Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Margo (NPC). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Margo (NPC). Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 stycznia 2019

Adrianna, Ake i Margo odchodzą!

Serca nam się krają, gdy żegnamy jedną z pierwszych członkiń The World of Fiction wraz z jej trzema postaciami. Dziękujemy za wspólnie spędzone chwile na blogu uwiecznione w niesamowicie długich i szalonych opowiadaniach oraz spamowaniu na serwerze na discordzie. Chociaż Napatrzynt i Grzipnoj nie zdołali zawitać w naszym szalonym świecie, mamy nadzieję, że jeszcze kiedyś się pojawią. Będziemy o Tobie i Twoich dzieciach pamiętać.
(A tak na marginesie, dziękuję za cudowne spiski.
/Owca)



Adrianna Linde




Ake




Margo

Administracja

wtorek, 20 listopada 2018

Od Margo (do Finna) "Krzaki, śledztwa i brak normalności" cz.9

  Kazałam mu skupić się na swoich łapach. Zapewniłam go, że wyglądają jak krzaki, dzięki czemu chętnie przystał na propozycję i miałam go z głowy przez całą drogę. Był cicho, szedł ze spuszczoną głową, nie śpiewał ani nie podchodził do każdego krzaka, tak jak miał w zwyczaju. Czasami miałam wrażenie, że do Grety idę samotnie. Z takim Finnem mogłam podróżować. 
   Wilk przeistoczył się w ,,starego Finna" tuż przy jaskini Grety, która oznaczała koniec naszej wędrówki. 
   – Jesteśmy – oznajmiłam. 
  – Gdzie jesteśmy? – Finn rozglądał się zdumiony po okolicy. Wszędzie tylko drzewa, trawa, kwiatki i paprocie. Czegoś tu brakuje, tylko czego... – Tutaj nie ma krzaków – powiedział rozczarowany, przymrużył oczy i wzrokiem pełnym nadziei próbował dostrzec czy przypadkiem gdzieś dalej nie ukrył się chociaż jeden mały krzaczek. – Po co mnie tu prowadziłaś, skoro nie ma najważniejszej rzeczy? Aha, już wiem! – wykrzyknął radośnie, zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć. – Chcesz, żebyśmy je razem tutaj zasadzili? Zgadłem?
   – Nie – odpowiedziałam, a cień nadziei w jego oczach bezpowrotnie zgasł. Niewiarygodne, ile te rośliny musiały dla niego znaczyć. – Chodź. Pokażę ci coś lepszego niż krzaki.
   – Nie ma nic lepszego od krzaków – zaprotestował, ale posłusznie poszedł za mną.
 Stanęłam w wejściu do jaskini, przypominając sobie poprzednią wizytę w tym miejscu. Bardzo nie chciałam tam wracać, jednak jakaś część mnie rwała się do tego, by przekroczyć próg i w końcu dowiedzieć się wszystkiego o Finnie.
   – Tutaj też nie ma krzaków – jęknął wilk i zanim się obejrzałam, zerwał się do biegu, rzucając mi na odchodne: – Ja ich poszukam!
   Zaskoczona i lekko przerażona, rzuciłam się za nim w pogoń. Nie chciałam, aby znalazła go Greta. Jako podobno nieprzewidywalna staruszka mogła zrobić mu krzywdę, a przecież nie o to chodziło, przynajmniej nie przed wykonaniem badań. Finn był jednak o wiele szybszy ode mnie i zniknął w jednym z korytarzy. Zatrzymałam się, szybko łapiąc oddech. To by było na tyle z tej szaleńczej pogoni. Teraz pozostało mi tylko czekać na to, aż Greta znajdzie go pierwsza. Usiadłam na jakiejś skalnej półce z wywieszonym jęzorem. O mamo, to nie miało tak wyglądać. Przez chwilę czekałam w ogłuszającej ciszy. Ze stresu zrobiło mi się zimno. Finn, wracaj tutaj jak najszybciej. Gdzieś ty polazł, niedojdo? 
   Niestety, a może i stety, zamiast Finna zobaczyłam inną postać. Wadera łypnęła na mnie, nie odzywając się ani słowem. Zapewne oczekiwała wyjaśnień, dlaczego znalazłam się w jej jaskini bez pytania.
   – To tak... – odchrząknęłam, zeskakując ze skalnej półki. – Przyprowadziłam do ciebie tego, którego możliwe, że zbadasz. Tylko, że jest mały problem – urwałam na chwilę. Twarz Grety nie zdradzała żadnych emocji. – Ten wilk jest gdzieś w tej jaskini. Chyba, że posiada ona jakieś inne wyjścia, w takim razie może być już na zewnątrz. Uciekł mi zanim zdążyłam powiedzieć, żeby się mnie pilnował.
     Greta nie poruszyła się, ale przez ułamek sekundy miałam wrażenie, że na jej pysku pojawił się delikatny uśmiech.
   – Znalazłam go już – oznajmiła ze stoickim spokojem. – Chodź.
 Poczułam ukłucie w żołądku, ale opanowanie wadery sprawiło, że po chwili już przestałam się stresować. Nie miałam pojęcia, ile będą trwały te badania. Ciekawe, czy w tym czasie Silver będzie szukał swojej przyjaciela. Zupełnie tego nie przemyślałam. Pozostało mi tylko mieć nadzieję, że to wszystko nie będzie trwało długo.

Finn?
---
259 PD
~Mimma

wtorek, 9 października 2018

Od Margo (do Finna) "Krzaki, śledztwa i brak normalności" cz.7

   Szłam za Finnem przez niewielki odcinek drogi, ale później stwierdziłam, że szkoda moich nerwów. Każda jego cecha zaczynała mnie coraz bardziej irytować, jego sposób bycia, zamiłowanie do krzaków, a nawet styl mówienia czy poruszania się. Cały Finn był dla mnie jednym wielkim wkurwieniem. Myśląc o tym, co go czeka u Grety, stwierdziłam, że może w końcu przestanę tłumaczyć się jakimś głosem. Po prostu jestem pojebana. Nic dodać, nic ująć. Chyba.
   
  Następny dzień tego całego gówna. Swoją drogą, interesującego gówna. Bardzo interesującego gówna, co jednak nie zmienia faktu, że to gówno. 
   Udałam się do Finna z samego rana, żeby jak najszybciej załatwić sprawę z Gretą. Może, jako przegenialni medycy, dokonamy przełomowego odkrycia nowej choroby? Może dokonamy cokolwiek? Może się go kurwa po prostu pozbędziemy, bo zdechnie sobie od tego wszystkiego, co Greta będzie mu robiła?
   Niechętnie do niego podeszłam. Będę musiała wytrzymać z nim przez tyle czasu. Uzbrój się w cierpliwość, wdech, wydech. Jeden, dwa, trzy, cztery, no, już, nie, przesadzajmy. 
   – Finn – mruknęłam, zdobywając się na jeden z tych najbardziej nieszczerych uśmiechów na świecie. Chyba się nie zorientował, bo popatrzył na mnie radośnie. – Mamy sprawę do załatwienia.
   – Mamy? My? Razem?
   – Nie będę ci dwa razy powtarzać – syknęłam. – Rusz się, idziemy.
   Nie protestował ani nie pytał, co było mi bardzo na rękę. Z tym swoim głupawym wyrazem pyska, bez słowa, posłusznie szedł za mną, a ja miałam nadzieję, że utrzymamy to przez cały czas. Pewnie myślał, że będziemy oglądać krzaki albo jakiejś inne pierdoły, który cholernie mnie nie interesowały, w przeciwieństwie do mojego kompana.

Finn?
Wiem, długość nie powala.
I wszystko inne też.
Oj tam.
---
126 PD
~Mimma

niedziela, 26 sierpnia 2018

[E] Od Margo (do Finna) "Krzaki, śledztwa i brak normalności" cz.5

Krzaczysława... Z nim na pewno było coś nie tak. Z chorych umysłowo nie powinno się wyśmiewać, to nieuprzejme, mimo to rozbawienie mieszało się z zażenowaniem, a w głowie zaczął kiełkować nowy plan. Finn pierdolił coś o Krzaczysławie (na przodków, jak można tak skrzywdzić kogokolwiek imieniem), a ja postanowiłam, że szybko i niezauważalnie się wycofam. Był tak zajęty swoją przyjaciółką, że w ogóle nie zwrócił uwagi na mój cichy odwrót. To dobrze, bardzo dobrze. Miałam chwilę dla siebie i na przemyślenie mojego planu. W zasadzie trudno nazwać to planem, raczej samotną myślą krążącą gdzieś w odmętach umysłu.
Moją uwagę przykuła czarna wiewiórka, wykonująca na gałęzi przedziwne ruchy, jakby swój własny, wiewiórczy taniec. Kruche drewno zaczęło wydawać niepokojący dźwięk, a ja zdążyłam odsunąć  się w ostatnim momencie. Gałąź złamała się i upadła u moich łap. Wzdrygnęłam się, świadoma tego, że gdybym nie zrobiła kroku w tył, prawdopodobnie spadłaby mi na łeb. Po tym wszystkim czarna wiewiórka zeskoczyła i pognała przed siebie. Skubana, zdążyła w porę wbić pazurki w pień drzewa i uchronić się przed upadkiem razem z gałęzią.
Wróciłam myślami do mojego pomysłu. Miał małe szanse na powodzenie, poza tym był zupełnie nie w moim stylu, jako wadery, którą nie interesowało życie innych. Mimo wszystko powstał w tym cholernym łbie i był tak nieosiągalny, że aż kuszący. Nieświadomie skręciłam w stronę jaskini ulokowanej na terenach, gdzie kręciło się niewiele wilków. Byłam niemal pewna, że to się nie uda, że ona odeśle mnie z kwitkiem, że wszyscy mnie wyśmieją. Ci, których mijałam, patrzyli na mnie z politowaniem. W ostatnim czasie obracam się tylko w towarzystwie dziwaków. A w głowie mam chaos.
– Halo? – zawołałam, stając w wejściu do jaskini. Nie, to nie była dobra decyzja. Nie nie nie, pomocy. Już za późno, żeby się wycofać. – Jest tu ktoś?
Rozejrzałam się. Nawet nie wiedziałam, jak ona wygląda. Podobno krąży o niej wiele plotek, ale jako że w życiu publicznym się nie udzielam i z nikim nie rozmawiam, żadnej z nich nie słyszałam. Może to dobrze. Sama wykreuję sobie jej obraz, a podstawą nie będzie zdanie kogoś innego.
Stanęła przede mną. Duża, gruba i niezbyt urodziwa. Zatoczyła się, a później niezgrabnie usiadła, patrząc prosto na mnie. Greta. Głośno przełknęłam ślinę. Miałam cichą nadzieję, że zostanę wyproszona albo tak skrytykowana, że sama zdecyduję się na wyjście z jaskini, ale nic takiego nie nastąpiło.
– Wejdź – powiedziała niskim głosem. Wytrzeszczyłam oczy, ale posłusznie zrobiłam jeszcze jeden krok. Wadera bez słowa ruszyła przed siebie, co odczytałam jako sygnał, że mam pójść za nią.
Cholera cholera cholera. To najgorsze miejsce na całym świecie - ciemne, zimne i pełne robactwa. Dobrowolnie się w to wpakowałam, nie powinnam narzekać, ale do kurwy nędzy, ja chcę stąd wyjść! A ona ciągle idzie. Ta jaskinia z zewnątrz wyglądała na mniejszą. Mam wrażenie, jakbyśmy właśnie przeszły przez takie trzy, a ona wciąż się nie zatrzymała. Albo to po prostu tutaj czas leci jakby... wolniej?
W końcu przystanęłyśmy w jakiejś niewielkiej odnodze. Rozejrzałam się, ale Grety nigdzie nie było. Do cholery, przecież stała przede mną. Porusza się tak wolno i niezgrabnie, że nie mogłam tak po prostu nie zauważyć, że sobie gdzieś poszła. Usiadłam, lekko zdezorientowana i postanowiłam, że będę czekać. To stara dziwaczka, czego ja się po niej spodziewałam?
No, przyszła. Usiadła naprzeciwko, ale nic się nie odezwała. Dobra, dość tej zabawy.
– Więc – zaczęłam. Greta sprawiała wrażenie, jakby w ogóle nie była zainteresowana tym, co mam jej do powiedzenia, co postanowiłam zignorować – podobno swego czasu działałaś jako medyk – dokończyłam, ostrożnie dobierając słowa.
Obserwowałam jej reakcję, ale ona zdawała się mieć to wszystko głęboko w dupie. Wiedziałam, że nic z tego nie będzie. Ta rozmowa nie ma sensu. Wyjść, czy nie wyjść i poczekać na łaskawe zwrócenie na mnie uwagi?
– Tak.
– Mogłabyś zbadać pewien bardzo osobliwy przypadek?
– Może.
– ...jeśli sama ci go przyprowadzę?
– Może. 
Później już nic się nie odezwała, co odebrałam jako znak, że mam sobie pójść i zrobiłam to z wielką ulgą. Jestem nienormalna. Poszłam do Grety po to, żeby dowiedzieć się, na co choruje Finn. Dlaczego to mnie tak bardzo interesuje?
On jest skazą dla tego klanu. Nie powinno go tu być. Słabi osobnicy są eliminowani przez silniejszych albo zabiera ich selekcja naturalna, a Finn nadal żyje. Moim zadaniem jest wyleczenie go albo zabicie. Silver jeszcze tego nie zrobił, więc uczynię to ja. Wyeliminować...
  Otrząsnęłam się. Znowu ten cholerny głos. Czy to właśnie był powód, dla którego chcę przyprowadzić Finna do Grety? Jeśli zaprzeczę, będę próbowała oszukać samą siebie? Doskonale wiedziałam, że ten głos, te myśli zamieniają mnie w psychopatkę. To nie ja. Ja nie chcę nikogo zabić, to on chce. Ten głos, czymkolwiek jest. 
Niebo płonęło żywym ogniem. Pomarańczowe słońce szykowało się do zniknięcia za horyzontem w towarzystwie czerwonych i fioletowych chmur. Wszystkie małe zwierzątka zaczęły budzić się do życia. Noc była ich żywiołem. Gdzieś z oddali pohukiwała sowa, którą zachodzące słońce wybudziło ze snu. Powietrze ochłodziło się – przyjemna odmiana od gorąca i duchoty, która panowała za dnia. 
  Na Finna natknęłam się całkiem przypadkowo, kiedy z wielką dokładnością obwąchiwał krzak. Słysząc kroki, podniósł głowę. Wiedziałam, że mnie zauważył, ale zachowywał się tak, jakbym nie istniała. Powrócił do swojego przerwanego zajęcia. Podeszłam jeszcze bliżej i zakaszlałam teatralnie. Żadnej reakcji. Przewróciłam oczami i szturchnęłam go lekko. Znowu bezskutecznie. Był zły, bardzo zły. Gdyby nie Greta, zupełnie by mnie to nie obchodziło. 
– Finn – powiedziałam głośno i powoli, aby zwrócić na siebie uwagę samca. Jego ucho drgnęło – Przepraszam za to, że sobie poszłam. – Ledwo przeszło mi to przez gardło. Ja iprzepraszam, ja i bycie miłą. 
Nadal mnie ignorował. Skończył obwąchiwać krzak i już miał odejść, ale zagrodziłam mu drogę. 
– Chciałabym, w ramach zadośćuczynienia, jutro gdzieś cię zabrać. 
Zgódź się. Co ja zrobię, jeśli się nie zgodzi? Wtedy będę unikać Grety do końca życia i udawać, że nigdy u niej nie byłam i nie zaproponowałam jej nic równie absurdalnego, jak zbadanie Finna. Spojrzałam na niego błagalnie. W takich momentach jak ten zaczynałam żałować, że nie jestem piękna i przekonująca. Albo chociaż przekonująca. Pieprzyć to, pieprzyć mój wygląd i charakter, po prostu się zgódź. 

Finn?
1016 słów
---
608 PD = 2 poziom
~Mimma

niedziela, 29 lipca 2018

Od Margo (do Finna) "Krzaki, śledztwa i brak normalności" cz.3

  – Krzaki – powiedział tak oczywistym tonem, jakby naprawdę to było oczywiste. – Nigdy ich nie widziałaś? Mogę ci pokazać.
  Chyba powinnam podziękować za okazaną mi litość i wyrozumiałość. Krzaki? Pewnie, że je widziałam, zwłaszcza że ukrywałam się w nich, kiedy cię obserwowałam. 
  Biłam się z myślami. Iść, nie iść. Prawdopodobnie wybrałabym tę drugą opcję, gdyby nie cichutki głos w mojej głowie, podpowiadający mi: w krzakach łatwo ukryć ciało... łatwo ukryć ciało... Był jak echo, które odbijało się od ścian umysłu i wracało, zagłuszając inne, bardziej rozsądne myśli. Nie dawał mi wyboru.
  – Pokaż – mruknęłam, starając się zabrzmieć jak najbardziej normalnie. Nie wiem, czy mi się udało, jednak Finn bez słowa ruszył przed siebie. Nie miał szans na zobaczenie moich pytających spojrzeń, ponieważ posłusznie szłam za nim. Przykuwaliśmy spojrzenia ciekawskich wilków i nic w tym dziwnego. Razem tworzyliśmy niecodzienny duet – dziwak z dziwaczką. Jeden mówi w swoim własnym języku, druga rzadko opuszcza swoje miejsce zamieszkania. 
  Mijaliśmy coraz więcej krzaków i zaczynałam zastanawiać się, dokąd Finn mnie prowadzi. Niewykluczone, że on też jest psychopatą i właśnie zostałam jego ofiarą. Dałam się nabrać jak szczeniak. Najgorsze, co mogłam teraz zrobić, to okazywanie strachu i niepewności. O nie, Finn, tak łatwo ci się nie dam. Nie tylko świadomość ewentualnego morderstwa była tutaj najgorsza. Upał kilku ostatnich dni bardzo dawał się we znaki, przez co spacer stał się mało przyjemny. Nawet ptaki i inne niewielkie stworzonka schowały się do cienia, natomiast my brnęliśmy przed siebie w pełnym słońcu. W coś ty mnie wpakował, cholerny głosie? 
  Dalszą drogę przebyliśmy przy akompaniamencie piosenek Finna, które na początku cichutko nucił pod nosem, z każdym krokiem zwiększając tonację.
 Celem naszego spaceru okazały się resztki sarny obrośnięte ze wszystkich stron kaktusem. Finn podbiegł do niego zadowolony, delikatnie trącając łapą wyrastające kolce. Podeszłam bliżej. Cóż, widok raczej niecodzienny, mimo wszystko nie miałam pojęcia, dlaczego Finn mnie tutaj przywlókł. Bądź co bądź miałam zobaczyć krzaki, a nie kaktusa.
  – Podoba ci się krzak? – zapytał z nadzieją. 
  – Krzak? – prychnęłam. – Mówisz o kaktusie?
  Spojrzał na mnie z politowaniem, jakby chciał powiedzieć: nie znasz się. Przyglądał się roślince z jawnym zaciekawieniem. 
  – To nowy gatunek – rzekł tonem prawdziwego naukowca, który właśnie dokonał przełomowego odkrycia.
  Co jak co, ale takiej głupoty nie mogłam znieść. Jako medyk, mimo że nie zajmowałam się leczeniem za pomocą ziół, znałam się na roślinach i doskonale wiedziałam, że to nie żaden krzak, ale najzwyklejszy w świecie kaktus. Jedyną zagadką było, skąd on się tam wziął.
  – Czy tobie to w jakikolwiek sposób przypomina krzak? – zapytałam, teatralnie przewracając oczami.
  Na odpowiedź musiałam trochę poczekać. Finn zamknął oczy, co wyglądało, jakby bardzo intensywnie myślał, a ja znowu zaczęłam zastanawiać się, jaką chorobą spowodowane jest jego zachowanie.
  – Też jest zielony – powiedział tak, jakby wygłaszał właśnie jakiś niepodważalny argument.
  Na przodków, to się nie dzieje naprawdę... Zaczęłam poważnie żałować, że zgodziłam się gdziekolwiek z nim pójść. I podobno to przyjaciel lidera. Finn denerwuje mnie już po chwili znajomości, co dopiero musi czuć biedny Silver?
  Samiec wyglądał na zdenerwowanego tym, że nie uznałam jego argumentu, ja natomiast byłam zdenerwowana jego obecnością. To nie mogło skończyć się dobrze.

Finn?
nawiązanie do opowiadania Cyth


----
+313 PD
~Maggie

poniedziałek, 23 lipca 2018

Od Margo (do Finna) "Krzaki, śledztwa i brak normalności"

  Widząc niektórych, zastanawiam się czy to z nimi jest problem, czy ze mną. Może nadpobudliwość i dziwne, niemal obłąkańcze zachowanie jest na porządku dziennym i to mój charakter odbiega od normy. Nie, to raczej nie działa w tę stronę. Cóż, doskonale wiedziałam o tym, że do normalności mi daleko, ale porównując się do pewnego osobnika mogłam śmiało stwierdzić, że jestem zupełnie zwyczajna.
  Od jakiegoś czasu obserwowałam Finna. Byłam niczym cichy ninja, który wybrał swoją ofiarę i nie odstępował jej na krok. Wszystko zapoczątkowała rozmowa dwóch wader, której byłam świadkiem. Podśmiewały się z niego i jednogłośnie stwierdziły, że dziwniejszego osobnika nigdy nie widziały. Nie ma co ukrywać, zainteresowało mnie to i postanowiłam, że sama przekonam się o rzekomej dziwaczności Finna. Pewnie dlatego, że sama uchodziłam w pewnym stopniu za dziwną, a kto mógłby być aż tak nienormalny, aby stać się gorącym tematem dla innych?
  Już na samym początku mojego małego śledztwa przekonałam się, że mówiły prawdę. Finn bardzo wyróżniał się spośród Łowców. Prowadził dialogi z roślinami, prawdopodobnie miał ADHD, a jego błędny wzrok był niemal przerażający.
  Nie byłby przerażąjacy, gdyby go nie było. Finn bez oczu prezentował się całkiem zabawnie. Z ciemnych, pustych, zalanych krwią oczodołów wyzierał strach.
  Jako medyk z umysłem przesiąkniętym wszelakimi chorobami i sposobami leczenia, zastanawiałam się, czy jego zachowanie nie jest właśnie skutkiem jakiegoś szczególnie osobliwego schorzenia, o którym medycyna nie miała zielonego pojęcia. Może to właśnie przełomowy moment w historii leczenia?
  Zastanawiałam się, co podkusiło mnie do tego, aby całkowicie przypadkowo wciąż być w tych samych miejscach, co moja ofiara, obserwować ją i analizować jej zachowania. To zupełnie do mnie nie pasowało, toteż stwierdziłam, że śledztwo trzeba zakończyć. I tak już dostałam to, co chciałam. Spokojnie wrócę do mojej jamy i przestanę mieszać się w życie innych, tak jak było dotychczas. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to dopiero początek ingerowania w życie kogoś innego.
  Jak zachowują się profesjonalni stalkerzy? Nie przyciągają uwagi, poruszają się cicho i niepostrzeżenie. A jak zachowuję się ja, bardzo nieprofesjonalny obserwator? Zupełne przeciwieństwo, dlatego też przykułam uwagę Finna, kiedy próbowałam wydostać się z krzaków, w których siedziałam, i pozostać niezauważona. Uśmiechnął się do mnie i zaczął iść w moją stronę. Nawet lodowate spojrzenie go nie zatrzymało. Czułam się całkiem zbita z tropu. Zazwyczaj moja postawa odstraszała potencjalnych kompanów do rozmowy.
  Zabijałabym go powoli, ciekawe, czy wtedy też byłby taki uśmiechnięty. Albo nie, nie zabiłabym go. Może zjadła żywcem? Jeszcze nigdy nie jadłam mięsa wilka. A później...
  – Cześć.
 Podskoczyłam, całkowicie wytrącona z moich myśli. Czarny wilk stał przede mną i lustrował mnie wzrokiem. Może udam, że go nie usłyszałam? Odwróciłam się i zaczęłam iść w swoją stronę. Przez chwilę już myślałam, że zagrożenie minęło. Do momentu, kiedy poczułam mocne pacnięcie w łapę.
  – Cześć – powtórzył.
  Przewróciłam oczami, znowu przyjmując chłodny wyraz pyska. Byłam już mocno zirytowana tym wszystkim i miałam nadzieję, że szybko uda mi się zrazić go do siebie. Nie odpowiedziałam mu. Wyobraźnia całkiem zaczęła mieszać mi w głowie, bo zamiast oczu Finna, widziałam te ciemne, zakrwawione dziury.
    – Ty niewydarzony krzaku – powiedział takim tonem, jakby poczuł się urażony moją obojętnością.
  – Co? – mruknęłam, słysząc niecodzienne określenie.
  Nie, to niemożliwe, żeby on był normalny.



Finn?

----
+318 PD
~Maggie

czwartek, 19 lipca 2018

Kiedy chłopcy tacy jak my przychodzą do parku i mówią, że chcą zagrać w baseball, tamci mówią – pewno, a za którą bazę chcecie robić, za drugą czy za trzecią?

Margo
Znana też jako "Ej, ty!"
Wadera | 7 lat | Wilk | Łowcy | Medyk
Ścieżka Medyka
Poziom 2 885/1500 PD (2955 PD) | 40 punktów
pieciogroszowka [Howrse] Sara #0480 [Discord]
Art by Tiffashy