natychmiast pomocy medycznej. Był ślepy, brakowało tylko, by kulał lub nie mógł chodzić na jedną łapę. Czy jego moce byłyby wtedy zachwiane? Nie mógłby widzieć świata kończynami? Altheia nie chciała znać odpowiedzi, co nie należało do normalnych zachowa samicy; z natury ciekawska i żądająca odpowiedzi na wszystkie pytania, teraz wolała pozostać w niewiedzy. A teraz wrócę do wcześniejszego tematu: czy konfrontacja z innych gatunkiem była w porządku? Nie miała czasu się nad tym zastanowić, Einar krwawił i z wbitą w ramię strzałą.
  Pokręciła przecząco głową, nie odzywając się. 
- Pomożesz Brakowi? - pokręciła przecząco głową. Basior wyglądał na zdziwiony odpowiedzią, ale nie zdążył odpowiedzieć, gdyż Altheia sama podeszła do brata i wzięła go na plecy tak, jak to zrobiła wcześniej. Opatuliła brata skrzydłami tak, by nie dotknąć rany i spojrzała wymownie na ratownika, czekając, aż wskażę jej drogę. Ten szybko zrozumiał przekaz i byli już w drodze do jaskini nieznajomego.
  Podcza drogi myślała mniej, niż zazwyczaj, a prawie w ogóle, co nie należało do rzeczy normalnych. Musiała być czujna, na wypadek, gdyby prowadziła siebie i kuzyna na rychłą śmierć, ale czy mogła narzekać? W końcu sama tu przyszła i w pewnym sensie przyprowadziła ze sobą rodzinę (nawet, jeśli on sam za nią poszedł, wiedziała, że to zrobi), więc wilki mogłyby uznać ich za szpiegów, którym los w tej chwili nie sprzyjał i chcieli się ich pozbyć na wypadek, gdyby się czegoś dowiedzieli (a jedyne, co tu znaleźli, to przepiękne kwiaty w lesie). Zastanawiała się, czy naprawdę prowadzi ją do jaskini; jeśli tak, to do jakiej. Do wspólnej, z innymi wilkami, do tajemniczej, w której przyjmował takich wędrowców, jak my, czy do swojej własnej, w której albo ktoś będzie, albo nie. Czuła strach, ale nie o siebie czy strach przed wilkami; bała się, ze przyprowadziła tu Einara na pożegnanie z życiem. Gdyby przeżyła i widziała, jak umiera, sama popełniłaby samobójstwo, albo już na zawsze została w świecie swego umysłu, będąc samotnym wariatem. 
  Oboje milczeli, tylko Einar czasem wydawał z siebie jęki, czyli oznakę życia. Szli szybko, chociaż Alia starała się iść płynnie, by nie sprawiać rannego żadnego bólu, ale nie należało to do najprostszych rzeczy. Czuła, jak woń w powietrzu się zmienia, była coraz bardziej uważniejsza, zwracała uwagę na każdy, najmniejszy dźwięk i przyglądała się drodze, jaką szli, by ewentualnie uciec nią prosto do stada, gdzie byli w pewnym sensie nietykalni przez wilki.
- Jesteśmy – spojrzała na niewielką jaskinię, nie zatrzymując się. Wkroczyła w ciemność, wyczuwając obecność jakiejś istoty.
- Brak? Już wróciłeś? - usłyszała cichy głos, należący do starszej samicy. Stanęła, gdy jej oczy zetknęły się z oczami wadery, leżącej przy ścianie. Ta podniosła łeb i uważnie przyglądała się towarzyszom. Altheia starając się, by przypadkiem jakiś jej ruch nie został odebrany jako atak lub obrazę, stała w miejscu i ze swoją naturalną miną, patrzyła na waderę, czekając.

Brak?
---
249 PD
~Mimma

wtorek, 16 października 2018

Od Althei (do Braka) "Tytuł został ucieknięty" cz.2

  Dzień zaczął się od wyciągnięcia śpiącego Einara z jaskini. Altheia nie mogła spać już od godziny, twierdziła, że ma zbyt dużo do zobaczenia, by spędzić dzień na spaniu, chociaż w rzeczywistości obejrzała już każdy skrawek lisiej ziemi i zna go na pamięć – to był powód dla którego lisica wybrała się nieco dalej. Weszła na tereny, które lisy zazwyczaj nie odwiedzają. Ignorowała swojego brata, który mówił jej, że to zły pomysł i nie powinni wybierać się dalej, w nieznane lasy, tym bardziej, że Einar czuł nie pokój. Może i widział świat swoim sposobem, ale lisia ziemia, ich dom był dla niego dobrze znany i nawet bez tej mocy odczuwania łapami, mógłby się w nim odnaleźć. A tutaj? W tym obcym lesie, do którego nie zachodzą? Nie tylko czuł się niepewnie, ale odczuwał dziwne wibracje, nie pochodzące z ziemi. Zagrożenie nie zbliżało się do nich po lądzie, ale po drzewach. Gdy osobnik skakał na kolejne gałęzie, wibracje docierały do Einara przez korzenie w ziemi, ale niestety z opóźnieniem. To go zmartwiło. 
- Ja wracam – powiedział do siostry, chociaż wiedział, że bez się nie cofnie. Chciał, by się zatrzymała i stwierdziła, że pójdzie razem z nim, ale tylko połowa życzenia się spełniła. Altheia stanęła i odwróciła się do niego, lekko przechylając głowę. Wibracje były coraz wyraźniejsze.
- No… - ledwo zdążyła wypowiedzieć słowo, a strzała, która wyleciała zza konarów drzewa, trafiła samca i wbiła mu się w bok. Alia przerażona tym widokiem, automatycznie użyła manipulacji grawitacją. Wszystko, co znajdowało się wokół niej, zaczęło się unosić do góry: kamienie, gałęzie, liście, tylko drzewa pozostały na swoich miejscach, oraz jej brat. Nie interesując się, kto zadał ten cios, podbiegła do niego i go złapała, nim upadł. Pierwsze, co jej przyszło na myśl, to jego śmierć. Wizja ta była tak bolesna, że nie kontrolując się, wytworzyła kulę sprężonej energii, którą posłała w kierunku drzewa, z której wyleciała strzała. Usłyszała ludzki krzyk, człowiek odleciał do tyłu na parę metrów, a kula wybuchając, rozwaliła wokół trzy drzewa, zostawiając z nich tylko pień. Gdy usłyszała jego jęk, poczuła ulgę: żył. Niestety to nie zmieniało faktu, że w jego boku tkwiła strzała, która mogła go za chwilę zabić. Czy nie trafiła w jakiś narząd? Czy nie spowodowała krwotoku wewnętrznego? Czy nie przecięła jakiegoś mięśnia, co spowoduje brakiem kontroli nad kończyną i dożywotne kalectwo? - Wytrzymaj, proszę – załkała i zwiększyła swą gęstość, co poskutkowało większą siłą. Wtargała Einara na plecy, okryła go swoimi skrzydłami, starając się nie dotykać broni i ruszyła biegiem w kierunku powrotnym.
  Daleko odeszli, to było pewne. Starała się wrócić do stada, ale nawet nie rozpoznała terenu. Możliwe było, że się zgubiła. Stała na polanie, próbując zdecydować, którędy powinna się udać i gdy miała już odłożyć samca na ziemię i wzlecieć w niebo, by wyznaczyć kierunek, jasna kulka futra potoczyła się po górce i wylądowała prawie przed jej łapami. Odsunęła się do tyłu parę metrów, póki osoba nie wstała. Spojrzała w oczy nieznanego wilka.
- Potem się pozabijamy, proszę, pomóż – powiedziała jak najszybciej, po czym zwinęła skrzydła i położyła na ziemi rannego lisa.

Brak?
---
250 PD = 2 poziom
~Mimma

sobota, 13 października 2018

Od Althei (do Yumeko) "Sekret doliny” Cz. 4

Samica wróciła do brata, który czekał na nią w lesie. Nie wiedział, gdzie Altheia zabrała nieznaną lisicę, ale w tym czasie zbliżył się do nieprzytomnego człowieka, który dostał gałęzią w głowę. Czy umarł? Einar wyczuwał jego puls i bicie serca, chociaż wszystkie te czynności były słabe. Usiadł przy drzewie i czekał. Był wojownikiem, czy powinien go zabić? W końcu to wróg, ktoś, kto za jakiś czas może uderzyć i zabić, ale samiec zdecydował, że tego nie zrobi. To nie on był atakowany, tylko wilk. On w tym miejscu pojawił się przez zrządzenie losu i ciekawską siostrę, która po powrocie powiedziała do niego „Ona jest ogniem”. Altheia często rzucała takimi pojedynczymi zdaniami, nad którymi trzeba by długo główkować, by zrozumieć ich sens, ale on nie musiał. Znał swą siostrę i chociaż nie wiedział dokładnie, co widziała i czuła, wystarczała mu myśl, że ta lisica z drzewa musi mieć coś wspólnego z ogniem.
Pozostawiwszy człowieka na ziemi w lesie samemu sobie, skierowali się na polanę, na której znajdują się najczęściej zające. Mimo wszystko nie upolowali tego dnia nic, a głód doskwierał im od dłuższego czasu. Einar wyczuł obecność dwóch ofiar, najprawdopodobniej tych samych, co wcześniej. Tym razem jednak nic im nie przeszkodziło w polowaniu. Po udanej uczcie udali się na najbliższe jezioro, by ugasić pragnienie, umyć pysk i łapy, a następnie potrenować, jeśli żadne z nich nie wymyśli czegoś innego. Wybrali drogę ścieżką, nie chcieli iść przez las, by nie natrafić na ludzi, którzy by wyruszyli na poszukiwanie swojego nieprzytomnego towarzysza. Altheia używając skrzydeł, ‘skakała’, odpychając się łapami od ziemi i będąc w powietrzu parę sekund, by następnie wylądować na ziemi i to powtórzyć. Einar tylko raz zapytał, dlaczego to robi, ale ona była zbyt zamyślona, by odpowiedzieć. Obserwowała ptaki na niebie, które leciały na wschód. Gdy zniknęły za lasem, stanęła na chwilę i zaczęła iść normalnie, dołączając do swego brata. Zastanawiała się, dlaczego będąc w powietrzu, o wszystkim się zapomina.
Altheia przyspieszyła, goniąc za żabą i doszła pierwsza nad jezioro. Tam spotkała lisicę, którą wcześniej uratowała. Nie sądziła, że się do niej odezwie.
- Dzięki za ratunek – a jednak to zrobiła. Skrzydlata stanęła w miejscu, zostawiając zielonego stwora, który wskoczył do wody. - Yumeko jestem, a ty? - przedstawiła się. Zaczęła jej się uważnie przyglądać, czekała również na swojego brata, który wyręczy ją w rozmowie, a ona będzie mogła zająć się swoimi sprawami. On jednak długo się nie pojawiał, dopiero wtedy Alia zdała sobie sprawę, że zostawiła go daleko w tyle. Spojrzała w kierunku dróżki, którą przyszła. - Jak się nazywasz? - Yumeko ponowiła pytanie, a Altheia wiedząc, że nie wypada nie odpowiadać na pytanie, odwróciła się w jej stronę.
- Alia – powiedziała i odwróciła się do jeziora. Wsadziła pysk do wody i piła tak długo, aż jej brat się nie zjawił.
- Nie sądziłem, że zastaniemy tu kogo – powiedział Einar, czując postać jeszcze jednego lisa. Altheia wtedy podniosła pysk i rozkładając skrzydła, wpadła do wody. Jej brat podszedł i się napił.
- Cześć, jestem Yumeko – odezwała się lisica, a on zareagował, dopiero gdy jego pragnienie zostało ugaszone. Podniósł łeb i odwrócił się w stronę nieznajomej.
- Witaj, jestem Einar, to moja siostra Altheia – przedstawił lisice w wodzie, która stała w cieczy po brzuch i przyglądała się rybom. - Tak, poznałam już ją – Einar zdziwiony tym, że jego siostra się odezwała, podniósł do góry jedną brew.
- Chyba zbyt długo na mnie czekała. Raczej się nie odzywa – po tych słowach samiec odszedł nieco od brzegu i położył się na trawie. Altheia obserwowała dwie ryby, które pływały wokół siebie. Po chwili machnęła pod wodą łapą, a jedna z nich wyskoczyła do góry. Lisica z uśmiechem podbiła stworzenie nosem, jak człowiek podbija piłkę do góry. Za drugim razem zrobiła to zbyt mocno i ryba poleciała do tyłu, lądując na głowie Yumeko. Alia zaciekawiona rozwojem wydarzeń, odwróciła się do nowo poznanej i czekała na jej ruch.

Yumeko? Mam nadzieję, że nie przeszkadza ci pisanie z 'dwoma lisami'

----
316 PD
Owca

sobota, 6 października 2018

Od Althei'i (do Yumeko) "Sekret doliny" cz.2

  W milczeniu czekali na odpowiedni moment, by zaskoczyć dwa zające siedzące w trawie i złapać jednego z nich, gdy ziemia zaczęła drgać. Cztery stworzenia, czyli dwa lisy i dwie ofiary w postaci królikowatych nastroszyli uszy i słuchały. Z początku Altheia sądziła, że to rozpędzone stado, ale wraz z sekundami zdawała sobie sprawę, że wibracje nie maleją, ani nie zwiększają się jednostajnie, tylko na zmianę. Einar upewnił ją w nowej myśli, że gdzieś niedaleko toczy się walka. Głód został przyćmiony ciekawością samicy, która uniosła łeb, a zające na jej widok uciekły do swoich nor. 
- Nie mogłaś zrobić tego później? - odezwał się Einar, patrząc w dal i czując, jak zające siedzą w swoich norkach, a pół kilometra w stronę lasu odbywa się jakaś walka. Jego siostra nagle ruszyła biegiem w tamtą stronę, ignorując to, że oboje są głodni.
Przebiegła polanę i wbiegła w głąb lasu, kierując się w kierunku odgłosów i drgań. Z tamtej strony przylatywały ptaki, które uciekały od hałasu i zagrożenia. W końcu znalazła się na tyle blisko, by zauważyć niebieski promień wędrujący ku górze. Zatrzymała się i spojrzała na drzewo, znajdujące się przed nią. Wychwyciła wzrokiem grubą gałąź, z której zwisał rudo-czarno ogon z biała końcówką. Altheia rozprostowała skrzydła i odbijając się od ziemi, „wskoczyła” na gałąź obok nieznajomej. Chociaż ta drgnęła, spojrzała na nią i się trochę odsunęła, Alia złożyła swoje skrzydła i wychyliła lekko łeb do przodu, by móc lepiej oglądać zjawisko. Pod nimi walczyli wilk i człowiek. Zwierzę było szybsze, a dwunóg strzelał z rąk błękitnymi promieniami, próbując zranić wroga, który ciągle mu się wymykał. Gdy Einar dobiegł do miejsca zdarzenia, skrył się w krzakach i czekał.
  W końcu szare zwierzę postanowiło uciec, gdy zostało trafione w tylną nogę. Wbiegł w krzaki, w których znajdował się lis, a człowiek strzelił promieniem w ich kierunku. Lis poczuł, że wróg wypuszcza z siebie energię, a jego cel znajduje się obok niego i aby nie ryzykować zranienia, automatycznie wytworzył przed sobą skalną ścianę, która odbiła promień. Wilk zignorował lisa i uciekł w swoim kierunku, w tym czasie odbity błysk trafił w gałąź, na której siedziały dwie lisice. Gdy głowa człowieka poderwała się do góry, Altheia uniosła się do góry na skrzydłach, a nieznajoma nie mając się czego złapać, zaczęła lecieć w dół. W tym momencie Alia złapała ją, a gałąź spadła na mężczyznę.

Yumeko?
---
231 PD
~Mimma

środa, 12 września 2018

Od Althei’i "Zobaczyć świat innymi oczami”

  Większość by pomyślała, że ma od gorąca zwidy lub to ona dostała udaru. Chociaż przez chwilę wwiercaliby w jej ciało spojrzenia, po czym zapewne po chwili ruszyliby w swoją stronę, uważając, że to nie ich sprawa. Bo po co interesować się kimś, kto stoi i nie rusza się najmniejszym drgnięciem na małej wysepce po środku jeziora, przez wiele minut, nie zważając na upał?
  Młoda lisica wpierw przepłynęła nieduży zbiornik wodny, płytki. Czuła, że czasami, zamiast płynąć, idzie po dnie, a małe rybki zamieszkujące ten obszar zachowywały się, jakby jej nie było. Nie uciekały, pływały w swoje strony, unikając jedynie jej łap, by nie zostać zmiażdżonym. Skrzydlata weszła na niedużą wysepkę, porośniętą zieloną trawą i zmusiła parę żab do wskoczenia do wody, chociaż większość z nich ją zignorowała: takie gady jak te zielone przy niej zachowywały się jak inne lisy, po prostu ją ignorowali, a Althei’i to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Widziała w tym coś pozytywnego – więcej ciszy i spokoju.
  Stała wyprostowana, pyskiem w kierunku lasu, za którymi majaczył krajobraz górski. Słońce prażyło futro, ale jej to nie przeszkadzało. Stała na całkowicie odsłoniętym terenie razem z żabami i obserwowała las, który nie poruszał się w najmniejszym stopniu. Wiatr ustał parę minut temu, zrobiło się jeszcze duszniej, słońce jeszcze mocniej przypiekało, a jej futro wyschło w bardzo szybkim tempie. Wśród ciszy, jaka tam panowała, po prostu patrzyła na las. Wsłuchiwała się w plusk wody wywołany rybami i niczym posąg, patrzyła w jednym kierunku, będąc w swoim świecie. Czy czuła, że coś się zaraz wydarzy?
  Einar w tym czasie leżał w cieniu pod drzewem i drzemał. Chociaż był ślepy, jego sny były kolorowe i czuł się w nich, jakby nie stracił wzroku. Uwielbiał śnić, twierdził, że to najpiękniejsza czynność, jaką może robić. Niestety dziwne drganie ziemi przypominające biegnące stado wybudziło go ze snu. Podniósł łeb i otworzył niewidome oczy, w kierunku trzęsienia. Czuł, że drgania nie są blisko, musiały być od niego oddalone o parędziesiąt metrów, ale nie przeszkodziło mu to, w odnalezieniu przyczyny.
  Po drugiej stronie zbiornika wybiegła jakaś postać. Uciekała przed stadem wystraszonych gnu, które zignorowały przeszkodę w postaci żywego osobnika i biegły w jego kierunku, najprawdopodobniej nie interesując się tym, że go stratują. Mogłoby się wydawać, że tajemnicza postać świetnie sobie radzi, zaraz uda jej się uciec przed zagrożeniem, gdy nagle się potknęła o wystające kępki trawy, których na tamtym terenie była masa. Einar nie zastanawiając się, kim jest ta osoba, za sprawą swojej mocy, podniósł kawałek ziemi za leżącym, dzięki czemu zwierzęta omijały bezbronnego (a raczej wystającą ziemię) lub go przeskakiwały, wchodząc na odstającą „skocznie”. Samiec siedział pod drzewem i uważnie oglądał zajście (na swój sposób), gdy jego kuzynka ruszyła w kierunku ofiary.
  Podlatywała kawałek na skrzydłach, odpychając się łapami od podłoża, by znowu wrócić na ziemię i ponownie skoczyć: wyglądała jak młode szczenie, niepotrafiące latać. Einar, wiedząc, że nie zatrzyma Althei’i, ruszył za nią. W truchcie przeszedł przez zbiornik wodny i po chwili dołączył do swojej siostry, która stała na zdeformowanym kawałku ziemi i z góry przypatrywała się obcemu.

Ktoś? Obojętne, czy to będzie lis, wilk, czy człowiek
---
301 PD
~Mimma

niedziela, 9 września 2018

Granice istnieją tylko w naszych umysłach.

Altheia Niema
Znana też jako Alia
Samica | 6 lat | Lis | Cienie | Wojownik
Ścieżka Wojownika
Poziom 2 729/1500 PD (1729 PD) | 10 punktów
Kontakt: Pandemonium. [Howrse]
Art by Krrrokozjabrra