Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Ktoś ukradł tytuł". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Ktoś ukradł tytuł". Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 października 2018

Od Szczura (do Bastiana) "Ktoś ukradł tytuł"

Wcisnął się w wąską przerwę pomiędzy dwoma budynkami i wstrzymał oddech, nasłuchując wykrzykiwanych przez strażników komend. W tle rozbrzmiewało donośne ujadanie rozwścieczonych psów gończych oraz brzęczenie przypiętych do pasów pochew z mieczami. Wszystko to mieszało się z akompaniamentem chlupotu rozbryzgiwanych kałuż na brukowanej ulicy i stawało się głośniejsze z każdym kolejnym wydechem bijącym o wewnętrzne ścianki maski. Usilnie starał się nie zwracać uwagi na coraz większe trudności z łapaniem powietrza do płuc i towarzyszące temu osłabienie koncentracji.
Szczur spiął mięśnie, jednocześnie odruchowo cofając się o krok do tyłu, gdy strażnicy mijali wnękę. Spod przymrużonych, niemożliwie piekących powiek czujnie obserwował migające na ulicy, szare mundury z posrebrzanymi guzikami przy kołnierzach. W ciszy czekał, aż wszystkie znikną mu z oczu, po czym chrapliwie odetchnął z ulgą, wcześniej nie zauważając, że oddech stanął mu w piersi.
Ostatni raz zgodził się na robotę, która wymagała pracowania w ciągu dnia. Nie czuł się pewnie, gdy wychodził poza bezpieczny obszar cienia i zawsze się rozpraszał na tym, na czym nie powinien. Obecnie poza kiepskimi warunkami miał na karku starą, zakurzoną książkę, o którą tak pilnie zabiegał zleceniodawca i uganiał się ze zgrają strażników aż nazbyt ochoczą do wieszania. Widocznie nie byli zadowoleni zachwianym spokojem w ich małej mieścinie przez byle dziwaka w skórzanych łachmanach. Dla urozmaicenia rozrywki musiał radzić sobie z raną postrzałową, ponieważ paru strażników zdążyło chwycić za łuki i strzały, które, jak podejrzewał, były zatrute. Czuł się potwornie zawiedziony własnymi umiejętnościami, zbyt łatwo pozwolił zyskać przewagę nad sobą.
Przez cały czas udawało mu się ignorować rwący ból w prawym ramieniu, ale gdy poziom adrenaliny we krwi częściowo opadł, stało się to znacznie trudniejsze. Ściągnął kaptur z głowy i poprawił nasuniętą na twarz maskę, aby mieć lepsze pole widzenia. Nie zastanawiał się długo. Gwałtownym ruchem wyszarpnął wystającą z ramienia strzałę ze złamanym w połowie promieniem. Gdy ból rozszedł się po mięśniach, warknął gardłowo pod nosem, po czym przycisnął dłoń do rany i mocniej przywarł plecami do ściany budynku, żeby złapać oddech.
Ciężko dyszał osłabiony przez zwalniające bicie serca. Wyraźnie czuł, jak jego tętno ginie pomiędzy głośnym szumem w uszach, więc domyślił się, że trucizna prędko rozlała się po krwiobiegu. Powoli robiło mu się coraz duszniej, a po jego policzku spłynęła skromna strużka potu i wpadła za skórzany kołnierz.
Naciągnął kaptur na głowę i dał sobie jeszcze kilka sekund, podczas których nasłuchiwał, czy strażnicy nie zawracają. Wycie psów wciąż wyraźnie grzmiało w oddali, robiąc jeszcze większy harmider niż przedtem i przykuwając uwagę wszystkich mieszkańców. Część z nich wyściubiła nosy ze swoich chałup, żeby popatrzeć na wrzawę, co było Szczurowi nie na rękę. Nie mógł jednak całego dnia zmarnować na gniciu w tej wnęce, więc wybrał odpowiedni moment, żeby czmychnąć wte pędy przed siebie, a potem odbić w jak najbardziej zacienioną i pozbawioną ruchu uliczkę.
Daleko nie zdołał uciec, gdy uderzyła mu do głowy fala gorąca, a oddech przekształcił się w ciężki i dyszący charkot. Stracił kontrolę nad ciałem, po czym padł zamroczony prosto na piach.

Bastian? Wybacz za opóźnienia, ale jak obiecałam, opowiadanie się pojawiło ^^

----
294 PD
Owca