Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Exan (NPC). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Exan (NPC). Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 grudnia 2018

Wielka aktualizacja

Podczas Wielkiej Aktualizacji z pokornie uchylonymi głowami i łzami w oczach żegnamy sześć wspaniałych postaci, które silnie przyczyniły się do rozwoju The World of Fiction. Dzielimy z nimi cudowne wspomnienia, których nie sposób zapomnień, aż żal nam serca ściska. Nie ma jednak tego złego, wszyscy bohaterowie stają się NPC, więc żywimy ostatnią nadzieję, że autorzy jeszcze zdecydują się do nich powrócić.

czwartek, 11 października 2018

Od Exana (do Gabriela) "Zagubieni w lesie sów" cz.5

  Co on wyrabia! Najpierw ugryzł mnie w ucho, a potem przyłożył swój nos do mojego. Czułem jego niespokojny, zimny oddech, woń jego trafiała do mojego nosa, trzymał mnie mocno! Wierzgałem w jego uścisku, jak bezbronna ryba w sieci.
- Gabriel! Ogarnij się, jakieś moce tobą kierują, to pułapka!! Puść mnie, do chole*y!!
  Ale Gabriel mnie nie słuchał. Była w nim według mojej interpretacji jakaś dzika dominacja, pokazująca, żeby spełniać wszystkie zachcianki Gabriela. Zamarłem, czekałem, aż on zabierze łaskaw swój nos od mojego nosa, trzymał mój pysk mocnymi łapami... nie próbowałem walczyć, czekałem... 
  Ognisko obok nas płonęło nadal, które swoim urokiem sterowało Gabrielem. Basior nie zabrał nosa, ale zaczął nim delikatnie pocierać o mój, co wywołało u mnie rumieniec, później zaczął gryźć mnie w policzek.
- Przestań!!- wyswobodziłem łapę z uścisku, który z czasem stawał się coraz lżejszy. Zdzieliłem napastnika w policzek. Gabriel odskoczył, warcząc. - Gabriel, uspokój się, to te światło tak na ciebie wpływa!
Gabriel otrząsnął się.
- To nie prawda!- warknął, masując czerwony policzek. Podszedłem do basiora.
- Przepraszam cię- mruknąłem i chciałem pogładzić go po policzku, w który go uderzyłem. Prawdę mówiąc, nie uderzyłem go tak mocno, ale ślad był widoczny. Mój policzek był w gorszym stanie... bo krwawił. 
- Spoko- oznajmił Gabi. Uśmiechnąłem się do niego. Nie chciałem go mieć za wroga. 
- A teraz spokojnie wydostańmy się stąd, ok? 
- Tak- rzucił Gabi
- No to chodźmy! 

Gabi? Co ty kombinujesz z tymi noskami?
---
112 PD
~Mimma

wtorek, 9 października 2018

Od Exana (do Gabriela) "Zagubieni w lesie sów" cz.3

  To już było pogięte i nienormalne. Wpadliśmy do rzeki, porwani z prądem wody, wylądowaliśmy na jakimś odludziu. Mój towarzysz ciągle wodził wzrokiem, po ciemnych kształtach, siedzących na gałęziach drzew liściastych. 
- No pięknie- mruknąłem pod nosem, futro jeszcze obciekało wodą, ale przynajmniej wylądowaliśmy na lądzie objętym księżycowym blaskiem. 
- Światło, tam jest!- zawołał Gabriel. Muszę przyznać, że nagłe przemówienie Gabriela mną wstrząsnęło, aż serce podlazło mi do gardła. Odwracam się i widzę Gabriela wpatrującego się w mały blask światła w oddali. 
- Ja bym nie ufał temu zjawiskowi- skomentowałem to, gdy podszedłem bliżej do basiora. Gdy byłem przy nim i gdy porównałem jego muskulaturę z moją, stwierdziłem, że muszę częściej trenować.
- A skąd wiesz, czy to światło to blask do naszego zbawienia? 
- A poza tym, to światło jest po drugiej stronie rzeki- stwierdziłem i spojrzałem na płynącą monotonnie wodę, szumiącą cicho. 
  Gabriel przekrzywił kąciki ust i natychmiast zrezygnował z pomysłu... chyba że, hej!! Mam pomysł! Iluzja! 
- Ok, Gabi, odsuń się- powiedziałem i w umyślę próbowałem sobie wyobrazić jakiś most, nadać mu kształt i z czego go zbudować. Zamknąłem oczy, aby się bardziej skoncentrować... w umyśle kreśliłem rozmiar i długości mostu. Otwieram oczy i widzę most, zbudowany z resztek gałęzi, roślinności i innych rzeczy, które płynęły z prądem rzeki. Pomacałem łapą, czy, aby iluzja jest stabilna... 
- No i jak?- zapytał Gabriel. 
- Można iść- oceniłem bezpieczeństwo mostu i poszedłem pierwszy. Gdy byłem w połowie drogi, mój towarzysz poszedł za mną, ale wciąż niepewny i przestraszony, że wpadnie do wody. Jednak nic z tego! Most jest dość wytrzymały, aby uciągnąć dwie osoby. 
- Brawo- pochwaliłem siebie, bo jak widząc, nikt nie padł, aby mi to powiedzieć. 
- To co? Idziemy?

Gabriel? Nic się nie stało
---
137 PD
~Mimma

środa, 5 września 2018

Od Exana (do Gabriela) "Zagubieni w lesie sów"

  Odczekałem, aż niebo się ściemni, po czym poszedłem przed siebie. Nie było to dla mnie ważne, gdzie zmierzałem. Po prostu szedłem, gdzie mi oczy wskazały. Słońce już dawno zniknęło za horyzontem, co znaczyło, że nocne zwierzęta zaraz wyjdą na żer. Po godzinie spaceru znalazłem się w lesie iglastym, gdzieniegdzie przesiadywały czające się wśród gałęzi sowy z wyłupiastymi oczami. Ziemia była nieco wilgotna, czułem jak sowy mnie obserwują. Gęsty parawan drzew nie dopuszczał blasku księżyca, przez co znajdowałem się, w niezwykłych ciemnościach. Jednak nie przejmowałem się tym, gdyż mój wzrok był przystosowany do mroku, więc mogłem swobodnie poruszać się po lesie. Lubiłem spacery w towarzystwie, ale według mnie, przechadzki po lesie samemu, dostarczały jeszcze więcej emocji, a tym samym doskonałą dawkę adrenaliny. Czułem obecność na każdym kroku, albo to tylko mrok tak na mnie wpływał. Jednak nic nie wytłumaczy faktu, iż właśnie przeszedłem obok krzaka, który zaszeleścił. Na początku myślałem, że to Frytek wyleguje się w swoich ulubionych roślinach, jakim właśnie są te krzaki. Jednak szelest, który stawał się coraz głośniejszy, utrzymał mnie jednak w przekonaniu, że ktoś się za nim czai. Zacisnąłem zęby, wysunąłem pazury... I to się stało w mgnieniu oka, gdy ktoś powalił mnie na ziemię. Zorientowałem się, że przygważdżają mnie umięśnione łapy... 
- Puszczaj!!!
  Tylne łapy, które miałem jednak wolne, odepchnąłem napastnika kopniakiem w podbrzusze. Usłyszałem głośne warknięcie i głos należący do basiora. Wstałem na równe nogi.
- Ty chol*rny...- już miałem dokończyć zdanie jakimś plugawym przekleństwem, ale spojrzałem na wilka, który stał w pełnej okazałości, nie miałby teraz problemu do ponownego ataku.
- No.. dokończ- odezwał się wilk.
- Czemu mnie przestraszyłeś! Nie masz nic do roboty, tylko porządne wilki o zawał przyprawiasz?
- No... na razie nie mam nic do roboty- odpowiedział. Wyczułem, że wilk dowcipkuje. 
- Eh, to może chociaż przedstawisz się, napastniku?
- Gabriel
- Exan
  Wilk zaśmiał się.
- Więc skoro mamy już uprzejmości za sobą, kontynuujemy bitwę, czy może rozstaniemy się w zgodzie.
- Wolałbym to drugie- odpowiadam pewnym głosem. 
- Ja też
- Więc, skoro jesteśmy już w zgodzie, to może... hmmm chol*ra, przez to wszystko zgubiłem drogę powrotną z lasu.
- No... na to wychodzi, że ja też.- Odpowiada mój nowo poznany towarzysz.
  No pięknie. Podrapałem się po głowie i rozglądałem, mając pewność, że gdzieś w jakiejś kurtynie mroku, ujrzę jakąś drogę powrotną.
- No to..co robimy?

Gabriel?
---
194 PD = 2 poziom
~Mimma

wtorek, 4 września 2018

Od Exana (do Finna) "Nieprzyjemni lokatorzy" cz.5

  Ten Finn był rzeczywiście dziwny, ale też i śmieszny. Przyniosłem dla niego dwie doniczki z krzakami, które nazwałem "Parę Królestwa Krzaków" Finn zaczął im się uważnie przyglądać, rzucać pokłony. Ja w tym momencie chciałem iść do kuchni, aby przynieść dla siebie i Finna coś do jedzenia.
- Exan,gdzie idziesz?
- Do kuchni
  Gdy wpadłem do kuchni, od razu ulżyło mi i nie musiałem uczestniczyć w tej "Zielonej paranoi" Wyciągnąłem ze spiżarni płat łopatki z dziczyzny. Wychodząc z kuchni, zobaczyłem, że zostawiając Finna z krzakami, był poważnym błędem. Zaczął nawet składać tym krzakom ofiary z myszek, przypraw i przedmiotów codziennego użytku.
- Em, Finn? Co robisz?
  Finn uniósł głowę i spojrzał na mnie.
- Oh, Exan, te krzaki są niesamowite, one przekazały mi dużo tajemnic, to jest super!
  Uniosłem brew.
- A co ci takiego powiedziały?
- Nie mogę powiedzieć, bo przysiągłem im, że nikomu nie powiem, nawet tobie!
- Emmm..ok, smacznego
  Kładę obok niego kawałek mięsa i usiadam obok niego. Finn rzeczywiście ma poważny problem z głową.
- A teraz coś mówią?
- O tak, mówią że... mięso jest zbyt przesolone
- Serio, nic nie rozumiem, co mówią- spoglądam na "Królewski" Krzak.
- Bo tylko ja je rozumiem, wiesz?
- Rozumiem

Finn?
---
101 PD
~Mimma

środa, 1 sierpnia 2018

Od Exana (do Finna) "Nieprzyjemni lokatorzy" cz.3

  Basior wydawał mi się bardzo dziwny... miałem problem z myszami, które od dwóch dni zalegają z czynszem, a on chciał bardzo pokazać mi jakieś krzaki, jakby były jakimś darem od Boga. Jednak nie zamierzam odgrywać bezwzględnego chama i zacząłem z udawanym zainteresowaniem przysłuchiwać się powiastkom Finna na temat według niego najpiękniejszej i najważniejszej części tej flory, jakim są te krzaki. Jednak gdy spojrzał na mnie, basior powiedział.
- A co do twoich myszy...mogę je zjeść!
  Uniosłem brew i nagle spojrzałem na jeden z krzaków, których pokazał mi Finn. Na krzewach rosły leśne jagody, które... mogłybym zwabić myszy, które mogły mieć chętkę na coś słodkiego.
- Nie trzeba, nie wykorzystam cię- klepnąłem go przyjacielsko po grzbiecie i wskazałem na krzew- Ale... mógłbym wykorzystać owoce tego krzewu?
Finn spojrzał na owoce krzewu.
- Pewnie!
Uzbierałem kilka...albo kilkanaście tych słodkich owoców, po czym pobiegłem w stronę swojej jaskini, nieopodal wejścia ułożyłem stosik tych owoców. Przy odpowiedniej kombinacji rzuciłem iluzję na te owoce. W ten sposób, myszkom będzie się wydawać, że te maliny są cztery razy większe od nich samych. Nie pogardzą takim łupem.
- Finn, jednak będę musiał cię lekko wykorzystać...
- Pewnie - uniósł ogon wesoło, merdając nim, jakby usłyszał przed chwilą jakąś dobrą nowinę.   Wyjaśniłem mu, co zrobić, a on się za to wziął z pełną pasją, ale pod warunkiem, że spędzę z nim czas na pielęgnowaniu jego krzaków. Obróciłem oczy i zgodziłem się. Finn wystrzeli, odbijając się od ziemi i popędził w stronę mojej jaskini... przez chwilę słyszałem uderzanie z dużą siłą o meble, tłuczone szkło... aż pózniej ku wejściu pędziło liczne stado tych gryzoni... odszedłem kilka kroków, po czym wróciłem do Finna, który masował sobie głowę. Zapytałem więc.
- Coś się stało?
- Nic, na moją głowę spadł szklany słoik, był pusty.
  Spojrzałem na miejsce uderzenia na głowie Finna.
- O kurcze, ale sobie guza nabiłeś, spokojnie jakoś to załagodzimy...
  Weszliśmy do mojej jaskini, a w niej na szczęście był porządek, tylko te nieszczęsne odłamki szkła walały się po podłodze, pózniej to sprzątnę.
- Hmmm na guzy i siniaki proponuję to.. - pokazałem basiorowi słoik z czerowono- żółtą mazią.- Dostałem to od jakiejś wiedzmy, przed moim dołączeniem, powiedziała, że to pomoże.
- Rób co musisz.
  Na palec nabieram rzadką substancję i nałożyłem ją na twardy guz basiora, zerwał się.
- Auć! Nie naciskaj!
- Wybacz! No... gotowe, za moment powinno pomóc- uśmiechnąłem się do Finna i poklepałem go po ramieniu.
- Hej, a co z nagrodą dla "Dzielnego pacjenta"?
  Zaśmialiśmy się obaj.

Finn?

----
248 PD
~Maggie

sobota, 28 lipca 2018

Od Exana (do Finna) "Nieprzyjemni lokatorzy"

  No nie! Szkodniki w moim domu! Wyjrzałem zza ściany na drugą izbę. Myszy łażące od ściany do ściany i popiskiwały cichutko, przy okazji obgryzały moje niedojedzone śniadanie. Lubię myszki, przez ich słodkie pyszczki, ale poza moim lokum! Masakra grrr Nie jednokrotnie próbowałem się pozbyć tych szkodników, ale efekt znikomy. Przecież nie zatrudnię tutaj zawodowego kota, bo po pierwsze, prędzej ze wściekłości upolowałbym jego, niż on te myszy, a po drugie nienawidzę tych leniwych darmozjadów.Zarówno dobrze mógłbym je wybić gradem strzał... Czekaj, to jest myśl! Wysiliłem umysł i nagle jak to normalne podczas tworzenia iluzji usłyszałem głuchą ciszę... wszelkie piski tych szkodników ustały, a nawet śpiew ptaków na zewnątrz. W głowie niewidzialnym ołówkiem naszkicowałem w powietrzu strzały...albo nie, najlepiej jak będą to płonące pociski.. i nie wiem czemu, ale nagle do mojej głowy wdarła się myśl o serze podpuszczkowym... MASAKRA!
Nagle z sufitu zaczął padać grad żółtych serów, uderzając gdzie popadnie.. jedynie co, to ucierpiała tylko jedna myszka, ugodzona ciężką goudą. Żyła, ale była mocno potłuczona.- Katastrofa- mruknąłem pod nosem. Z nerwów rozczesałem grzywkę, która i tak opadła mi bezwładnie na prawe oko. 
  Wybiegłem z lokum aby uspokoić nerwy świeżym powietrzem. Wtedy w oczy rzuciła mi się czarna, masywna sylwetka, która poruszała się między zaroślami... zignorowałem to, bo wiedziałem, że to jeden z członków tej watahy... Watahy owładniętej przez myszy. Ułożyłem się wygodnie, aż mój brzuch dotknął przyjemnie wilgotnej ziemi, po czym pazurem zacząłem kreślić coś w piasku. Mój szkic przedstawiał łebek orła bielika, który wyglądał, jakby wpatrywał się w swoją bezbronną ofiarę... 
- Cześć!
  Odgłos wydarł mnie z rozmysłu i spojrzałem w górę. Właśnie w tym momencie stał nade mną ogromny czarny basior. Na pierwszy rzut oka wyglądał on groznie, ale przez jego przyjazne oczy dawał do zrozumienia, że nie muszę się go bać. 
- Hej- odparłem i wróciłem do mojego prowizorycznego rysunku niebezpiecznego drapieżcy.
- Co tam? Słyszałem, że jesteś nowy!
- Ano- uśmiechnąłem się. Podkreśliłem jeszcze szyję orła, po czym ułożyłem pyszczek na łapkach. Mój nowo poznany towarzysz ułożył się na przeciwko mnie, spojrzał na rysunek.
- Fajne. Wyglądasz na przygnębionego
- Ano...
Nie uniosłem głowy. Rozczochrałem jeszcze raz grzywę z nerwów.

Finn?


----
+208 PD
~Maggie

piątek, 27 lipca 2018

Wolę należeć do mniejszości, niż do większości

Exan
Nie posiada ksywek
Basior | 6 lat | Wilk | Łowcy | Wojownik
Ścieżka Wojownika
Poziom 2 300/1500 PD (1300 PD) | 10 punktów
Postać NPC
marcinekj995 [howrse]
Art by WolfExan (autor postaci)