Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jean. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 października 2018

Od Jeana (do Taemina) "Ramen, kolejka i ruletka" cz. 5

W zasadzie to nie wiem, jak do tego wszystkiego doszło... Teraz siedzieliśmy u mnie w domu w głównym pokoju. Ubrania suszyły się na kominku. W kominku cicho trzaskało, my siedzieliśmy w ciszy. Ktoś, kto patrzyłby z boku, mógłby uznać to za coś krępującego, ale to było coś błogiego i pięknego w tej ciszy, która była przerywana tylko hałasem burzy z zewnątrz. No cóż, trzeba jakoś zagadać, zacząć rozmowę.
Spojrzałem w stronę chłopaka, jego oczy były skierowane w stronę ogniska, tańczyły w nich małe iskierki.
Głupie porównania i parabole jakieś, skupiłem się za bardzo na... Nieważne, głupek.
Zauważył moje spojrzenie, Boże, debil ze mnie, lekko się uśmiechnął. Na zewnątrz rozległ się głośny huk pioruna. Wzdrygnął się, jednocześnie przysuwając się do mnie, zupełnie tak, jak wcześniej lekko się zarumienił. Zakłopotany przeprosił i wytłumaczył, że boi się burzy. Tak zaczęła się rozmowa, o wszystkim i o niczym. W całym domu dało się słyszeć deszcz dudniący o okna oraz naszą rozmowę przerywaną co jakiś czas śmiechem. Czas mijał szybko, z czasem zrobiło się... ciemniej, jednakże nie zauważyliśmy tego. Na dworze dalej grzmiało, a deszcz nawet na minutę nie zelżał. W końcu poszedłem nam nalać chyba już trzeci kubek herbaty cytrynowej, mojej ulubionej. Uśmiechnął się lekko, gdy podałem mu gorący kubek do rąk.

Taemin? Wybacz, że krótkie. Nie umiem w długie zdania.

----
104 PD
Owca

poniedziałek, 8 października 2018

Od Jeana (do Taemina) "Ramen, kolejka i ruletka" cz. 3

Tak jak myślałem, nie będzie cicho, ale tak czasem bywa, że ktoś jest uprzejmy, no cóż. Uśmiechnąłem się lekko, chyba do samego siebie, w końcu on czytał.
- Dobrze, a u... - Miałem powiedzieć pana czy ciebie? Trudne sprawy. Uniósł wzrok znad książki i szybko odpowiedział.
- W zasadzie dobrze. Dobrze brzmi dziwnie, leci całkiem znośnie.
Sokrates się znalazł. Czemu jestem taki opryskliwy? Przecież on jest miły i pozwolił mi usiąść obok... lęk przed ludźmi, heh.
Chciałem być uprzejmy, więc postanowiłem kontynuować rozmowę.
- Co czytasz? Zerknął na mnie lekko... Nie umiem tego określić, ale wiem, że wyglądał... ładnie z taką miną, uroczo.
Podeszła kobieta i położyła przed nim posiłek, podziękował.
Patrzył chwilkę na zupę, po czym odpowiedział na moje pytanie, w zasadzie to powiedział nawet więcej, całą fabułę. Teraz jestem pewien, że nie będę musiał nawet czytać tej książki, a przynajmniej początku i środka, reszty on sam jeszcze nie wie.
Po jego wywodzie ta sama kobieta przyniosła mój talerz.
No cóż, chyba jednak zostanę w środku, ze względów oczywistych, na zewnątrz jest zimno. Tylko tyle.
***

Popchnąłem lekko drzwi i wyszedłem, a Taemin, jak zdążyłem się dowiedzieć, akurat szedł w tę samą stronę, to też już wiem. Byłem już na dworze, czekałem na niego, postanowił o coś się tam kogoś zapytać, niezbyt mnie to interesuje. Po chwili stał już obok mnie z książką pod ręką.
- Komu w drogę, temu w drogę!
To chyba szło inaczej, ale nie będę go poprawiać.
Ruszyliśmy przed siebie, nad nami burzowe chmury, a ja właśnie idę z obcym gościem... To ciekawy dzień.

Tae? 
Jak żyć wrr 
Mam mało czasu na wszystko grr

----
127 PD
Owca

wtorek, 18 września 2018

Od Jeana (do Taemina) "Ramen, kolejka i ruletka"

Siedziałem na zimnej trawie robiąc, a przynajmniej próbując zrobić, kaczki na wodzie. Z czasem kamienie coraz częściej odbijały się od wody i leciały coraz dalej. Po około godzinnym siedzeniu na trawie i zapychaniu dziur na dnie jeziora kamieniami postanowiłem się przejść. Przejść? Nie. Poszlajać, zabić czas i nie myśleć, co by tu za szajs odwalić. Często z nudów robię coś, co potem... Idzie źle, a nawet bardziej. Chyba mam niezdiagnozowane ADHD. No bywa.
Szedłem przez pół godziny, aż w końcu doszedłem do środka miasta. Nie lubię miast. Dużo ludzi i hałasu, ale tylko w mieście mogę zjeść miskę porządnego i niespalonego ramenu, kucharz ze mnie nawet znośny, ale mojej ukochanej zupki nie umiem... Smuteczek.
Zaszedłem do najbliżej azjatyckiej... Restauracji? Raczej tawerny, albo coś w rodzaju niskobudżetowej oberży, ale dobre i to. Otworzyłem drzwi i powoli wszedłem. Rozejrzałem się po lokalu. Podszedłem do kolejki, przede mną trzy osoby. Coś tam mówiły. Wyłapałem tylko kilka słów. Katsudon. Pierożki. Numerek 18. Dziewczyna odeszła, usiadła przy stoliku przy oknie i wyjęła książkę. Kolejna osoba. Powiedziała, co chce i odeszła. Usiadła przy drugim stoliku. Został ostatni... Obym nie musiał siedzieć z ki... Niski chłopak odszedł i usiadł przy ostatnim stoliku. Super. Potem ruletka. Jeść na dworze czy się przysiąść? Wrócić do domu? Wystygnie... Odejść?
- Witam, co mogę panu podać?
Szlag by to. Niska, niebiesko-włosa dziewczyna zapytała, przyjaźnie. Na naszywce przy kołnierzu widniał napis ,,Carla''. Widać to jej pierwsza praca. Jest miła i szczęśliwa z życia. Nie wie co ją czeka, jakie męki. Jest nowa. Zamówiłem.
Wdech.
Obok kogo usiąść? Dziewczyna z książką, kobieta w średnim wieku, czy niski ziomek...
- Mogę się dosiąść? Spytałem chłopaka, który jakby czekał kiedy podejdę i zapytam się. Wyglądał na miłego...
Uśmiechnął się ciepło i wskazał ręką na miejsce. Coś czuje, że w ciszy to my nie posiedzimy...


Taemin?

Troszkę krótko, ale nie umiem przedłużać... Ale po takiej przerwie jestem dumny z siebie ^^

---
150 PD
Owca

sobota, 21 lipca 2018

Ludzie są jak kwiaty. Są delikatni i słabi. Dlatego ja zostałem kaktusem.

Jean Hooveer
Znany też jako Koń
Mężczyzna | 21 lat | Człowiek | Homoseksualny | Wojownicy | Artysta
Ścieżka Medyka
Poziom 2 181/1500 PD (1181 PD) | 10 punktów
paluch1221
Art by Pinochi