Burzowy dzień. No okej.
Wstałem tak jak w sumie robiłem to codziennie. Popatrzyłem się jak śliczne jest za oknem. Deszcz. Deszcz. Dużo deszczu. Pięknie.
Podszedłem do czajnika, który stał na kuchence. Zagotowałem trochę wody, aby mieć co wypić. Już poraz ostatni.
Ziołowa herbatka powinna mi dobrze zrobić, ale jednak dalej chciałem. Dalej chciałem to uczynić.
Ruszyłem w głąb pokoju, ażeby poskładać rozwaloną pościel. Ułożyłem starannie poduszki i kołdrę. Było idealnie.