Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Niespodziewane spotkanie" ❀. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Niespodziewane spotkanie" ❀. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 listopada 2018

Od Carisy (do Zero Two) "Niespodziewane spotkanie" cz.15

  Carisa musiała być idealnie na czas, inaczej Zero Two mogłaby się zdenerwować, co nie byłoby przyjemną sytuacją. Przywódczyni chciała zrobić wszystko tak, by przyjść tak jak chciała wojowniczka, wszystko musiało być zaplanowane, a ona musiała wypaść jak najlepiej na treningu. Miała nadzieję, że przebywanie z Zero Two przyniesie jakieś efekty, bo stracenie stanowiska było ostatnim czego chciała.
  Dziewczyna szybko wyszła z domu i zaczęła biec do miejsca, w którym zapewne czekała na nią Zero Two. Co chwilę zerkała na swój zegarek i sprawdzała ile ma czasu. Miała go niewiele. Musiała się spieszyć, by nie zawieść nowej znajomej. Już myślała, że jej się nie uda i że się spóźni, została jej minuta, a bieganie nie było jej ulubionym zajęciem. Zdyszana przybiegła na miejsce, w którym stała już Zero Two.
- Aż tak się zmęczyłaś? - zapytała wywracając oczami. Dla różowowłosej wojowniczki to nie było nic trudnego, a dla Carisy stanowiło duże wyzwanie. Dziewczyna nie lubiła biegać, rzadko to robiła, a jedyną jej aktywnością były spacery po terenach klanu, co nie było zbyt męczące nawet dla ciemnowłosej. 
  Carisa nie umiała wydusić z siebie ani słowa. Chciała odpocząć, a najchętniej wróciłaby do ciepłego domu, a przecież jeszcze czeka ją ten trudny i długi trening z Zero Two. Wiedziała, że to dopiero początek, ale chciała żeby było już po wszystkim. Po chwili dziewczyna zaczęła dochodzić do siebie i wreszcie mogła coś powiedzieć. Jej jedynymi słowami było ciche "możemy zaczynać". Carisa była ciekawa tego, co się stanie i jak będzie wyglądał trening, ale wciąż zastanawiała się czy to dobry pomysł. Zero Two lekko się uśmiechnęła.
***
  Dzisiejszy trening nie był łatwy, ale był znacznie prostszy od wczorajszego. Przywódczyni miała nadzieję, że tym razem Zero Two nie będzie chciała z nią walczyć, wciąż uważała, że to za wcześnie, nie była jeszcze gotowa. 

Zero Two? krótkie i 2/10, ale nie mam pomysłu
---
220 PD
~Mimma

piątek, 16 listopada 2018

Od Zero Two (do Carisy) "Niespodziewane spotkanie" cz. 14

Można było się tego po leniuchu, jak i bojaźliwości przywódczyni spodziewać. Nic nie trwa wiecznie, więc powinna się spodziewać, że zostanie zaatakowana, że ktoś spróbuje zabrać jej przywództwo. Przecież to łatwe, powalić ją i związać. To nic trudnego.
Zero Two po raz kolejny westchnęła, by na nowo ruszyć do domu. Potrzebowała się odświeżyć, a co do spania to jakoś nie miała ochoty. Ciężko było jej zasnąć i nie obudzić się z krzykiem czy też innym zachowaniem. Musiała pilnować, aby jej opaska z błahych powodów nie opuszczała rogów.
Oczywiście czasem zdarza się, iż ktoś "przypadkiem" ją strąci.
Westchnęła po raz kolejny. Gdy trafiła do domu, poszła coś przekąsić, a gdy minął jakiś czas, ruszyła wziąć kąpiel. Choć jak to ona woli nazywać: gorące źródła.
Przesiedziała w nich, gdzieś tak nieco dłużej niż zazwyczaj to robiła. Wnet w odpowiednim momencie z nich wyszła i się wytarła, aby następnie się ubrać i wziąć dwa kije oraz dwa drewniane miecze, po czym wzięła także stal. Wszystko owinęła materiałem i związała, aby mieć jak je nieść. Zrobiła sobie też coś do jedzenia, jak i picia. Gdyż głód będzie się powoli zwiększać, a zaatakować ciemnowłosej dziewki nie chce.
Gotowa wyszła z domu, ruszyła przed siebie, aby dotrzeć na miejsce. Wyjęła butelkę i nieco wypiła szkarłatnego napoju. Oparła o drzewo pakunek, po czym usiadła pod drzewem, jej plecy opierały się o pień drzewa. Patrzyła na horyzont, gdyż miała idealny widok. Widać było delikatnie wynurzające się słońce. Wstawało, aby obudzić wszystkich. Czekała, cierpliwie na Carisę. Jeśli się spóźni choć minutę, to jej trening potrwa, aż nie padnie ze zmęczenia.

Carisa?

----
131 PD
Owca

poniedziałek, 12 listopada 2018

Od Carisy (do Zero Two) "Niespodziewane spotkanie" cz.13

  Carisa była przerażona. Bała się o siebie, o swój klan i o to, co stanie się, gdy trening z Zero Two nie przyniesie efektów. Uważnie przyglądała się temu, co robi różowowłosa wojowniczka i starała się jak najlepiej to wykonywać. Miała nadzieję, że nauczy się walczyć i nie będzie musiała się bać, więc przykładała się do pracy.
  Po ostatnich słowach dziewczyny ciemnowłosą sparaliżował strach, nie wiedziała co ma teraz zrobić, co powiedzieć i czy w ogóle powinna tu być. Zero Two już po pierwszym treningu chciała walczyć, co dla przywódczyni było szokujące, bo nie tego się spodziewała. Nie myślała nawet, że ten trening z wojowniczką będzie taki wyczerpujący, wyobrażała to sobie zupełnie inaczej.
- Co? Ty chcesz ze mną walczyć? Dzisiaj, teraz? - pytała ciemnowłosa, na co Zero Two westchnęła i wywróciła oczami. Dla niej to było łatwe, to nie była żadna nowość, a dla przywódczyni to było coś bardzo trudnego, coś, czego nigdy nie robiła, a jedynie to widziała.
- No dalej, rób to, czego cię nauczyłam - powiedziała Zero Two i uśmiechnęła się do przestraszonej Carisy.
- Ale nie nauczyłaś mnie jeszcze niczego ważnego! Nie wiem jak mam z tobą walczyć, nawet nie wiem co mam zrobić - odpowiedziała. Zero Two odetchnęła i podeszła do przywódczyni. Stanęła obok niej i ciężko odetchnęła. Carisa wiedziała, że wojowniczka nie jest zadowolona z jej postawy, powinna przynajmniej udawać, że się nie boi, natomiast po niej było to widać. Po jej głosie, ruchach i czynach, a także po tym, co mówiła. Z takim nastawieniem na pewno nie stanie się taka jak Zero Two, a właśnie tego pragnęła, bo przecież musi być dobrym przywódcą. Co jeśli naprawdę ktoś ją zabije i odbierze jej to stanowisko? Co z Panią Meow, która po tym zostanie sama? Biedna kotka, nie wytrzyma z nikim innym, a także nikt inny nie wytrzyma z nią.
- Idź do domu, ale jutro znowu masz tu przyjść, masz być wcześnie, ja będę tu czekać od piątej - powiedziała po chwili, a jej ton głosu był poważny i surowy. Carisa kiwnęła głową i zaczęła kierować się w stronę swojego domu. Z jednej strony cieszyła się, że tego uniknęła, ale nie była z siebie do końca zadowolona, a do tego musi tu przyjść jutro o tak wczesnej godzinie. 
  Wróciła do domu i rzuciła się na swoje łóżko, na którym leżała Pani Meow. Żadna nowość. Dziewczyna po chwili poszła do kuchni, by zrobić herbatę. W tej chwili bardzo jej potrzebowała, a najlepiej jakby to była melisa. Usiadła przy stole i zaczęła myśleć. Była zmęczona całym tym dniem.

Zero Two? Krótkie wyszło.
---
311 PD
~Mimma

poniedziałek, 10 września 2018

Od Zero Two (do Carisy) "Niespodziewane spotkanie" cz.12

- Twój trening rozpocznie się jutro w południe, u wrót lasu wojowników. - powiedziała Zero Two. Przywódczyni była dziwna, jakby próbowała z siebie coś wydusić, ale nie potrafiła, tego jakoś ubrać w słowa. Przyglądała jej się uważnie, po czym usiadła na schodach i dalej na nią patrzyła. Ta jednak wciąż próbowała, ale nic nie powiedziała. Co jakiś czas westchnęła, ale nic poza tym. Zero Two wywróciła oczami, aby na nowo zabrać głos. - Bądź tam, inaczej z taką marną przywódczynią daleko nie zajedzie nikt. Jeszcze kilka ataków i cię obala. Widać, iż chcesz zachować swoje stanowisko, więc musisz zacząć się bronić i walczyć, nawet jeśli nie chcesz. - powiedziała i się przeciągnęła. - Jeśli zajdzie taka potrzeba zabije cię i samą przejmę twoje stanowisko. - dodała Zero Two. Zauważyła w jej oczach strach i przerażenie. Chyba, nawet sparaliżował ją strach. Uśmiechnęła się i prychnęła jednocześnie, a tuż po chwili dodała. - Teraz spadaj do swojej kotki i zjaw się punktualnie. - prychnęła zirytowana już tym.
  Zero Two wstała ze schodów i ruszyła dalej, w głąb domu. Usłyszała, jedynie jak drzwi się zamykają, wzruszyła ramionami. Zajęła się przygotowaniem posiłku, musiała odpocząć przed jutrzejszym treningiem z przywódczynią. Czyżby teraz robiła za jej trenerkę? Wcześniej obrończynię, a może kogoś innego. Oh, przecież Zero Two nie będzie, wiecznie przy niej. Jeśli ktoś ją zaatakuje, musi się umieć bronić. No musi, inaczej to wszystko pójdzie na nic, a ona zostanie obalona... Czemu akurat Zero Two się tym, aż tak przejmuje. To takie bez sensu.
  Odgarnęła włosy i poprawiła opaskę, po czym zaczęła dalej przygotowywać jedzenie. Jej kiełki, nieco stały się ostrzejsze. Choć miała opaskę. Tak głód, tak to on. Zdecydowanie.
Różowo włosa dziewczyna nałożyła sobie na talerz pełnokrwisty stek oraz, napój z domieszką krwi, jak i coś na ochłodę. Wzięła sztućce, aby następnie zacząć jeść. Doskwierał jej głód, ale samotność już nie. Spokój i cisza, były rajem. Zawsze mogła być gotowa do ataku. Raczej nikt jej nie zaskoczy, nie ma opcji. Nawet jeśli, to rozerwie ich na strzępy.
  Dziewczyna oblizała wargi i wypiła nieco napoju. Posiłek skończyła, tak jak skończyła. Bez pośpiechu i spokojnie. Posprzątała po sobie, aby następnie udać się, wziąć odświeżająca kąpiel i sobie poleżeć i może coś porysować bądź popisać.
  Zero Two musiała mieć jakieś zajęcie, gdyż przecież co innego miałaby robić. Odłożyła wszystko na bok, aby wślizgnąć się pod kołdrę. Przekręciła się na bok i naciągnęła ja na siebie, że tylko głowa zza kołdry wystawała. Ziewnęła, po czym zamknęła oczy i udała się do krainy snów.
~*~
  Obudziła się wraz ze wschodem słońca. Poleżała sobie trochę, po czym wstała. Wykonała swoją rutynę, a gdy podeszła do szafy, aby się ubrać. Wzięła takie ubrania, aby jej ruchy były płynne i żeby byłoby jej na tyle, wygodnie. Związała włosy w kucyk i sprawdziła, czy opaska jest na miejscu. Była. Zero Two mogła odetchnąć z ulga.
  Do podręcznej torby, spakowała kilka butelek z wodą, dwa ręczniki, różne pałki do treningu oraz dwa kije wzięła. Wyszła i poszła na tyły swojego domu, aby przejść uliczka, potem skręcić i przejść przez płot na pole, a potem prosto droga do lasu. Szła dalej, aż dotarła do oazy. Odłożyła torbę, gdyż musiała się rozgrzać. Każdy mięsień, by potem nie narobić sobie problemów z nimi. Skakała z nogi na nogę, to rozciąganie. Skończyła rozgrzewkę, gdy poczuła suchość w przełyku. Podeszła do torby i wyjęła jedną butelkę, by się napić. Wzięła zaledwie dwa może trzy łyki. Gdy ponownie odłożyła już zakręconą butelkę do torby, sięgnęła po kij. Usłyszała za sobą kroki i wykonała szybki ruch, po czym kij był tuż kilka milimetrów przed twarzą Carisy. Podała jej drugi kijek i zaczęły trening. Choć go ruch Carisa za zła postawa czy też ruch dostawała to w ramię, udo, tyłek bądź głowę. Zero Two była delikatna, ale chciała, aby dziewczyna załapała i zaczęła się bronić. Nie mocą, tylko swoimi umiejętnościami.
- Carisa, czas zaczynać. Spróbuj ze mną wygrać.

Carisa? Lizu Lizu
--
323 PD
~Mimma

niedziela, 9 września 2018

Od Carisy (do Zero Two) "Niespodziewane spotkanie" cz.11

  Carisa była przerażona i nie wiedziała co robić. Myślała, że Zero Two nie może już zrobić nic dziwniejszego, ale jednak. Zastanawiała się czy powinna w ogóle z nią rozmawiać. Może i potrafi walczyć, z czym problemy miała Carisa, ale jej zachowanie było podejrzane.
  Dziewczyna nieśmiało się uśmiechnęła, żeby ukryć swój strach przed różowowłosą. Chciała wrócić do domu, do Pani Meow, która pewnie zjadła wszystkie ciasteczka z kocimiętką, bo zostały jeszcze po wizycie Zero Two.
- Hmm… Chyba muszę już iść - odezwała się przywódczyni. - Pani Meow na mnie czeka.
  Zero Two kiwnęła głową i się odwróciła, po czym zaczęła iść. Carisa nie wiedziała gdzie starsza dziewczyna mieszka, nigdy się nad tym nie zastanawiała. Stała i patrzyła jak wojowniczka odchodzi. Z jednej strony chciała wiedzieć gdzie ona idzie, ale dalej się bała po tym co się dzisiaj stało i chciała wrócić do swojego domu. Po dłuższym namyśle Carisa zaczęła powoli iść za Zero Two, ale tak, by wojowniczka jej nie zauważyła. Cały czas zastanawiała się czy to dobry pomysł. Dziewczyna nie mogła zrozumieć Zero Two, była specyficzna, inna niż wszyscy i robiła dziwne rzeczy, których Carisa nie mogła wytłumaczyć.
  W końcu Zero Two weszła do jakiegoś małego domu. Carisa spodziewała się czegoś innego, a to był mały domek, który nie wyglądał tak, jak przywódczyni sobie go wyobrażała. Teraz mogła wrócić do Pani Meow, ale chciała wiedzieć co robi Zero Two. Bała się, bo nie wiedziała jak starsza dziewczyna zareaguje, gdy ją zobaczy. Westchnęła i zapukała do drzwi. Na początku nie chciała tego robić, ale przecież nic złego nie może się stać. Po kilku minutach drzwi się otworzyły, a stała w nich wysoka, różowowłosa dziewczyna. Lekko się uśmiechnęła widząc znajomą.
- Hej! - zawołała Carisa. Zero Two wyglądała na zadowoloną z wizyty przywódczyni. Wpuściła ją do domu i zamknęła drzwi. Ciemnowłosa zaczęła się rozglądać. Nic specjalnego, zwykły domek, nawet podobny do tego, w którym mieszkała razem z Panią Meow. Dwie dziewczyny przez chwilę stały nie odzywając się do siebie. Carisa chciała coś powiedzieć, ale nie wiedziała co. Nie wiedziała nawet czy może tu być, co jeśli Zero Two nie jest zadowolona z jej obecności?
  Przywódczyni westchnęła i kolejny raz spojrzała na wojowniczkę. Miała wrócić do kotki, która pewnie tam na nią czekała, ale teraz nie mogła tak po prostu wyjść.

Zero Two? jest krótkie, bo nie miałam pomysłu.
---
285 PD
~Mimma

niedziela, 26 sierpnia 2018

Od Zero Two (do Carisy) "Niespodziewane spotkanie" cz. 10

- Pewnie czemu nie. Teraz się uważnie przyglądaj. Od jutra zaczynamy twoje nauki. - powiedziała do dziewczyny. Zero Two spojrzała na płotki, po czym poruszyła dłonią. Pojawiły się w niej ledwo zauważalne czerwone linki. Szarpnęła je, aby użyć kilku osób przeciwko sobie i tej czarnowłosej. Uśmiechała się do niej.
  Patrzyła, jak wzajemnie ze sobą walczą. Zero Two prychnęła jedynie i patrzyła na nich z uśmiechem. Bawiło, ja to nieco, ale cóż każdy ma swoje poczucie humoru.
  Poruszyła dłonią, po czym dodała druga dłoń. Z boku wyglądało, to tak trochę jakby grała w powietrzu. Pociągnęła za linki, po czym przerwała je paznokciami. Ofiary padły martwe, po czym rozsypały się na popiół. Zatrzymała szybko czas, aby podejść do niej i wepchnąć rękę w brzuch dziewczyny. Gdy ruszył czas, ciało opadło martwe. W dłoni Zero Two było serce. Polizała je i zgniotła je w dłoni. Weszła do środka, po czym wciągnęła tam ciało. Oblała miejsce benzyna, po czym wyszła i rzuciła tam płonącą zapałkę. Wytarła dłonie o szmatkę i ta także wróciła do ognia.
Widziała strach na twarzy dziewczyny. Uśmiechnęła się, a gdy znała się tuż obok wbiła kiełki w szyję Carisy. Zaczęła powoli sączyć jej krew.

Carisa? Lizu Lizu
116 PD
~Mimma

Od Carisy (do Zero Two) "Niespodziewane spotkanie" cz.9

  To było dziwne. Bardzo dziwne. Tak dziwne, że aż straszne. Lepiej dla wszystkich byłoby gdyby to po prostu był zły sen. Ale niestety to działo się naprawdę.
  Carisa miała iść do jakiejś bazy, w której aktualnie przebywają ludzie, którzy planują ją obalić. Chciała być przywódczynią, ale nie umiała walczyć i nie była groźna ani straszna. Można nawet powiedzieć, że się do tego nie nadawała. Lepsze byłoby dla niej życie medyka, ale tego już nie może zmienić.
  Dziewczyna kierowała się w stronę opuszczonego budynku, który wskazała Zero Two i ciągle się odwracała. Może da się jakoś inaczej temu zapobiec, bez walki? Westchnęła, mruknęła coś do siebie i znów poszła w kierunku budynku. Gdy stała przy jego drzwiach, spojrzała przerażona na Zero Two, a ta tylko kiwnęła głową. W końcu postanowiła wejść. To nie może dobrze się skończyć.
  Ciągle odwracała się, by sprawdzić czy przypadkiem ktoś za nią nie idzie. Nie, nikogo tutaj nie ma. Idąc dalej słyszała głosy, ale nie takie jak ten jej. Mówili coś o Carisie. Osoby będące w budynku nie mogły mieć dobrych zamiarów. To byli ci, o których mówiła Zero Two.
  Carisa bała się podejść, ale musiała to zrobić, inaczej rzeczywiście mogłoby im się udać ją obalić. Była coraz bliżej. Pomyślała o Zero Two, dlaczego ona nie może jej teraz pomóc? To wszystko było takie dziwne, takie podejrzane. Nadal nie mogła zaufać różowowłosej.
  Była tak blisko, że mogli ją zauważyć. Na szczęście nie byli tak spostrzegawczy i nie dostrzegli skradającej się dziewczyny. Była przerażona, a w głowie miała wiele różnych myśli. A co jeśli ją zauważą? Na pewno tak się stanie. Może lepiej się wycofać, przecież Zero Two może pomóc. To było straszne, a przynajmniej dla niej. Z jednej strony przywódczyni mogła po prostu wyjść z budynku tak, by jej nie zauważyli, ale wtedy mogli zrealizować swój plan i zrobić jak mówiła Zero Two, a z drugiej strony zostać i ich pokonać co jest mało prawdopodobne. Pewnie oni są silniejsi i mają lepsze moce od przywódczyni, bo u niej tylko jedna się ukazała, a w dodatku nienajlepsza.
  Dziewczyna odetchnęła i myślała jak to wszystko zrobić. Jak ona ma zacząć walkę mając tak słabą moc, z którą wiele nie zrobi przeciwnikowi. W dodatku nigdy nie walczyła, więc nie wiedziała nawet jak to ma wyglądać.
  Stwierdziła, że lepiej nie próbować nie wiedząc jak to zrobić. Odwróciła się w stronę wyjścia i najciszej jak mogła zaczęła kierować się do drzwi. Miała nadzieję, że nikt nie zauważy, jednak nie wyszło tak jak chciała. Jedna osoba, była to wysoka czarnowłosa dziewczyna, która wyglądała na groźną, wyszła z pomieszczenia, w którym znajdowali się ludzie, którzy chcieli ją obalić. Carisa znała tą dziewczynę, była wojowniczką z jej klanu, z którą często rozmawiała o pogodzie. Osoba, którą nigdy by o to nie podejrzewała, właśnie to robiła. Przez krótką chwilę stały przyglądając się sobie. Wojowniczka była widocznie zaskoczona obecnością przywódczyni. Po chwili zawołała swoich towarzyszy, a Carisa zaczęła biec w stronę wyjścia. Miała nadzieję, że tam będzie Zero Two i jej pomoże, ale bała się, że tak się jednak nie stanie.
  Słyszała jak tamci za nią biegną i coś mówią. Przywódczyni była przerażona, nie mogła nic zrobić.
- Zero Two! - krzyknęła Carisa wybiegając z budynku. Na szczęście różowowłosa dalej tam była i czekała na nią. Dziewczyna cały czas się bała, ale z Zero Two mogła poczuć się chociaż trochę bezpieczniej. Wojowniczka wyglądała na osobę, która rzeczywiście umiała walczyć i nie bała się niczego, a tego najbardziej brakowało Carisie. Przywódczyni była zbyt miła, by zrobić coś takiego, ona wolała siedzieć w domu z Panią Meow lub przechadzać się po okolicy, również z czarną kotką, za którą tak bardzo tęskniła w tym momencie.
- Co ty zrobiłaś? - zapytała Zero Two. Wyglądała na zaskoczoną. Na dalsze rozmowy nie było zbyt dużo czasu, bo zanim Carisa zdążyła odpowiedzieć, jej towarzyszka zrobiła kilka kroków w przód patrząc na przeciwników. Oni także wyglądali na przestraszonych, z wyjątkiem jednej, tej czarnowłosej wojowniczki, która tak bardzo lubiła rozmawiać o pogodzie z Carisą. Inni natomiast wiedzieli, że nie powinni zadzierać z Zero Two.
  Dziewczyna stała za różowowłosą i przyglądała się tej scenie. W jej oczach było można zobaczyć strach, ale też szacunek do członkini klanu, która nie wiadomo czemu pomagała przywódczyni. Mogłaby się po prostu tym nie przejąć, a wtedy zapewne Carisa straciłaby swoją pozycję w klanie.
  Carisa już myślała, że to wszystko skończy się bez walki z jej udziałem, ale nie mogło być tak pięknie. Zero Two cofnęła się i znów stała obok przywódczyni.
- Zero Two… - mruknęła Carisa, chociaż to nie był najlepszy moment na rozmowy. Ona spojrzała na nią pytająco. - Nauczysz mnie być jak ty? Chcę być groźna...

Zero Two?
słabo wyszło :C
---
577 PD
~Mimma

piątek, 24 sierpnia 2018

Od Zero Two (do Carisy) "Niespodziewane spotkanie" cz.8

- Musimy załatwić tych, którzy chcą cię obalić. Musisz pokazać ta groźną stronę słodki lizaczku. - mruknęła Zero Two. - Gdy będziesz gotowa, przyjdź na dwór. - dodała, wychodząc z mieszkania. Wyciągnęła owocowego lizaczka i rozpakowała go, aby następnie umieścić między wargami i powoli wsunęła nieco głębiej. Czuła ten pyszny i słodki smak.
  Smak ludzi jest taki różny. Mają rozmaite smaki. To słodki, słony, kwaśny, gorzki, kwiecisty bądź też jakiś inny dziwny. Jednak mimo to ich smak jest taki dobry. Inny, ale dobry.
  Zero Two wyjęła lizaczka z ust i go lizała, czekając na przywódczynie. Choć miała dziwna potrzebne iście i wyciągnięcia jej za włosy. No, cóż, ale jeśli nie chce. No to nie, będzie się prosić. Wsunęła z powrotem lizaczka do ust, aby zacząć iść. Przecież teraz może być w o wiele ciekawszy miejscu.
- Zero Two poczekaj. - została zawołana. Dziewczyna się odwróciła na pięcie i spojrzała na nią. Pobiegła nieco troszkę zmachana, ale gdy pozbierała, swój oddech mogły ruszyć.
- Nie chce, stracić mojej pozycji. Nie chcę, też robić nikomu krzywdy. - powiedziała słodko. Miała taki trochę przesłodzony ten głos, ale i tak uroczy. Czyżby starała się być stanowcza?
- Będziesz musiała nieco po grozić oraz może troszkę kogoś skrzywdzić. Mają cię szanować i się bać. - dodała Zero Two. Patrzyła przed siebie. Kierowała się do pobliskiego opuszczonego budynku, w którym to mieli swoją bazę.
  Ciekawiło Zero Two co zrobi Carisa. Raczej nie była, groźna ani straszna. Raczej taka słodka i smaczna. Różowowlosa zatrzymała się nieopodal, chciała zobaczyć przywódczynie w akcji. Skoro ona jest tu władczynią to sobie Zero Two z boku popatrzy i w razie czego pomoże. Przecież to jej bitwa, a może i wolna o władzę. Choć w sumie mogła ich wszystkich wybić i Carisa słodycz, nie musiałaby walczyć.
  Jednakże rozrywka dobrze zrobi.

Carisa? Lizu Lizu
---
179 PD
~Mimma

środa, 22 sierpnia 2018

Od Carisy (do Zero Two) "Niespodziewane spotkanie" cz.7

  Cała ta sprawa była jeszcze dziwniejsza niż wcześniej. Przestraszona Carisa szybko wyszła z tego miejsca i pognała do domu. Tam zastała Panią Meow i pusty talerz po ciasteczkach z kocimiętką. To nie był jednak główny powód jej zmartwień, bo przecież może upiec nowe ciastka. Najbardziej przejmowała się tą sprawą z Zero Two. Miała nadzieję, że to tylko zły sen i niebawem się obudzi, a cała sytuacja z chęcią obaleniem przywódcy, po prostu nie miała miejsca. Ale tak nie było, to wszystko prawda.
  Było już późno, więc Carisa od razu poszła spać, za dużo się działo tego dnia. Już myślała, że to chociaż jedna chwila spokoju, ale nie. Usłyszała pukanie. Kto przyszedł w odwiedziny o tej godzinie? Nie chciała otwierać. Wzięła Panią Meow i przykryła się kołdrą, mając nadzieję, że ta osoba odejdzie. Jak można się domyślić, po chwili znowu słyszała pukanie, tym razem głośniejsze. Przywódczyni próbowała zasnąć, ale strach jej to uniemożliwiał.
  W końcu pukanie ucichło, a Carisa odetchnęła z ulgą. Zamiast poprzedniego dźwięku, pojawił się nowy, były to kroki, zapewne tej samej osoby, która odwiedziła dziewczynę. Ona jeszcze bardziej się przeraziła, bo to musiało oznaczać, że ta osoba wie o obecności przywódczyni. A co jeśli ten tajemniczy ktoś widział jak dziewczyna wraca do domu? A może to Zero Two? Jest tak specyficzna, że przyjście w odwiedziny o tej godzinie nie byłoby dla niej czymś dziwnym.
  Po kilku minutach spędzonych pod kołdrą, Carisa postanowiła to sprawdzić. Pomysł ten nie należał do najlepszych, ale niepokojące dźwięki powoli zaczynały ją denerwować. Powoli wstała, zostawiając Panią Meow.
- Uważaj na złych ludzi - powiedziała cicho do śpiącej kotki. - I nie zjedz wszystkich ciastek z kocimiętką, bo są jeszcze w szafie.
  Zaczęła powoli iść, trzęsąc się i rozglądając. Było ciemno, a dziewczyna nie chciała zapalić światła ze względu na gościa. Może jednak stwierdzi, że dom jest pusty i odejdzie? Mało prawdopodobne. 
  Przestraszona przywódczyni podeszła do okna i niechętnie wyjrzała przez nie.
- Carisa! - usłyszała głos, na co aż podskoczyła. - Czemu mnie nie wpuściłaś?
  To była Zero Two. Przywódczyni otworzyła drzwi do domu, a dziewczyna weszła przyglądając jej się. Nie wyglądała najlepiej, była zmęczona i zarazem zmartwiona. Była bardzo przejęta całą tą sprawą i postanowiła dowiedzieć się o tym coś więcej.
- Coś się stało, że przyszłaś o tej godzinie? - zapytała ciemnowłosa. Zero Two tylko się zaśmiała, ale drugiej dziewczynie wcale nie było do śmiechu. Wojowniczka wyglądała na taką, która niczym się nigdy nie przejmuje, chociaż Carisa znała ją zbyt krótko by prawidłowo ją ocenić. - M-możesz wrócić tu jutro? Jestem bardzo zmęczona i chciałabym iść spać. - mruknęła przywódczyni. 
- Mamy coś do zrobienia, zależy Ci na byciu przywódcą czy wolisz spać? - zapytała Zero Two. Ciemnowłosa westchnęła.
- Chcę być przywódcą. - powiedziała, a Zero Two lekko się uśmiechnęła. - Pomożesz mi? Co mam zrobić? 

Zero Two? ^^
---
233 PD
~Mimma

sobota, 18 sierpnia 2018

Od Zero Two (do Carisy) "Niespodziewane spotkanie" cz. 6

- Ci z tatuażem często tu wpadają. Rekrutują nowych. Mają w planie pozbyć się przywódczyni i zająć jej miejsce. - powiedziała dziewczyna.
Carisa wydawała się dziwna.
- Jest Ci obojętne, że zostaniesz obalona? - spytała Zero Two. Obie spojrzały na Carise, czekały, aż ta coś powie. Jednak milczała, może powinna to Zero Two sama zrobić. Carisa myślała chyba o czymś, wydawała sir być dziwna.
  Zero Two westchnęła, a lola wyjęła kartki. Były na nich nazwiska, pseudonimy osób, które mają zamiar dołączyć i obalić przywódcę. Właśnie wtedy lola podeszła do Carisy i dała jej w twarz. Nawrzeszczała na nią, po czym dziewczyna się ogarnęła i ruszyła. Gdy były zajęte, wyszłam z pomieszczenia i ruszyłam do baru. Dziewczyny przy barze, bacznie obserwowały ich. Wiedziały, że zaraz rozpętała się piekło.
- Chcesz dodać coś do ich napoju? - spytała blondynka. Kiwnęła głowa i delikatnie nacięła swój palec Zero Two, aby dodać troszkę swojej krwi. Gdy to zrobiła, uśmiechnęła się i wręczyła im kilka banknotów. Patrzyła jak dziewczyna, niesie im drinki, po czym jak oni je piją. Już go tylko napój dotknął ich warg, poczuła moc, bądź energię ich życia. Mogła rozpętać piekło, a gdy sami siebie od środka się zniszczyli. Uśmiechnęła się i ruszyła do nich.
- Co tam maleńka. - powiedział jeden.
- Szef chce was wykorzystać do dorwania dwóch osób, a potem zabić i sam wszystko zgarnąć. - dodała Zero Two.
- Co ty możesz wie.. - przerwał mu jeden.
- Stary to jest Zero Two. - dodał szeptem do niego.
Ten jak poparzony zaczął się trząść, po czym szybko wybiegł. Jego kolega się uśmiechnął i kiwnął głowa.
- Twoja ruch. - powiedziała do niego. - podał mi listę i ruszył za kolega. W końcu wyszłam z burdelu, robiąc małe zamieszanie.
  Musiałam w końcu paść na łóżko. Odpocząć, przekąsić coś oraz napić się szkarłatnego soczku.

Carisa? Lizu Lizu

---
185 PD 
~Mimma

Od Carisy (do Zero Two) "Niespodziewane spotkanie" cz.5

  To było dziwne, bardzo dziwne. Carisa nigdy nie pomyślałaby, że stanie się coś takiego. Siedzi w jakimś dziwnym miejscu, w którym nigdy wcześniej nie była razem z nowo poznaną dziewczyną z klanu Wojowników, która nie wiadomo dlaczego tak lubiła ją lizać.
  Carisa popatrzyła na Zero Two, a później na ciemnowłosą dziewczynę, na którą wskazała wojowniczka z jej klanu. Nie czuła się tutaj zbyt dobrze, była zestresowana i bała się, że wyższa dziewczyna chce jej coś zrobić. Gdyby nie to, że Zero Two miała jej coś do powiedzenia, a przywódczyni była tego ciekawa, uciekłaby stąd jak najszybciej. Interesowała ją cała ta sprawa i równocześnie miała tego dość. Chciała wracać do Pani Meow, która pewnie czekała na nią i właśnie zjadała ciastka z kocimiętką, z których niewiele pozostało po wizycie Zero Two.
- To co teraz mam robić? - zapytała po raz kolejny. Nie chciała odpowiadać na ostatnie zdanie, które wypowiedziała wojowniczka, bo po prostu nie wiedziała co mogłaby powiedzieć. - I o co tu w końcu chodzi? - dodała po chwili.
  Zero Two wetchnęła i cicho się zaśmiała, a po tym uśmiechnęła do dziewczyny, na co ona tylko nieśmiało odwzajemniła uśmiech. Przywódczyni nie wiedziała co dziewczyna ma na myśli i co planuje zrobić. Po raz drugi nieśmiało spojrzała na brunetkę, o której mówiła wyższa dziewczyna. Nie wyglądała, jakby czymkolwiek się przejmowała, a z Carisą było wręcz przeciwnie. Zazwyczaj to właśnie ona niczym się nie przejmowała, ale ta sytuacja była niepokojąca. Przywódczyni chciała po prostu stąd wyjść i zastanawiała się jak to zrobić. Zero Two skierowała swój wzrok na kogoś innego. To był czas, kiedy Carisa mogła uciec. Powoli wstała, żeby różowowłosa nie zauważyła, że próbuje wyjść. Przywódczyni miała nadzieję, że dziewczyna nie zauważy, ale niestety tak się stało. Wojowniczka spojrzała na nią i pociągnęła do siebie. 
- Gdzie idziesz? - zapytała. Carisa musiała coś wymyślić.
- J-ja chciałam tylko coś s-sprawdzić! - powiedziała i nerwowo się zaśmiała.
  Po kilku minutach ciszy Zero Two wstała, a przywódczyni widząc to, zrobiła to samo. Podeszły do brunetki, która miała wiedzieć coś więcej o tej całej sprawie. Carisa podała jej list, który wcześniej dała jej Zero Two. Powoli go otworzyła i zaczęła czytać. Po tym spojrzała na dwie dziewczyny stojące naprzeciwko jej, a słowami, które wypowiedziała było ciche "chodźcie za mną". Można było z tego wywnioskować, że ona rzeczywiście coś wie. 
  Zero Two ruszyła za nią pierwsza, natomiast przestraszona Carisa nie była co do tego taka pewna, jednak ostatecznie poszła za nimi. Weszły do małego pomieszczenia, a brunetka zamknęła drzwi. Wojowniczka spojrzała na nią poważnie. Było widać, że znały się już wcześniej. 
- Co mamy z tym zrobić? - w końcu zapytała Zero Two. 

Zero Two? Krzakowo.

---
236 PD 
~Mimma

piątek, 17 sierpnia 2018

Od Zero Two (do Carisy) "Niespodziewane spotkanie cz. 4"

- Masz zjawić się tam, gdzie na neonie jest ten tatuaż. Znajdziesz tam odpowiedzi na wszystkie pytania. - Zero Two wypiła wodę, po czym wstała. Polizała ponownie dziewczynę po policzku. - Kota lepiej został, zanim zostanie zjedzony - dodała, pokazując kotu swe kiełki. Uśmiechnęła się słodko do dziewczyny, po czym ruszyła do drzwi. Otworzyła je i wyszła. Musiała coś załatwić.
Tuż po wejściu do kasyna została zabrana do dobrze znanego jej miejsca. Był to stół do pokera. Zero Two usiadła, zamówiła drinka. Nawet dostała lizaczka do tego.
Gra zapowiadała się dobrze. Początek był niezły, fart się jej trzymał dziś.
- Załatwiłaś, mam rozumieć - powiedział Rocket.
- Mhm - mruknęła Zero Two, jedyna odpowiedź. On zawsze rozumiał. Tuż po niej zabrała swoje żetony oraz walizkę i ruszyła wymienić je na żetony. Gdy weszła na zaplecze, usłyszała jak rozpętuje się piekło. Kasa ładnie wylądowała w walizce. Wzięła wszystko, aby po chwili wbić kły w szyję młodej barmanki. Puściła ją dopiero, gdy zdecydowała, że już starczy. Słabo oddychała, gdy młoda laleczka padła na ziemię. Prychnęła i wyszła z pomieszczenia. Wtedy zobaczyła masę ciał, krwi, wnętrzności oraz skrawki mózgu bądź serca. Któż to wie. Rocket podał, Zero Two sygnet, ta kiwnęła głowa. Mężczyzna mógł zniknąć. Wyszła ot tak i od razu ruszyła do burdelu. Mogła tam zostawić rzeczy.
Carisy jeszcze nie było, to dobrze. Zapewne niebawem się zjawi. Uśmiechnęła się i poszła zanieść walizkę do sejfu. Jednakże wpierw musiałam wpisać kod. Był łatwy jak zawsze. Schowała walizkę, jednak uprzednio wzięła tak z dwa ruloniki banknotów i schowała. Wzięła też kilka dolców dla suczek.
Usiadła wygodnie na kanapie i czekała na przywódczynię.

Zjawiła się sama, to dobrze. Zero Two się słodko uśmiechnęła, aby ta podeszła. Dwie półnagie foczki przyszły i przyniosły drinki. Słodka czarnowłosa dziewczyna przysiadła się obok.
Położyłam dłoń na jej ramieniu i się nieco przysunęłam.
- Tam przy barze są ci dwaj z tymi tatuażami. Możemy, pogadać z tą brunetką, co truchta. Zapewne będzie wiedzieć coś więcej. Poza tym smacznie smakujesz - mruknęła zmysłowo do jej ucha, tym samym także musiała ją ponownie polizać.

Carisa? Lizu Lizu. Wybacz kijowe.

----
239 PD
Owca

Od Carisy (do Zero Two) "Niespodziewane spotkanie" cz.3

  Carisa popatrzyła na Zero Two, która wydawała jej się jeszcze dziwniejsza niż wcześniej. Rożowowłosa przed chwilą polizała przywódczynię, co nie było do końca normalne. Carisa nie lubiła tak wcześnie kogoś oceniać, ale poważnie zastanawiała się, czy rzeczywiście powinna rozmawiać z tą dziwną istotą. Nie do końca wiedziała też o co jej chodzi. Dziewczyna z zaciekawieniem przyglądała się Zero Two, bo jednak była interesująca, to trzeba było przyznać. 
  Ciemnowłosa spojrzała na Panią Meow, która patrzyła na swoją właścicielkę, a później przenosiła wzrok na gościa. Kotka nie lubiła nowych ludzi. W zasadzie to w ogóle nie lubiła ludzi, lubiła tylko ich atakować i taki właśnie miała zamiar też tym razem. Przecież nikt obcy nie mógł być w jej domu, bo to nie był dom Carisy, a Pani Meow. 
- Hmm… - Carisa w końcu przerwała ciszę. - To... Co mam zrobić?
  Zero Two była pogrążona w myślach, a na pytanie dziewczyny jakby się obudziła. Spojrzała na nowo poznaną dziewczynę, która nie wiedziała co się dzieje i co ma zrobić, a później na szklankę, w której jeszcze przed chwilą znajdowała się zimna woda. W ten sposób próbowała dać jej do zrozumienia, że chce więcej, a przynajmniej tak wydawało się Carisie.
  Dziewczyna wstała, wzięła szklankę Zero Two, która chyba się tego spodziewała, i ruszyła w stronę kuchni. Wzięła wodę dla dziewczyny, a wracając zauważyła Panią Meow stojącą na stole i przyglądającą się gościowi. Wyglądała jakby miała się zaraz rzucić na biedną Zero Two, która wbrew pozorom nie przejęła się tym tak bardzo. 
- Pani Meow… - mruknęła Carisa, podała wodę i wzięła czarną kotkę, a po tym położyła na ziemi. - Mam ciasteczka, może chcesz? - zwróciła się do Zero Two, która tylko kiwnęła głową.
  Przywódczyni ponownie poszła do kuchni, zmęczona całą sytuacją i zabrała ciastka. Jednak to nie były takie zwykłe ciasteczka z czekoladą. To był specjalny przepis Carisy, ciasteczka z kocimiętką. Zarówno kotka, jak i jej właścicielka, uwielbiały te ciastka. 
  Wróciła już z ciasteczkami, na które Pani Meow od razu się rzuciła, a Carisa musiała ją od nich odganiać, żeby Zero Two nie miała jej za kogoś dziwnego. 
  Carisa ponownie usiadła na swoim miejscu i zaczęła przyglądać się jedzącej ciasteczka Zero Two. Ona sama nie miała zamiaru ich jeść, ze względu na to, że wolała zostawić je dla swojego gościa.
- Co to za ciastka? - zapytała wskazując na nie. - Są takie dziwne.
  Dziewczyna prawie by zapomniała po co Zero Two tutaj przyszła. Dalej nie wiedziała o co chodzi z tą sprawą, ale była podejrzana. Carisa nie miała też zamiaru zdradzać składu ciasteczek, które rzeczywiście miały dziwny smak.
- To... O co chodzi? Co mam zrobić? - zapytała i popatrzyła na Zero Two.
  Miała nadzieję, że tym razem dziewczyna udzieli jej odpowiedzi, bo nie chciała już czekać. Była trochę zdenerwowana całą sprawą. To było podejrzane, tak jak ciasteczka z kocimiętką Carisy, na które rzuciła się Pani Meow. 
  Carisa szybko zdjęła ją ze stołu i przeprosiła Zero Two, a wściekła kotka uciekła do swojego legowiska, po czym przywódczyni ponownie usiadła i oczekiwała odpowiedzi. 

Zero Two? Wybacz, że nic się nie działo, ale nie miałam pomysłu.

---
301 PD
~Mimma

czwartek, 16 sierpnia 2018

Od Zero Two (do Carisy) "Niespodziewane spotkanie cz. 2"

Zero Two zmierzyła wzrokiem dziewczynę od stóp po sam szczyt głowy. Kot, który zeskoczył, trochę niezbyt ją interesował. Akurat na dziś miała zupełnie inne plany. Chciała sobie odpocząć i nic nie robić, a tu klops. Dostała zadanie i kasę. Musi je wypełnić.
Wyjęła z kieszeni paczkę i list, po czym podała je Carisie.
- Zero Two - powiedziała swe imię. Po czym czekała, aż powie, co jest w środku.
- Co to? - spytała dziewczyna o czarnych jak smoła włosach.
- Paczka i list dla ciebie, na mojej kartce były tylko dwa słowa. Mianowicie przywódczyni Carisa - rzekła.
Zero Two dokładnie przyglądała się dziewczynie, każdy jej ruch. Ruchem ręki wskazała, aby poszły usiąść gdzieś niedaleko w cieniu drzew na ławce. Carisa otworzyła paczkę i zaczęła patrzeć, co jest w środku. Po czym wyjęła sygnet i zaczęła mu się przyglądać.
Zero Two sięgnęła po pudełko i zobaczyła, co tam było, krew, ucieka ręką i tatuaż kolibra, który leciał przez płonącą obręcz.
- Caspian Castio. Lat 28, zamieszkały blisko granicy. Pracuje dla ciebie. Porządny obywatel. Brak bliskich. Idealny cel - powiedziałam od niechcenia. Ponownie zasłoniłam pudełko i podsunęłam jej.
Gdy skończyłam wymieniać, ona spojrzała na mnie z ciekawością.
- Skąd tyle wiesz? - spytała.
- Kto chce cię zabić? - dodała Zero Two. Myślała nad tym chwilę, która przerodziła się w dłuższą chwilę.
- Może czas do domu, twój kot się usmaży. Zapewne nie chcesz jeść upieczonego kota. - dołożyła swoje trzy grosze Zero Two ponownie. Wisiało jej to, co się stanie z tą nędzną istotą. Po prostu chciała się ochłodzić. Potrzebowała czegoś chłodnego. Choć lubi ciepło, to czasem chce też jeszcze czegoś więcej.

Koniec końców, udało im się udać do domu Carisy. Dziewczyna niemal natychmiast ruszyła, aby znaleźć w lodówce jakiś napój. Wyjęła sobie wodę i od razu się jej napiła. Wzięła sobie, coś do jedzenia, zrobiła, po czym usiadła do stołu, aby wysłuchać, co przywódczyni ma dopowiedzenia. Ta jednak milczała, jakby pogrążona w myślach.
Zero Two polizała Carisę po policzku, a ta niemal natychmiast się obudziła.

Carisa? :3
----
235 PD
~ Owca

środa, 15 sierpnia 2018

Od Carisy (do Zero Two) "Niespodziewane spotkanie"

  Kolejny zwykły dzień, Carisa nie miała żadnych szczególnych planów. Najważniejszym dla niej był spacer z Panią Meow i herbatka - tak właśnie wyglądał prawie każdy jej dzień. Nie można powiedzieć, że dziewczyna miała ciekawe życie, mimo tego, że jako przywódczyni klanu powinna mieć dużo obowiązków. Carisa zawsze była typem osoby, która niczym się nie przejmowała i wszystko zostawiała na ostatni dzień.
  Zacznijmy od początku. Obudziła się dość późno i niechętnie wstała z łóżka, zastanawiając się co dzisiaj mogłaby zrobić. Pani Meow od dawna stała przy swojej misce, czekając na właścicielkę, która wreszcie da jej coś do jedzenia. Czarna kotka była bardzo niecierpliwa i nieraz zdarzało się, że przywódczyni została przez nią obudzona tylko po to, by się z nią pobawić lub pogłaskać.
  Jak zwykle, próbując zrozumieć co się dzieje, Carisa robiła herbatę. Lubiła ją, podobnie jak jej kotka. Usiadła przy stole i wpatrywała się w Panią Meow, która bawiła się swoim ogonem. Dziewczyna westchnęła i powoli zaczęła pić herbatę, uważając, by tym razem czarna kotka nie wylała jej napoju.
  Po wypiciu herbaty dziewczyna przygotowała się do wyjścia z domu z Panią Meow. Wzięła jej małą obrożę, która nie należała do najlepszych, a kotka mogła po prostu uciec, ale była na tyle grzeczna, by tego nie zrobić. Przywódczyni założyła jej obrożę i przypięła smycz, po czym wyszła z domu wraz z kotką. Członkowie klanu dość często mogli zobaczyć Carisę przechadzającą się ze swoją kotką, tym bardziej o poranku, kiedy była idealna chwila, by wyjść z domu.
  Carisa nie miała zamiaru długo chodzić z Panią Meow ze względu na pogodę. Było bardzo gorąco, co niestety nie było najlepsze dla puszystej kotki. Ciemnowłosa nie lubiła takich ciepłych dni, podobnie jak jej zwierzątko. Kotka dostojnie kroczyła koło swojej właścicielki, która z zaciekawieniem obserwowała idącą kotkę, nie zwracając nawet uwagi na drogę. Carisa zawsze taka była, nieostrożna, lekkomyślna i nieodpowiedzialna, a do tego jeszcze niecierpliwa. Ktoś taki z pewnością nie zostałby wybrany na przywódcę, a jednak nim jest.
  Dziewczyna skupiona na kotce nie zauważyła, że ktoś się do niej zbliża. Oczywiście coś musiało pójść nie tak. Wpatrując się w Panią Meow, dziewczyna wpadła na... Dość dziwną postać. Nie wygląda jak typowy członek klanu. Wysoka, szczupła dziewczyna patrzyła z góry na Carisę, która była o wiele niższa od niej. Miała długie, gęste włosy o nietypowym kolorze, różowym i dziwną opaskę z rogami, jakiej ciemnowłosa nigdy wcześniej nie widziała. Mimo tego, że nowo poznana dziewczyna nie wyglądała na zadowoloną, Carisa chciała zacząć rozmowę. Lubiła otaczać się ludźmi i czuła się dobrze mając przy sobie przyjaciół, a w dodatku była śmiała, więc łatwo ich zdobywała.
- Och, hej... - powiedziała radośnie, patrząc na wyższą dziewczynę. - Wybacz, byłam zajęta swoim kotem. 
  Przywódczyni podniosła kotkę, która nie była zbyt zadowolona i pokazała wojowniczce. Ta nie zmieniła swojego wyrazu twarzy, wydawała się poważna, a przez to Carisa zaczęła myśleć, czy aby na pewno powinna z nią rozmawiać. 
- Jestem Carisa, może mnie kojarzysz? - zapytała i wystawiła rękę w stronę dziewczyny. - A to Pani Meow, mój kotek.
  Ciemnowłosa nie zdążyła położyć kotki na ziemię, bo ta sama zeskoczyła i popatrzyła na dziewczynę z pogardą. Przywódczyni była pewna tego, że kotka ją kocha, ale nikt nie wie jaka jest prawda, najważniejsze jest to, że Carisa kocha Panią Meow. To drapieżny i groźny kot, więc nigdy nie wiadomo co przyjdzie mu do głowy. 

Zero Two?
---
330 PD
~Mimma