Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriel (NPC). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gabriel (NPC). Pokaż wszystkie posty

środa, 16 stycznia 2019

Zero Two, Gabriel i Yumeko odchodzą!

  Dzisiaj opuszcza nas kolejna osoba i zabiera ze sobą wszystkie swoje postacie. Tandy, jest nam bardzo przykro z powodu twojego odejścia i będziemy wyczekiwać powrotu. Wszystkie postacie autorstwa Tandy zostają NPC. Powodem opuszczenia naszego bloga jest brak weny i pomysłów. 




~Administracja

sobota, 24 listopada 2018

Od Gabriela (do Sorii) "Krwawa rzeka pełna wspomnień utraconych" cz.3

  Gabriel od wczoraj spał jedynie dwie godziny tak normalnie. Nie mógł zasnąć to po pierwsze, po drugie myślał o niej, a po trzecie ganiał go brak senności. Jego myśli wchodziły na niebezpieczny tor. Nie chciał, nie powinien o tym myśleć, ale nie mógł przestać. Był tak ześwirowany, że przez to wszystko przypadkowo trafił pyskiem w drzewo. Uderzył tak mocno, że aż kilka łez mu poleciało. Zawył boleśnie i złapał się za pysk. Bolało.
  Choć to trochę odwróciło uwagę od ciągłych myśli o niej. Bał się jedynie, że zrobił sobie jakąś krzywdę, ale tuż po chwili miał to głęboko. Użył powietrza jak schodów i skrzydeł oraz trampoliny, by móc przenieść się gdzieś indziej, w bardziej przestronne miejsce i jakby to ująć bezpieczniejsze.  Może tym razem nic sobie nie zrobi.
  Bawił się tak do samego rana.
  Później przyszła pora na polowanie, spotkał ja tam. Obserwował ja, ale zajął się swoim zajęciem. Po skończonej robocie ruszył za nią. Akurat też miał iść w tamtym kierunku.
  - Też idę w tym samym kierunku - odpowiedział. Wyminął ją i położył się na polanie. Ziewnął, ale pysk nadal go bolał. Położył ogon bliżej swojego ciała i ogrzewał się na słońcu, mógł zamknąć powieki i chwilę odpocząć.
  - Połóż się, jak chcesz - mruknął.

Soria? Sorki, że tak długo.
---
102 PD
~Mimma

sobota, 17 listopada 2018

Od Gabriela (do Sorii) "Krwawa rzeka, pełna wspomnień utraconych"

- Mały Rysiu, czas na opowieść. Prawda, dusze utraconych? - zwrócił się do nich Gabriel. Te jednak wygodnie zasiadły, o ile to było możliwe. Mały Ryś czekał niecierpliwie, aż zacznie swoją opowieść. Jak zawsze chciał posłuchać.
- Zacznijcie już! - warknął. Dusze chciały już zagarnąć jego duszę, jak i ciało. Zdobyć nowe, ale nie, to na inny raz.
- A więc czas na historię. Jak to było - powiedział.
- Wiele lat temu... - odezwała się dusza.
- Wiele lat temu, przed tym, co miało nastąpić... - dodała druga.
- Wiele lat temu, przed tym, co miało nastąpić, pojawił się znak... - dodała trzecia dusza.

~Wróćmy więc do początku~

Pewnej księżycowej nocy Gabryś wybudził się ze snu. Był wystraszony. W jego śnie pojawiła się przepiękna wilczyca, aż iskierki tańczyły w ślepiach na jej widok. Miała trzy wspaniałe ogony. Jej umaszczenie też było zupełnie inne, ale jednocześnie wyjątkowe. Jakby czekało tylko na niego. Jednakże wiedział i czuł, że kryje w sobie coś wielkiego.
Gdy miał to odkryć.
Gdy biegł w jej stronę.
Gdy droga pod jego łapami była nad wyraz miękka...
Wnet się obudził, gdyż zaczął spadać w otchłań. Udało mu się wybudzić, a przez to musiał wyjść i się przejść po terenie. Nie mógł, o tym myśleć. Choć jakąś część niego nieubłaganie pragnęła więcej. Nawet więcej pożądała jej, tej aksamitnej i zabójczej sierści. Tego wspaniałego doznania, jakie mógł z nią przejść. To było tak silne, iż biedny wilk musiał zacząć biec. Ile tylko miał sił w swoich łapach. Poczuł wiatr, aż skoczył w przepaść. Wiatr na czas go odrzucił. To jednak było mało, musiał wylądować na czymś żywym i miękkim. Nie chciał, się podnosić, więc jedynie zamruczał i się wtulił.
Dopiero gdy otworzył swe ślepia, odskoczył jak poparzony od tej wspaniałej samicy. Zamurowało go, a może nawet sparaliżowało.
Jego oczy się powiększały, przelatywał ją swoim spojrzeniem. Jakby chciał wywiercić w niej dziurę na wylot. Ona tak samo, jak on, miała wielkie oczy i żadne z nich nie odezwało się nawet słowem. Cisza ciągnęła się w nieskończoność. Żadne z nich jej nie przerwało.
Dopiero Gabryś po dobrych kilku dłuższych chwilach się otrząsnął. Musiał się uspokoić. Co w niego wstąpiło, on się przecież tak nie zachowuje.
Nabrał dużo powietrza, aby następnie je wypuścić. Siedział na swoim miejscu nieco rozluźniony.
- Em... J-ja... Ty... - jąkał się jak mało kto.
- Co cię do mnie sprowadza? - spytała. Jej głos był taki kołyszący, choć wciąż coś miała do ukrycia. Czemu miałby być taki podejrzliwy? Czyżby to przez ten sen? Możliwości jest sporo.
Musiał zebrać w sobie odwagę, aby jej powiedzieć. Wytłumaczyć swoje zachowanie.
- Śniłaś mi się - wyrzucił z siebie na jednym oddechu. Przez co na nowo zamilkł. Gabryś, ty debilu, ale żeś palnął - próbował jakoś dojść do siebie, aby zacząć jakoś, tę nową znajomość. Co z nim jest? To przez ten sen? Przecież nie raz ani nie dwa rozmawiał z samicami, a teraz go zatyka.
Musiał od nowa zacząć i to jak najszybciej.
- Hej, jestem Gabryś. Przepraszam, że tak na ciebie wpadłem - powiedział. Starał się być kulturalny, ale no, był speszony.
Gdy na nowo usłyszał jej głos, tym razem byli bliżej siebie. Nawet nie zdawał, sobie sprawy z tego, jak to musi głupio wyglądać.
- Śniłam ci się Gabryś? - spytała. Tak jakby czuł jej głos na karku, jej oddech. Nieco się wystraszył, ale nie odsunął.
Wnet wstąpiła w niego jakby odwaga. Coś go drgnęło, to aż dziwaczne. Choć też fascynujące.
Zbliżył się do niej i spojrzał w jej oczy z lekkim uśmiechem.
- Tak śniłaś mi się, iskierko - rzekł.
Ona wydawała się... zaciekawiona? To dobre słowo, a może tylko udawała, a tak naprawdę się go bała. Może było jej to obojętne.
- A co to był za sen? - ponownie usłyszał pytanie. Tym razem mógł na nowo wyrwać się z myśli i spojrzeć na nią.
- Stałaś na drodze - przerwał i zbliżył się do niej. - Wnet wokół ciebie można było dostrzec jakieś dusze... - dodał i ponownie przerwał, zbliżając się do niej.
Spojrzała się... podejrzliwie? Może nie umie zbyt dobrze jej rozczytać.
- No dobrze, już kończę. Biegłem do ciebie, ale ty nieubłaganie zaczęłaś zanikać, jakby te dusze próbowały się wydostać. Wtem droga zaczęła być miękka, czuć było krew, aż w końcu spadłem w otchłań i się obudziłem - skończył swoją wypowiedź. Ruszył do pobliskiego strumyka, by się napić i na nowo położyć. Był wyczerpany.
- Idziesz? - spytał. Samica, chyba się zastanawiała, ale w końcu ruszyła za nim. Gdy doszli do strumyka, samiec niemal od razu zaczął pić. Czuł pragnienie. Po wypiciu odpowiedniej ilości usiadł nieopodal, aby następnie się położyć. Umieścił pysk na łapach i ziewnął, po czym lekko przymnożył oczy.

Soria?

----
372 PD
Owca

sobota, 13 października 2018

Od Gabriela (do Exana) "Zagubieni w lesie sów" cz. 6

Gdy u Exana, Gabi przypomniał sobie, iż ujrzał rumieniec, na nowo chciał w nim go wywołać. Chciał go speszyć, sprawdzić, a może i głębiej w to wejść. Gab się nieco nakręcił, przez co zmienił swoje umaszczenie na inne. Wyglądał nieco jak samica, nie było wiadome, czemu to zrobił. Czyżby Gabriel oszalał? Wszystko możliwe, iż tak jest. Biedulek.
Gabryś ruszył przodem, nie wiedział też trochę, gdzie ma iść. Bo skąd miałby wiedzieć. Szedł w jakimś kierunku, choć dalej niemiłosiernie, bolał go policzek. Chamsko ze strony samca, że tak go potraktował. Przecież on nic takiego nie robił. Warknął sobie pod nosem i zatrzymał się, dopiero gdy zaschło mu w gardle. Tak, trzeba się napić. Zaczął szukać i nasłuchiwać szumu wody. Gdy znalazł, truchtem pobiegł, aby się napić trochę. Pochylił pysk i zaczął sączyć wodę. Czuł dziwny smak. Jakby pił jakieś kryształy, takie to dziwne.
Dopiero gdy skończył, zaczął widzieć inaczej, jego smak, węch także się zmieniły. Gdy pojawił się jego towarzysz, pomógł mu, aby policzek nie krwawił i zaczął się o niego ocierać. Mruczał, a gdy Exan totalnie został zamotany i wylądował na grzbiecie. Ponownie nad nim Gabryś mógł górować. Polizał jego policzek, a Exan syknął przez ból, który zamienił się w dziwne ciepło.
Gabryś na nowo zaczął ocierać nos o jego nos. Tym razem pewniej i stanowczo czulej. Spojrzał na niego i trzymał mocno, ale tak, aby nie zrobić mu krzywdy.

Exan?

----
115 PD
Owca

środa, 10 października 2018

Od Gabriela (do Exana) "Zagubieni w lesie sów" cz. 4

Gabryś ruszył przodem. Nie umiał tego wytłumaczyć, ale to światło kusiło. Jakby ciągnęło go do siebie, nie mógł się powstrzymać. Pragnął tego światła. Chciał też zobaczyć, co tam jest. Ostrożnie uważał, gdzie idzie, aby nie spaść. Wiatr pomyślnie im pomagał.
Przeszli przez stroną cześć, teraz powinno pójść im łatwiej, ale czym bliżej, byli tym się coraz bardziej oddalali. Gab był coraz bardziej zirytowany. Użył wiatru, aby strącić kilka drzew oraz próbując światło. Udało się, czyli są już tak blisko.
Przeciągnął się, aby ruszyć dalej w głąb gęstego lasu. Już chciał się wyżyć na jakiejś samicy, zgarnąć ją i... Właśnie wtedy się otrząsnął i zbliżył się bardziej. W końcu doszli do ognia, był to ogień, a może światło świetlików. Jak pięknie migotało. Hipnotyzowało, kusiło. Gabryś jakby zapomniał o boskim świecie, szedł dalej. Wtem ktoś go odciął.
- Otrząśnij się to pułapka - warknął Exan.
- Skąd wiesz? - mruknął Gabi.
Exan nic nie chciał powiedzieć więcej, wtem Gabryś chciał iść dalej, jednak samiec na niego skoczył. Przez co Gabi się potknął i stracił równowagę, a tuż po chwili spadł na samca. Wylądował nad nim, górował nad tym bezbronnym towarzyszem. Oparł łapy po obu stronach jego łebka i patrzył, nie poruszył się ani trochę. Ugryzł go w ucho, a tuż po tym dotknął jego nosa swoim. Wciąż nie pozwalając mu się ruszyć.

Exan?

----
108 PD
Owca

wtorek, 9 października 2018

Od Gabriela (do Exana) "Zagubieni w lesie sów" cz. 2

- Obróć się wokół swojej osi i wybierz drogę - powiedział Gabryś, gdy ten się dziwnie na niego spojrzał. Gabryś użył wiatru, aby wyczuć jakiś powiew. Gdzie może znaleźć się droga. Gabryś zgrabnie ruszył w lewo, choć Exan wybrał inną drogę. Koniec końców i tak poszli w stronę Gabi, bo kto by chciał się zgubić? Mimo to i tak bardziej się zagłębili w las, choć podobno wiatr wiał dobrze. Może jednak to jest dobra droga. Las zaczął się ciągnąć, dopóki nie wpadli do wody. Nie słyszeli jej, to aż dziwne. Niespotykane, zbyt chaotyczne.
Rwąca rzeka płynęła tak głośno, choć dla nich była taka cicha. Coś dziwnego, tak, właśnie, dziwnego. Cóż to za rzeka, aby płynęła tak cicho i aby jej nie dojrzeć. To jakże niebywałe i nierozważne. Nie mogli w ogóle się z niej wyrwać. Utrzymywali się na powierzchni, gdyż Gabryś jakoś próbował swym wiatrem pomoc, jednakże nic a nic nie szło tak, jakby on chciał.
Rzeka wyrzuciła ich na brzeg, co też było niesamowicie ciekawe. Jakim cudem? Gdzie są? Exan także był zaniepokojony, a jednocześnie zafascynowany tym wszystkim. Otrzepali się z wody, jeśli w ogóle tak można to nazwać. Gabryś przeciągnął się, aż mu kości zaczęły wydawać dziwne odgłosy. Po czym ruszył w głąb lasu. Stanął, dopiero gdy usłyszał sowy. Uniósł łebek i spojrzał wyżej, użył wiatru, aby poruszyć lasem, aby nieco światła tu wpadło, to jednak nic nie dało. Jedynie kilka świetlików się pojawiło. Na każdej gałęzi było po kilka sów. Obserwowały ich, patrzyły uważnie. Trochę to straszne, jednakże Gabryś był zafascynowany tym.
Ruszył przed siebie, gdyż dojrzał tam coś.
- Gabryś?
- Światło tam jest.

Exan? Sorki, że tak długo.
---
132 PD
Owca

niedziela, 19 sierpnia 2018

[E] Od Gabriela

Gabryś spacerował sobie wśród drzew. Nie miał co robić, więc wybrał się na długi spacer. Może znajdzie sobie ciekawe towarzystwo, czy coś podobnego. Gdy tak szedł, ni stąd, ni zowąd usłyszał, jak coś spada. Nim udało mu się podnieść łebek, gałąź złamała się i upadła u jego łap. Gabryś jak poparzony odskoczył niemal metr do tyłu. Dopiero po chwili potruchtał nieco bliżej, aby powąchać i zobaczyć, co go tak wystraszyło. To była zwykła gałąź. Podniósł łebek i spojrzał na gałęzie, co zmusiło ją do spadnięcia? Zobaczył jedynie gniazdo ptaszków.
- Pewnie z ich gniazda. - mruknął cicho do siebie.
Ruszył dalej, nie oglądając się za siebie. Nie chciał, nie miał zamiaru wpaść na niechcianego gościa bądź gościówę. Szedł tak dalej przed siebie i właśnie zaczął wspominać. Przypomniał mi się moment jak czasami zdarzało mi się, że niechcący dotykałem go nie tak jak chciałem. Wzdrygnął się i zaśmiał na to wspomnienie.
To było takie zabawne, a zarazem trochę wstydliwe. Łapa przypadkiem obtarła się o jego członka... To było przez przypadek, ale no tego zażenowania nie mógł ukryć. Zbyt wstydliwe. Kolejny moment był nieco podobny z lisicą... Tylko że tam mogłoby już to podejść pod gwałt. Gabryś miewa takie dziwne przypadki i takie dwuznaczne są to sytuację, że aż to jest straszne. Tylko zniknąć bądź zapaść się pod ziemię.
Zaśmiał się na te wspominki, no i właśnie wtedy wylądował na wilku. Spodobał mu się, szybko musiał z niego zejść i wyminąć go. Nie chciał, się odwracać, ale zrobił to. Tutaj bam teraz samica lisa. Gabryś ma jakiegoś pecha czy los, zesłał na niego coś takiego... Gdzie nie pójdzie, to spotka różne osobniki. Już nawet sam nie wie, co ze sobą ma począć.
Wolno zaczął wracać do swojej jaskinio-nory. Tak oryginalnie. Wtedy zobaczył. Niewychowana jaszczurka wlazła do jego jaskinio-nory, nawet nie wycierając swoich łap przy wejściu. Gabryś nieco się zirytował i trzepnął ją ogonem. Ta się zatrzymała i popędziła się schować. Westchnął teatralnie, jakby mu to przeszkadzało. Choć to dla niego bez różnicy. Wtedy zobaczył tego, którego nie chciał dziś widzieć. Ponownie się pokłócili. Rozzłoszczony podszedł i warknął:
- Krasnoludki ukradły mi skarb Leprechaunów. - samiec się na niego spojrzał, po czym tego również Gabryś trzepnął w pysk ogonem.
- Gabryś! - zawołał go. Ten jednak nie słuchał i wybiegł z jaskinio-nory. Zatrzymał się na odpowiedniej odległości. Ruszał ogonem na prawo i lewo, przez co tworzyły się małe wicherki.
Po tym wszystkim czarna wiewiórka zeskoczyła i pognała przed siebie. Gabryś śledził ja, ślepiami jak znika.

----
538 PD
Owca

sobota, 18 sierpnia 2018

Od Gabriela (do Cytherei) "(Nie)przyjemne zderzenie" cz. 2

  Gabryś wylądował na rogatej samicy, gdy ta się odezwała. Zszedł z niej błyskawicznie. Ruchem długiego białego ogona zdmuchnął oraz strzepał brudny z futra. Poruszył nieco w powietrzu ogonem, aby poleciał w ich kierunku delikatny wiatr.
- Gdy ruszył jakiś kilometr stąd, znajdziesz tam wiele zwierząt tuż obok wody. Łatwo je złapiesz. - mruknął Gabryś i ruszył w drugą stronę, niż pokazywał.
- Stój! - usłyszał, warkniecie. Spojrzał za siebie, nieco wystraszony. Przełknął i zawrócił, aby podejść do niej. - Idziesz ze mną. - dodała tak samo zła, jak wcześniej. Obserwował jej poczynania, jednak wydawała się nieco poirytowana zupełnie czymś innym.
  Klapnął sobie niedaleko, chciał zaobserwować jak dziewczę sobie radzi ze zwierzyna. Skradanie i łapanie. Ruchem ogona Gabryś złapał jelenia. Wiatr pomaga. Dziewczyna dalej się starała, a Gabryś się podniósł i zabił jelenia. Nie chciał się, w tym babrać. Gdyż jego wewnętrzny demon wszystko by zniszczył. Samica nieco podbita wróciła.
- Masz, bierz. - zwrócił się do niej. Machnął ogonem ponownie, aby ruszyć nieco wiatrem. Teatralnie się uśmiechnął, po czym ruszył do najbliższego źródełka. Mógłby, choć na chwilę poczuć chłodny powiew i piękne gorące słońce. Nie był, jakiś taki zły. Wiatr, który napędzał go oraz słońce, które grało, dawało, tyle ile chciał.
  W końcu doszedł tam, gdzie chciał. Wskoczył do wody i, machnął ogonem, by woda zaczęła po nim spływać. Znalazł miejsce, gdzie mógłby sobie na nowo klapnąć i bawić się ogonem w wodzie. Gabryś przymknął oczy, aby napawać się spokojem, cisza, słońcem, które starało się przebić przez korony drzew oraz czekał, aż nowo poznana rogata samica powróci.

Cytherea?

!---
154 PD
~Mimma

środa, 15 sierpnia 2018

Od Gabriela (do Veru) "Pogoń za tym, co nieosiągalne" cz.1

Gabryś biegł, nie zatrzymał się nawet na krótki oddech. Słyszał ich bieg, byli coraz bliżej. Mógł się w to nie wpakowywać. Toteż właśnie jego osoba na to nie pozwoliła. Zbyt ciekawski był, aby odpuścić. Teraz wynika z tego pogoń. Używał wiatru, aby choć trochę się oddalić. Jednak nie znalazł, jeszcze kryjówki. Do lasu ma jeszcze kawałek drogi. Obejrzał się za siebie, widział jakieś sylwetki. Zbliżały się tak szybko. Musiał przyspieszyć, jednak po przebiegnięciu kilkunastu metrów musiał stanąć. Wilk musiał użyć swojej drugiej mocy, aby wytworzyć oślepiające światło dla goniących. Wnet szybko wbiegł do lasu. Unikał wszelkich przeszkód, aby nie zaliczyć gleby. Nie miał teraz na to czasu. Jego oddech był przyspieszony do granic możliwości, słyszał walenie własnego serca, był spragniony. Z chęcią by padł i odetchnął z ulgą, napił się i może nawet zażył kąpieli.
Wpadł na kogoś, powalił osobnika na ziemię. Dopiero teraz spostrzegł, iż to była samica. Oddech udało mu się w mig uspokoić, tak samo serce. Znieruchomiał na chwilę, aby usłyszeć goniących. Wysłuchał się uważnie. Odsunął odrobinę od niej, po czym pociągnął ją, żeby się ukryć.
- Cicho. - szepnął. Czekał przez dłuższy czas, aż w końcu wszystko ucichło. Zabrał ze sobą dziewczynę.
Choć Gabryś jest silny, był wyczerpany, spragniony. Podpierał się na dziewczynie, gdyż opadał powoli z sił.
W pewnym momencie padł, wysunął nieco pysk, aby napić się ze źródła. Westchnął i położył się wygodnie. Przyciągnął do siebie samicę i oparł się o nią. Mruknął coś pod nosem, po czym zamknął oczy i otulił ją ogonem.

Veru?

----
175 PD
~ Owca

Światło, pokój, ogień i wiatr... To niesie za sobą śmierć i chaos. To tylko początek tego co nadejdzie, gdy wszystkie rasy...

Gabriel
Znany też jako Gabi, Gab, Gabrielka, Gejbriel, Gabryś...
Można wymyślać mu jeszcze inne, jeśli macie na to ochotę.

Basior | 7,5 roku | Wilk | Łowcy | Naganiacz
Ścieżka wojownika
Poziom 2 1081/1500 PD (2081 PD) [Boost +20%] | 10 punktów
Postać NPC
(Howrse) Zenddi; (Discord) Tandy#1990
Art by Kay-Ra