Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Młodociany rozpruwacz czyli historia Karo Yakuzy" ❀. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Młodociany rozpruwacz czyli historia Karo Yakuzy" ❀. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Od Karo "Młodociany rozpruwacz czyli historia Karo Yakuzy" cz.2

  Nie miałem czasu na ociąganie. Po prostu wstałem i ruszyłem do walki.
- Skończę cię. - powiedziałem w duchu.
Droga była długa ale jednak było warto. Na tyle zdjęcia było napisane, że przez cały czas mam iść na południe i będę wiedział czy jestem czy nie. Droga skończyła się w jakiejś dolinie. Nie wiedziałem gdzie jestem.
- Jesteś już - powiedział mężczyzna - Nazywam się Tamako Jagamiro.
- Ja jestem Karo Yakuza. - powiedziałem
- Kirano! - krzyknął i z ziemi wyrosły wielkie ręce. Napierały na mnie ale zawsze unikałem. Gdy na chwilę stanąłem ziemia pode mną się ruszyła i upadłem. Jedna z rąk chciała mnie przygnieść. Wyciągnąłem miecz i przeciąłem tą rękę. Skoczyłem. W tym samym momencie cisnąłem w niego igły. Zacząłem zadawać serię ciosów. Wszystkie chybiły. Odskoczyłem i zionąłem ogniem w jego stronę. Stworzył ścianę z tej samej substancji co ręce niby ziemia ale jednak coś innego. Wyskoczyłem do ataku z jego prawej strony. Wiedział, że tam będę.
- Totsuzen! - krzyknąłem i pojawiłem się po drugiej stronie. Rzuciłem w niego jedną dosyć grubą igłą. Z ściany tej doliny wyrosła ręka ponownie. Chwyciła mnie i zaczęła oplatać tym surowcem. To miało mnie udusić. Z wszystkich stron tej skorupy zaczęły wylatywać igły. W końcu do rozwaliło tą skorupę.
- Nie dajesz mi wyboru. - oznajmił mężczyzna. - Kirano: Kemono!
  Z ziemi wyszedł ogromny wąż. Był on cały czas połączony z ziemią. Napierał na mnie z wielką siłą. W końcu musiałem zaatakować. Wskoczyłem do jego paszczy i rozciąłem mu górę głowy. Przez tą dziurę w głowie wyszedłem.
- Twoje ataki na nic się nie zdadzą! - krzyknął
- Chcesz się przekonać!? - odpowiedziałem również krzykiem.
  Gdy wąż na mnie leciał stworzyłem największą kulę ognia jaką dotychczas udało mi się zrobić. Walczyło to ze sobą. Nagle moja kula przebiła się przez węża. Ruszyłem zranić oponenta. Gdy doskoczyłem do miejsca gdzie powinien być nie było go. Uciekł...
  Siedziałem przy barze popijając co jakiś czas wodę z cytryną. Ktoś nagle wszedł do baru i usiadł koło mnie. Chłopak był wyższy ode mnie.
- Ty jesteś Karo Yakuza tak? - zapytał się mnie. 

---
209 PD
~Mimma

poniedziałek, 30 lipca 2018

Od Karo "Młodociany rozpruwacz czyli historia Karo Yakuzy"

  Godzina 05:42 nie ma mnie w moim pokoju. Ćwiczę na dworze.
- Hinotama! - krzyknąłem po czym zionąłem ogniem. 
  Kula nie była zbyt duża wtedy jeszcze ćwiczyłem. Spojrzałem na worek przede mną. Podleciałem szybko i zadałem serie ciosów. Kopnięcie, prawy sierpowy, lewy sierpowy i kopnięcie taki mój schemat. Powtórzyłem to kilka razy. Wszyscy wreszcie wstali. 
- Karo, coś ty taki przemęczony? - zapytała Kiri, jedno z dzieci, które zostały uratowane z tamtego "sierocińca". Było nas szesnanstu. Maria, nasza opiekunka zmarła dwa lata wcześniej.
- Ćwiczyłem. - odpowiedziałem z pełną buzią.
- On się nie obija tak jak my, Kiri. - dodała ośmioletnia wtedy Saomi. - Karo a nauczysz mnie ziać ogniem?
- Jak wstaniesz jutro o 05:00 to tak. - odpowiedziałem.
- Dobrze wiesz, że nie wstanie. - wtrącił się Connor.
- Jak chcę to ją obudzę. - powiedziałem.
- Nie obudzisz. - odpowiedziała Ouri. - Śpi jak zabita. Wiem co mówię.
  Po śniadaniu zabrali mnie gdzieś. Nie wiedziałem gdzie miałem zawiązane oczy.
- Dobra, Karo możesz otworzyć oczy. - powiedział Tsuki.
  Otworzyłem i zobaczyłem najwspanialszy miecz. Podobny do katany. W sumie tak teraz nazywam ten miecz.
- J-jesteście najlepsi. - krzyknąłem i rzuciłem się na nich w wiadomym celu
  Wróciliśmy do domu spojrzałem na niego był cały... Spalony!
- Wynalęli mnie by was zabić. - powiedział mężczyzna wyłaniający się z płomieni. Był blady. Jego włosy były szarawo-czarne. Rzucił się na nas.
- Hinotama!-krzyknąłem i zrobiłem jak na razie najwiąkszą kule. Gośc tylko zasłonił się ręką.
  Wyjąłem miecz. Ruszyłem do walki. Spojrzałem się na moich przyjaciół. Wykorzystał chwilę mojej nieuwagi i uderzył mnie tak mocno, że doleciałem do moich przyjaciół. Leżałem i patrzyłem jak oni ruszają do walki. Dobrze im szło na początku... Później zabił Connora, Tsukiego, Kiri, Ouri, wszystkich. Moja żądza zemsty pobudziła mnie do działania. Rzuciłem się do walki. W którymś momencie uderzyłem go tak, że poleciał na jedno z drzew. Dorzuciłem jeszcze mu Hinotamę. Nagle wyłonił się z dymu.
- Jeszcze z tobą nie skończyłem, szczylu. - oznajmił trzymając mnie za szczęke.
  Minęły dwa lata. Środa początek jesieni. Tego dnia było naprawdę ciepło. Miałem wtedy 14 lat. Byłem już wkręcony świat zabijania. Miałem to w jednym palcu. Siedziałem w swoim "biurze". Ktoś wszedł. Dał pieniądze, zdjęcie ofiary i wyszedł beż żadnego słowa. Nie zdążyłem nawet zobaczyć jego twarzy. Gdy zobaczyłem zdjęcie krew we mnie zamarzła. Przypomniał mi się tamten dzień. Na zdjęciu widniał tamten gość...

199 PD ~Teczka