Podczas Wielkiej Aktualizacji z pokornie uchylonymi głowami i łzami w oczach żegnamy sześć wspaniałych postaci, które silnie przyczyniły się do rozwoju The World of Fiction. Dzielimy z nimi cudowne wspomnienia, których nie sposób zapomnień, aż żal nam serca ściska. Nie ma jednak tego złego, wszyscy bohaterowie stają się NPC, więc żywimy ostatnią nadzieję, że autorzy jeszcze zdecydują się do nich powrócić.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feliks (NPC). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Feliks (NPC). Pokaż wszystkie posty
niedziela, 9 grudnia 2018
sobota, 8 września 2018
Od Feliksa (do Bastiana) "Pracownik poszukiwany!" cz.2
Sprawa miała się tak.
A właściwie się nie miała, bo miałem zacząć tutaj swój monolog o zawartości skórzanego portfela mającego jakieś pięćdziesiąt lat z hakiem, problem jednak był taki, że owej zawartości nie było, a co za tym idzie, po temacie również ani widu, ani słychu i tu trafiamy w martwy punkt, moment bez wyjścia, mogący zostać wyręczony tylko i wyłącznie cichym, ale za to jakże dobitnym i jakże zmarnowanym westchnięciem. I to wszystko pięknie podsumowywało to, co miałem zamiar poruszyć w swojej wypowiedzi.
Zostałem bez grosza przy duszy, z pochłaniającym wszystko jak leci współlokatorem i Kumarem, który znowu coś sobie wbił w, nie powiem, jaką część ciała i wołał o pomoc, jęcząc mi nad uchem od bitego tygodnia. Wcisnąłem mu w te łapy kremik, poklepałem po ramieniu i rzuciłem tylko gadką w stylu „do wesela się zagoi”, no bo innego miałem, kurwa, zrobić? Gdybym poświęcał wszelakiej maści środki, leki i przede wszystkim moją cierpliwość tylko na tę bandę niedorobionych gówniarzy, którzy nie potrafili przejść dwóch metrów bez zrobienia sobie kuku, to zostałbym już dawno z figą z makiem, jeszcze większą biedą na koncie i nawet już mysz by mi nie piszczała po szafkach, ot co.
Dlatego mogłem zrobić tylko jedno. No, może dwa, ale moje wątłe nadgarstki zakute w kajdany, albo, co gorsza ich całkowity brak, jakoś średnio mi się widziały. Więc co mi zostało? No co, no podjąć się jeszcze jakiejś fuchy, licząc na to, że starczy mi czasu na podtarcie sobie tyłka od czasu do czasu, chociaż już i to mało kiedy mogłem wcisnąć w zapchany harmonogram dnia.
A ogłoszenie wywieszone gdzieś na jakimś słupie zapowiadało się dość ładnie, to żem poszedł dnia któregoś tam pod wskazany adres, zapukałem szybko w drzwi i czekałem.
Miałem zostać kurem domowym. Wspaniale, jakbym we własnej pipidówie nie miał dość zapierdalania na szmacie, bo panicz Xavierek znowu ujebał pół podłogi jakimś dziwnym smarem, a później magicznie wybył, bo przypomniało mu się, że ma ważne sprawy do załatwienia.
Ciekawe jak szybko zarośliby brudem, gdybym im nie prał i nie sprzątał. Prasowanie już odpuściłem, za dużo z tym certolenia.
A i czasem dawałem im nieodświeżone ciuchy.
Niech cierpią, ja też potrzebowałem wolnej niedzieli, czy jakiego tam gówna.
— Dzień dobry, ja w sprawie ogłoszenia.
Bastian?
---
186 PD
Owca
Etykiety:
"Pracownik poszukiwany" ❀,
Feliks (NPC),
Wojownicy
sobota, 25 sierpnia 2018
Od Feliksa (do Sami) "Z cieniem nam nie do twarzy" cz.3
Zerknąłem na nieszczęsną kobietę, która zdecydowała się zawitać przed moją osobą bez nawet najmniejszego zapowiedzenia, dając o sobie znak jedynie dźwiękiem kłapiących o ziemię butów, cichym oddechem i zacienieniem mojej osoby. Dość drobna, dość niepozorna, odziana w dziwaczną pelerynę, której nie powstydziłby się nawet Kumar. Ba, pisnąłby z zachwytu i z pewnością zapytałby, czy może przymierzyć to cudeńko, bo jest dosłownie zauroczony. Mister od mody się znalazł. Zawsze musiał wtrynić nos w nie swoje sprawy i zapiać jak kogut, gdy tylko dostrzegł jakąś błyskotkę albo coś, co według niego było ostatnim krzykiem sezonu. Jakże dawno nie używałem tego określenia, sam byłem w ciężkim szoku, że jeszcze pamiętam takie ceregiele i pierdoły.
— Chciałam tylko zapytać, czy mogę się dosiąść — spytała w pewnym momencie i już miałem ochotę pokiwać głową, może z cichym westchnięciem i ociężałymi ruchami, a następnie usunąć się nieco na bok ławki, abyśmy oboje pozostali w jakiejś tam strefie komfortu, gdy ta nagle, bez żadnego ostrzeżenia, padła na ziemię.
Mrugnąłem, nieco zaskoczony, patrząc jak leży bez ruchu, z krwią leniwie rozlewającą się po policzku i co mogłem innego zrobić, jak ponownie tylko jęknąć, po czym zwlec się z siedziska i podejść do kobiety.
Nie, żeby coś takiego mnie niepokoiło, czy zastanawiało. Z bandą tamtych idiotów działy się cuda wianki o wiele gorsze niż chwilowa utrata przytomności. Czy to lotka w kolanie, czy to prawie odrąbany palec przy krojeniu marchewki, bo z Rava rasowy kucharzyna to raczej nie był, czy dostanie butelką po łbie. W sumie wystarczało tylko zalać ich trochę alkoholem albo odpowiednio zadymić i zaczynała się jazda bez trzymanki, a ktoś jednak musiał zawsze stać na straży porządku, a że nie potrafili ni cholery dotrzymać trzeźwości, ja zawsze kończyłem jako karetka pogotowia, OIOM i ten tamten z Teksasu. Po prostu trzeba było jakoś ogarnąć ten zwierzyniec i prawdopodobnie, gdyby nie ja, już dawno wszyscy by się pozarzynali. Z naciskiem na Nivana i Xaviera.
Śmieci musiał ktoś wynieść, prawda?
Westchnąłem ciężko, bardzo ciężko, sprawdzając jej puls i oddech, a gdy wszystko okazało się być w normie, ogarniając nieco policzek. Ładnie zadrapany policzek.
Podniesienie jej graniczyłoby z cudem, ciąganie na jakiejś szmacie wychodziło w ogóle z gry, zostawało złapanie kogoś i zabranie jej albo do jakiegoś medyka, albo do mojego domu, w którym pewno zostanie napadnięta przez stado tych baranów.
Jednak jeśli sam czegoś nie zrobisz, to kto inny zrobi? Ludzie są durni i nie potrafią wywiązać się z obowiązków. Dlatego złapałem jakiegoś tura i poprosiłem o pomoc w przetransportowaniu dziewuchy. Zgodził się, z oporami, ale jednak. Może musiałem odpłacić mu się kielonkiem, czy tam dwoma, ale jednak.
A potem tylko ogarnięcie rany i czekanie.
Sami?
---
262 PD
~Mimma
Teczka, wpisałam do kp
Teczka, wpisałam do kp
Etykiety:
"Z cieniem nam nie do twarzy" ❀,
Feliks (NPC),
Wojownicy
środa, 1 sierpnia 2018
Od Feliksa "Z cieniem nam nie do twarzy”
Dobrego złe początki. Nie w wypadku snu, nie tego, przynajmniej tego wieczora. Co prawda to prawda, zmęczenie targało mną jak dzikie, wyczerpanie leniwie układało się na karku, jak ukochany kot ciotki Klementyny, ten pokraczny grubas z wykrzywionymi łapami, który uznał sobie moją szyję i plecy za miejsce idealne na wypoczynek po wtłoczeniu w siebie dwóch misek karmy. Leciałem na rdzeniu, przecież cały dzień zapieprzałem na szmacie, pucując bibeloty starszej pani do błysku, polerując podłogi i ścierając kurze z tych szaf, które pamiętały jakieś sto lat wstecz.
Chciałem zasnąć, koniecznie chciałem przymknąć oczy i nie wracać, przynajmniej na te sześć, siedem godzin, chciałem odpłynąć w tempie natychmiastowym, może też z tego powodu nawet nie certoliłem się z ogarnianiem. Brudny, upocony, zmachany do granic możliwości, po prostu runąłem na wyrko, jęcząc coś pod nosem i tylko błagając o litościwy los.
Nie było mi dane, po prostu nie było.
Zmarszczyłem nos, słysząc kroki, ciche kroki, zaskakująco delikatne, ale wciąż, wciąż zbyt ciężkie, żeby dorównać umiejętnościom ninja, które osiągnął Nivan bez większego wysiłku.
— Czegoż, kurwa, chcesz, co, Xavier? — warknąłem, uchylając delikatnie poduszkę, odsłaniając leniwie połowę twarzy i zerkając z wyjątkowym oburzeniem na blondyna, który trzymał w rękach całą kupę ścierek. Materiałów, ubrań, czegokolwiek, co niemiłosiernie śmierdziało, a on jedynie uśmiechał się krzywo, strzelając bladymi oczami i licząc najwidoczniej na coś powiązanego z zawartością dłoni. — Nie, nie wypiorę ci tego, kpisz sobie ze mnie, jest środek nocy, spieprzaj do swojego pokoju i jutro zawracaj mi dupę do woli, losie, co za ludzie, żeby męczyć o takie pierdoły, czemu zawsze ja trafiam na takich idiotów, a mogłem zamieszkać z Ravem — mruczałem wymęczonym tonem do poduszki, wręcz łkając nad żałością swego i tak dość dobrze wiodącego się losu, przy którym zdecydowanie zbyt mocno dramatyzowałem.
— Ale Feliks, muszę się jutro dobrze zaprezentować.
— W dupie to mam.
I nie, zdecydowanie nie miałem tego w dupie, co tylko udowodniłem, ślęcząc o drugiej w nocy i parząc dłonie tylko po to, żeby kretyn miał co na siebie założyć, gdy będzie działał w, cholera wie, jakiej sprawie. Westchnąłem ciężko, przyznając w duchu, że rzeczywiście, chyba taki był właśnie los „taty” całego tego przytułku nieszczęśników, których trzeba było naprostowywać przy każdej możliwej okazji, inaczej skończyłoby się masowym seppuku z użyciem wczorajszego chleba, bo tak, naprawdę, moi drodzy koledzy zdawali się być tak zdolni, z naciskiem na pozbawionego jakichkolwiek instynktów samozachowawczych Yamira.
I zgodziłem się tylko dlatego, że dzień następny miał być dniem wolnym, co też najwidoczniej porządnie minęło się z celem, bo, jak się okazało, skończyło się mięso, a że Xavier zniknął, bo miał te swoje „Super ważne sprawy na głowie, przepraszam, Falka”, tym samym zrzucając wszystkie obowiązki na mnie.
A ja mogłem tylko cicho przekląć, ubrać się i rzeczywiście, wybrać się na nieszczęsne targowisko, kupić jakiś lepszy schab, szynkę, kiełbasę, cokolwiek, żeby mieć do pieczywa skroić, a potem po prostu ruszyć do najbliższego skwerku, byle usadzić się na ławce, powygrzewać w słoneczku i odetchnąć świeżym powietrzem, bo zapach kurzu przeżarł mi już chyba płuca na wylot.
A później znowu te pieprzone kroki i co gorsza, zasłonięcie dostępu do światła, cień, który padł na moją osobę, doprowadził mnie do małej kurwicy.
— Mogę w czymś pomóc? — spytałem, otwierając leniwie oczy, którym ukazał się najwidoczniej wyczekujący czegoś człowiek.
I udawałem, że cały scenariusz nie brzmiał znajomo.
----
+330 PD
~Maggie
----
+330 PD
~Maggie
Etykiety:
"Z cieniem nam nie do twarzy" ❀,
Feliks (NPC),
Wojownicy
niedziela, 29 lipca 2018
Jestem silnym i niezależnym mężczyzną, ok?
Feliks Marszałkowski
Znany też jako Falka
Mężczyzna | 23 lata | Człowiek | Wojownicy | Medyk
Ścieżka Medyka
Poziom 2 0/1500 PD (816 PD) [Boost +20%] | 10 punktów
Postać NPC
rejnbowmarshmallow@gmail.com | susłon#9682
Art by Yanjun Cheng
Mężczyzna | 23 lata | Człowiek | Wojownicy | Medyk
Ścieżka Medyka
Poziom 2 0/1500 PD (816 PD) [Boost +20%] | 10 punktów
Postać NPC
rejnbowmarshmallow@gmail.com | susłon#9682
Art by Yanjun Cheng
Subskrybuj:
Posty (Atom)