Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Miłość do krzaków". Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą "Miłość do krzaków". Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 grudnia 2018

Od Silvera (do Finna) "Miłość do krzaków" cz. 8

  Biały basior prędko zasnął w swym legowisku i spał aż do południa, przez co członkowie jego obozu narobili niezłego rabanu. Zaczynając od zaległych patroli na bójce między młodymi uczniami kończąc Silver już po godzinie czuł się, jakby był na nogach cały dzień. Ponadto nie minęła mu złość na Finna. Co on sobie myślał, oddalając się tak daleko od obozu? 
  Mimo wszystko jednak w głębi duszy cieszył się, że na złamaniu czy tam skręceniu nogi się skończyło. Wredny wilczur odczuwał nawet w pewnym sensie satysfakcję, że czarny basior dostał nauczkę i najpewniej przez najbliższy czas nie będzie mógł się ruszać z obozu. 
  Gdy sprawy obozowe zostały mniej więcej ogarnięte, przywódca ruszył do jamy Isabelle, gdzie tej nocy spał Finn. Już przy wejściu odurzył go mocny zapach ziół przechowywanych przez waderę i pewien znany mu słodki akcent przebijający aromat leżącej w pobliżu szałwii. Przez krótką chwilę zastanawiał się, czemu tak miło mu się kojarzy, skoro z natury nie znosi leczniczej zielonki, gdy nagle poczuł delikatne otarcie chudego ciała i jego umięśniony tułów. Stała mieszkanka jaskini właśnie wróciła z polowania, niosąc w pysku dwa nieco wychudzone króliki. Przeszła bezszelestnie obok władcy Łowców i podeszła do śpiącego Finna, przed którym położyła obie zdobycze.
- A ty nic nie jesz? - zapytał Silver, ignorując to, że wadera od czasu wejścia traktowała go tak, jakby był jedynie podmuchem jesiennego wiatru.
- To on musi dużo jeść, bo noga mu się nie zrośnie. - odrzekła tylko, jakby to było coś oczywistego.
- Ty też musisz się pożywić, od wczoraj nie miałaś niczego w pysku.  - na te równie spokojne i o dziwo ciche stwierdzenie wilczyca nie odpowiadała przez dłuższą chwilę.
- Pójdę coś upolować wieczorem. 
- Zgoda.
 Po tej wymianie zdań zapadła krępująca cisza, przerywana spokojnym oddechem Finna. Po chwili Silver wkurzył się na to, że jego przyjaciółka nie kontynuowała konwersacji, więc podszedł i trącił czarnego wilka łapą.
- Wstawaj, śpisz dłużej niż niedźwiedź w czasie zimy! - burknął na pobudkę.
- Siemka Silverze królu, idziemy oglądać krza... to znaczy polować? - zapytał Finn radosnym i beztroskim tonem, jednak gdy prawie wymówił słowo "krzak", mina mu ścierpła.
- Nie możemy Finn, z twoją nogą nie jest za dobrze.
- Całe szczęście, że mój ogon nie ucierpiał, wtedy to byłoby po mnie. - odrzekł.
- Z całą pewnością. - rzekł, po czym zwrócił się do Isabelle: - Długo będzie w takim stanie?
- Przynajmniej do zimy, poza tym teraz jest ślisko i znów mógłby sobie nadwyrężyć łapę. - odparła cicho, a z gardła Finna wydobył się żałosny szloch.
- I jak ja mam znaleźć wilczych przyjaciół jak nie mogę stąd wyjść?

Kotóź?

----
+206 PD
~Maggie

poniedziałek, 5 listopada 2018

Od Finna (do Silvera) "Miłość do krzaków" cz.7

  Krzaki. To jedyne o czym Finn myślał w tym momencie, chociaż nie powinno tak być. Teraz powinien bać się Silvera i tego, jaką karę mu wymyśli. Może zakaz opuszczania obozu Łowców? Albo zakaz spotykania się z krzakami? To straszne, Finn nikomu tego nie życzył, nawet największemu wrogowi. Przecież wiadomo, że żaden wilk nie przeżyłby bez krzaków, a nawet te dziwne wilki z klanu, które śmieją się z rozmów z krzakami. Co za niewydarzone... krzaki!
  Finn otworzył oczy i ujrzał króla wilków, Silvera, wraz z znajomą wilką, którą była Isabelle. Przywódca nie wyglądał na zadowolonego, a Isabelle była spokojna i opanowana, jak zwykle. Czarny wilk lekko się uśmiechnął i zaczął się rozglądać. Po chwili spojrzał na swoją nogę, co z nią było nie tak? Nie bolała go on ma jakieś magiczne moce, mówię wam. Postanowił wstać, bo było już ciemno, a Silver na pewno miał ważniejsze rzeczy do roboty. Powoli się podnosił, ale szybko upadł. Próbował jeszcze kilka razy, modlił się do krzaków i chciał użyć ich mocy, ale się nie udało.
- Krzaki, pomóżcie! - zawołał, a pozostałe dwa wilki popatrzyły na siebie, a później na czarnego basiora, krzyczącego do krzaków. - Nie zostawiajcie mnie!
- Finn, może potrzebujesz pomocy? - zapytała Isabelle. Wyglądała na zmartwioną, nie to co Silver, który jedyne czego pragnął w tym momencie, to wrócić do obozu. Finniusz spojrzał na waderę, był zmęczony tym wszystkim i miał kryzys wiary w moc krzaków. On zawsze z nimi był, a te niewydarzone rośliny nigdy nie pomogły mu w najważniejszych chwilach. 
- Tak, teraz wilki będą moimi przyjaciółmi, skoro krzaki nie chcą nawet pomóc - mruknął i spojrzał na krzaki, które niczym się nie przejęły. Wilka pomogła Finnowi wstać, ale za każdym razem, gdy próbował iść sam, upadał i znowu miał spotkanie z trawą. Silver westchnął i podszedł do członków klanu Łowców. Isabelle spojrzała na łapę Finna i mruknęła coś pod nosem. - Zabierzmy go do obozu - dodała po chwili.
  Przywódca kiwnął głową i pomógł czarnemu wojownikowi, który chciał teraz tylko zasnąć i miał nadzieję, że to tylko zły sen, a z jego łapą wszystko dobrze. Czarny wilk był leniwy, ale nie wyobrażał sobie leżenia w jaskini cały dzień, on potrzebuje przygód, a w swoim legowisku na pewno ich nie znajdzie.
***
Po długiej, a przynajmniej tak wydawało się Finnowi, podróży do obozu, wilki były na miejscu. Było późno, więc musieli zrobić to cicho, by nie obudzić reszty, która już spokojnie spała. Isabelle spojrzała na zmęczonego, czarnego basiora i powiedziała mu, by nic nie mówił. Chyba każdy domyśla się jak było. Finn zaczął zadawać dużo pytań, tak samo jak w drodze do obozu. Na początku dostawał odpowiedzi na te męczące pytania i przemyślenia, ale później mówił do siebie, a Silver i Isabelle byli nieobecni.
- Chodź, Finn - szepnęła medyczka i zaczęła kierować się w stronę swojego stanowiska. Finn szybko zostawił Silvera samego, wyglądało na to, że zapomniał o swojej łapie, która nie była w najlepszym stanie. Wilk znów upadł na ziemię, a przy tym wydał głośny, dziwny dźwięk, który obudził niektórych członków klanu. Jak można się domyślić, nie byli zadowoleni.
  Dojść do wadery pomógł mu Silver, a później tanecznym krokiem pobiegł do swojej jaskini i zasnął. Czarny basior był zmartwiony, chciał żeby z jego nogą wszystko było w porządku. Isabelle przyglądała mu się, a on ciągle coś mówił, ale nie o krzakach, co było dziwne.
- Finn, a może ty się uderzyłeś w głowę? Pamiętasz coś takiego? - zapytała wilka. 

Silver?
---
297 PD
~Mimma

poniedziałek, 24 września 2018

Od Silvera (do Finna) "Miłość do krzaków" cz. 6

  Biały basior siedział obok Isabelle w jego legowisku. Chociaż żadne z nich się nie odzywało, oboje wiedzieli, co myśli ich towarzysz. 
  Czekali na Finna.
  Słońce chyliło się ku zachodowi, rzucając ostatnie promienie na udeptaną przez wilki ziemię. Wiele z nich korzystało z tej chwili i grzało swoje futra w blasku olbrzymiej gwiazdy, zanim ta schowa się za horyzontem. Liście otaczających obóz drzew delikatnie kołysały się wraz z gałęziami na wietrze, przynoszącym zbawienny chłód mieszkańcom głównej siedziby Łowców.
  Słońce już zniknęło za horyzontem, a na niebie zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy. Silver i Isabelle popatrzyli po sobie z niepokojem. Nieważne jak bardzo niesamowite przygody przeżywał ich przyjaciel, zawsze wracał po zmierzchu. Łapy zaczęły świerzbić lidera wilków, aby pobiec po Finna, który najpewniej stracił poczucie czasu wśród krzaków i dać mu pysk - jak on może mieć czelność zasiewać w sercu swojego "króla" ziarno niepokoju o niego! Poczuł na sobie świdrujące spojrzenie Isabelle i rzucił okiem w jej kierunku. Chuda wadera o długim pysku nie zaprzestała wlepiania swoich oczu w basiora, jednak gdy ich spojrzenia się spotkały, speszona spuściła głowę.
- Myślisz o tym samym co ja? - Zapytał, lecz nawet gdyby nie wyrzekł tego pytania to i tak by wiedział, że odpowiedź będzie twierdząca.
- Tak - odparła, lekko kiwając głową. - Idziemy go poszukać?
- Co za zniewaga, by władca musiał szukać członka swojego klanu, bo ten nie umie powstrzymać się od obwąchiwania krzaków! - Wycedził, jednocześnie wstając i idąc obok swojej towarzyszki niedoli. - Jeszcze mnie popamięta! Ja mu dam, rozmowy z krzakami! Jak go znajdę to słowo daję, że raz na zawsze odechce mu się przebywać w ich towarzystwie... Z czego tak rechoczesz? - Zwrócił się do szarej wilczycy oburzonym tonem.
- Ty też zaczynasz traktować krzaki jakby były wilkami - zachichotała, lecz uśmiech jej zamarł, gdy spojrzała we wściekłe oczy Silvera. Nie odezwała się już ani słowem.
  Z czasem basiora zaczęło to milczenie niezmiernie irytować, poza tym zaczął się naprawdę niepokoić o czarnego wilka. Mimo iż miał dobry wzrok, w ciemności było bardziej prawdopodobne, iż przegapią basiora, więc zaczął nawoływać:
- FIIIINN!
  Silver z każdą minutą darł się coraz rozpaczliwiej, modląc się o cud. Odpowiedzi nie otrzymał jednak żadnej. Isabelle zniknęła mu z pola widzenia, ale się tym nie przejął, bowiem wiedział, ze wadera nie jest tak skłonna do bycia rozkojarzoną.
- Silver, znalazłam go! - Usłyszał wołanie i popędził w jego kierunku tak szybko, jak tylko mógł. Rozpędził się tak, że ledwo udało mu się wyhamować przed czarnym ciałem.
- Czy on...? - Wyszeptał drżącym głosem.
- Nie, no coś ty... po prostu zasnął.
  W tym momencie nieświadomy niczego Finn powinien dziękować Naturze, że złamał nogę i Silver się na niego nie rzucił.

Finniusz?

----
+215 PD
~Maggie

niedziela, 12 sierpnia 2018

Od Finna (do Silvera) "Miłość do krzaków" cz.5

  Wilki z klanu znowu dziwnie patrzyły na Finna, chociaż dla niego cała ta sytuacja wydawała się być normalna. Cieszył się, że go znają i (nie) kochają, ale lepiej byłoby, gdyby uważali go za normalnego członka Łowców. On sam nie miał pojęcia, dlaczego inne wilki tak niechętnie z nim rozmawiają, przecież jego opowieści o krzakach i nie tylko, były bardzo ciekawe. Co za niewydarzone ciapciaki, po prostu się nie znają. 
  Frytek wpatrywał się w Silvera, który nie wyglądał już tak poważnie, jak wcześniej. Przez chwilę stał w miejscu, nic nie mówiąc. Zaczął się rozglądać, żeby jakoś uniknąć dalszej rozmowy z przywódcą. Krzaki, wpatrujące się w Silvera i Finna wilki, i więcej krzaków. Tylko to w tym momencie interesowało czarnego basiora. W końcu przeniósł swój wzrok na przywódcę czekającego na odpowiedź. 
- M-mogę Cię nauczyć o krzakach! - zawołał Finniusz. Silver westchnął. - Wtedy mnie zrozumiesz i poznasz mój krzakowy świat.
- O czym ty mówisz? - zapytał starszy basior, który wyglądał na zdenerwowanego ciągłym mówieniem Finna o krzakach. - Znowu one?
  Czarny wojownik westchnął. Silver nie wiedział nic o krzakach, więc nie był w stanie ich zrozumieć, a że Finn uważał się za krzaka, przywódca nie rozumiał też jego. Ach, niektóre wilki to zwykłe ciapciaki, którym nie chce się uczyć o krzakach. Przecież one były niezwykłe. Finniusz miał świetny pomysł. Skoro aktualnie jest w centrum uwagi, to czemu miałby nie zrobić czegoś krzakowego? Postanowił wygłosić mowę, właśnie o nich.
- Krzaki... Krzaki są bardzo ważne! Dlatego musicie się o nich uczyć, a ja wam w tym pomogę. - zaczął nieśmiało i cicho, jednak z każdym kolejnym słowem był pewniejszy. Silver, widząc dziwne zachowanie, podszedł do niego bliżej, mówiąc "Finn, co ty robisz?", jednak nic to nie zmieniło. Finniusz wiedział, że jego pomysł jest dobry i pomoże tym biednym, samotnym wilkom. - Wiecie w ogóle jak wyglądają krzaki? Kurteczka, pewnie wiecie... Ale nikt z was nie wie, jaką mają moc!
  Członkowie klanu Łowców powoli chowali się w swoich jaskiniach, a ich wzrok wyglądał jakby mówili "idź, demonie!". Silver przyglądał się Finnowi i nie wiedział co ma zrobić. Finniusz zawsze był dziwny, ale teraz chyba wygrał frytki. 
- Finn, cicho - powiedział przywódca, jednak czarny basior nie chciał go słuchać. Silv musiał wymyślić coś, co dotrze do Frytka. - Krzaki nie chcą tego, one są tylko dla wybranych.
   Finniusz chyba w to uwierzył. Popatrzył na Silvera, a później na wilki z klanu Łowców. Przecież one na to nie zasługiwały, nie były na to gotowe. Silver pierwszy raz miał rację. Wilk znów popatrzył na przywódcę a później na siebie i uciekł bez słowa.
  Biegł, chociaż nie wiedział gdzie. Mógł wcześniej nad tym pomyśleć. Najlepiej byłoby porozmawiać z krzakami, ale Finn pomyślał, że może Silver miał na myśli to, że "król krzaków" nie zasługiwał na nie. Frytek biegł nie oglądając się za siebie. Po chwili zauważył ładny krzak, nie zdążył się zatrzymać, by go zobaczyć i uderzył w drzewo. Finniusz biegł za szybko, przez co nie mógł stanąć, a nie zauważył drzewa przez piękno krzaka. Czarny wilk leżał pod drzewem i próbował wstać, jednak coś mu na to nie pozwalało. Jedyną pomocą był krzak, który znajdował się dość daleko od Finna, przez co wilk nie słyszał jego słów. Chciał porozmawiać z tym krzakiem. 
  Wojownik leżał w miejscu już od kilku godzin, a przynajmniej tak mu się wydawało. Nie wiedział co ma robić, więc czekał. Próbował się ruszyć, jednak to nie było takie proste. Z każdym kolejnym ruchem czuł coraz większy ból w okolicach tylnej łapy. 
  Zaczynało mu się nudzić. Na początku liczył krzaki, jednak nie było ich tutaj zbyt dużo. Później szukał jakiegoś wilka, ale był zbyt daleko od obozu Łowców. Nawet jeśli ktoś zauważyłby Finna, raczej nie chciałby mu pomóc ze względu na jego dziwny charakter. Wilki z klanu uważały go po prostu za kogoś, z kim nie należy nawet rozmawiać.
  Finniusz westchnął i powoli zamknął oczy, próbując zasnąć, może to był tylko zły sen, a on zaraz się obudzi i wszystko będzie jak dawniej? 

Silver? Hihihi, krzakowo wyszło.

- - -
+397PD
Pani Płot

piątek, 10 sierpnia 2018

Od Silvera (do Finna) "Miłość do krzaków" cz.4

  "Król" wilków spojrzał ze zdziwieniem na Finna, którego zachowanie obserwował już od dłuższych kilku chwil. Ze smutkiem stwierdził też, że jego przyjaciel nadal nie potrafi odnaleźć się w klanie i ma problem z nawiązywaniem znajomości (choć sam czarny wilk sądził zapewne inaczej). Przesunął na chwilę wzrok na grupkę wilków, którą wcześniej zaczepił Finn. Zwykli, nic nie wyróżniający się członkowie. Nie mógł ich zmusić do polubienia basiora, który swoją drogą był tak specyficzny jak to tylko możliwe, ale wiedział, że jego serce jest po właściwej stronie i tym bardziej było mu żal przyjaciela. Odpowiadając na krzyk, przybrał jednak obojętny ton głosu:
- Co ci mam wybaczyć?
- Zachowałem się jak kapryśny krzak, pod który za często chodzą wilki - odpowiedział ze skruchą Finn - Znaczy, kapryśne zachowanie krzaków gdy są za często zajmowane jest całkowicie zrozumiałe, przecież to wpływa na ich prawidłowy rozwój...
- O czym ty znowu pierdolisz, Finn? - przerwał mu przywódca, lecz basior ciągnął dalej opowieść o kruchej psychice i budowie krzaków.
-...ich biedne liście żółkną i zaczynają wyglądać mizernie, bo w glebie jest za dużo niefajnych substancji, które zostawiają po sobie te nieserdeczne wilki, a z czasem nawet OBUMIERAJĄ! - wykrzyknął ostatnie słowo - Rozumiesz, królu Silverze, one mogą OBUMRZEĆ! W tym przypadku nawet moja fachowa wiedza nie pomoże! - westchnął załamany, a Silver poczuł się zażenowany tymi wszystkimi spojrzeniami rzucanymi na niego i jego rozmówcę, który nawet nie dbał o to, że słychać go w całym obozie. Mimo to starał się zachowywać rozsądnie.
- Posłuchaj, każdy krzak z czasem obumrze, czy to przez wilki czy inny czynnik. Łowcy też się rodzą i umierają, tak jak krzaki. - wyjaśnił biały wilczur. Finn spojrzał na niego nic nierozumiejącym wzrokiem.
- Wilki to nie krzaki. - stwierdził to tak, jakby był wykładowcą wyjaśniającym najbardziej oczywistą rzecz świata niekumatemu studentowi. I co z tego, że w rzeczywistości było na odwrót.
- No nie. - przyznał Silver.
- To czemu mówisz, że wilkom żółkną liście?
- Co? - Silver w tamtej chwili był gotowy pożegnać się ze wszystkimi usprawiedliwieniami dla dziwnego zachowania basiora. Zniecierpliwienie w nim wrzało. Co za niewydarzony krzak!
- Co? - powtórzył Finn.
- Eh, już weź idź do tych swoich krzaków, mam cię na dzisiaj dość. - burknął Silver. Myślał, że Finn szybko popędzi do swoich najlepszych przyjaciół, ale ten nie ruszył się z miejsca. - No idź! - pogonił go, ale nic to nie dało.
- D-dlaczego już mnie nie lubisz? - wyrzucił z siebie drżącym głosem wilk. - N-nie chcę c-cię stracić! Ty i i Is-isabelle jesteście moimi jedynymi przyjaciółmi! 
- Myślałem, że są nimi krzaki. - odparł niskim głosem.
- Kocham krzaki, a-ale was bardziej! Nie zostawiajcie mnie, proszę! - dodał błagalnie. Wyglądał, jakby zaraz miał się rozpłakać.
  Basior poczuł, jak ścisnęło go serce, a łzy niemalże zapiekły pod powiekami.
- Nie odrzucam cię, Finn. Problem jest w tym, że nie zawsze cię rozumiem.

Finn? Jakby coś, to Silver ostatecznie się nie rozpłacze, aczkolwiek ta sytuacja bardzo go zasmuciła i wzruszyła :C


----
+288 PD = lvl 3
~Maggie

wtorek, 24 lipca 2018

Od Finna (do Silvera) "Miłość do krzaków" cz.3

  Silver niestety nie był na tyle mądry, by zrozumieć fascynację krzakami Finna. Tylko bardzo inteligentne wilki wiedziały, po co są krzaki i do czego służą.
- Silver, ty nic nie rozumiesz! - Finn oznajmił to przywódcy i z płaczem uciekł do klanu, nie patrząc nawet na te biedne krzaki, które go potrzebowały.
  Silver zerknął na Isabelle, która była równie zdziwiona, co on i mruknął coś do siebie, po czym ruszył wspólnie z waderą do klanu za Finnem. Biedny Finn, był rozdarty i nie wiedział co robić. Myślał, że Silver jest jego najlepszym przyjacielem, ale nawet on nie rozumiał miłości do krzaków czarnego wilka. Nikt nie mógł tego zrozumieć.
  Frytek przybiegł szybko do swojego klanu i z płaczem wskoczył do legowiska wilków. Członkowie Łowców patrzyli na niego jeszcze dziwniej niż zwykle i pewnie niedługo znowu czarny wilk będzie głównym tematem ich rozmów. No cóż... Finn jest po prostu niezwykle interesujący i nie tylko on sam to zauważył. A może po prostu był tak cudowny, że każdy mu zazdrościł i dlatego tak o nim mówili? Tak, to na pewno dlatego. Finn jest sławny, znany w całym klanie. W każdym razie... Co za niewydarzone krzaki.
  Finniusz położył się na swoim miejscu i postanowił ukryć się przed całym światem, a tym bardziej przed Silverem.
- Silver to zwykły krzak i wąchacz stokrotek - powiedział cicho do siebie. - Nie powinien być królem i przywódcą, jeśli nie może zrozumieć tak prostej czynności jaką jest badanie krzaków. Widać, że ten klan Łowców jest jakiś opóźniony i nikt tu nie zna się na nowoczesnych zainteresowaniach. - dodał po chwili.
  To była jedna z niewielu chwil, gdy Finn był normalny godzina krzaków, chociaż zawsze później miał coś jak "czekaj... co?".
- Niewydarzone krzaki! - zawołał trochę głośniej.
  Po chwili do miejsca, gdzie przeżywał tą okropną chwilę Finn, dotarła Isabelle. Usiadła obok niego i westchnęła. To była bardzo dramatyczna chwila dla Finniusza. Isabelle zapytała go, co się stało, chociaż przy tym była i powinna znać odpowiedź. Dla Finna było to coś strasznego, a inny, niezwiązany z krzakami wilk, nie przejąłby się tym.
- Silver mnie zdradza! - krzyknął Finn.
  Isabelle wyglądała na zdziwioną, a Finn po chwili jakby doznał olśnienia. Wstał i poszedł w stronę wyjścia. Wadera została na miejscu, obserwując czarnego wilka. Frytek wyszedł z jaskini i powędrował w stronę... najbliższego krzaka. Chyba musiał się odstresować właśnie pod krzakiem.
  Gdy wrócił do jaskini, nikogo już tam nie było. Co za niewydarzone krzaki, co ten Silver, przecież zrobił coś okropnego, jak on mógł nie przyjść przeprosić Finna. W jego głowie pojawiało się wiele różnych myśli, a z każdą minutą stawały się one coraz dziwniejsze. W końcu były tak dziwne, że Finn postanowił włączyć swój tryb "brak myślenia", którym posługiwał się codziennie.
  Czarny wilk, który przeżywał w tej chwili prawdziwy dramat, poszedł zwiedzać klan, gdy już się uspokoił. Potrzebował pomocy krzaków. Znalazł bezpieczne miejsce i odpowiednie krzaki do tego. Czuł się otoczony przez krzaki, ale wiedział, że one mu pomogą. Usiadł na miękkiej trawie, która także zawsze go fascynowała, była na liście "fajne rzeczy Finniusza Serdecznego". Popatrzył na krzaki, które znajdowały się na polanie, na której był wilk. Przez chwilę myślał o tym, by zrezygnować, ale ta myśl szybko go opuściła, a pojawiły się nowe, przedstawiające Finna jako króla Łowców... to znaczy zwykłego wilka z marzeniami. Finn poczuł zmęczenie, ale to nie było tak ważne, jak rozmowa z krzakami.
  Finniusz Serdeczny popatrzył na krzaczki obok niego i zaczął z nimi rozmawiać.
- No hej, jak tam? - zapytał pierwszego krzaka. - Haha, u mnie też, co dzisiaj robiłeś? - dodał po "odpowiedzi" od krzaka.
  Czarny wilk, który wyglądał dziwnie i pewnie ktoś przestraszyłby się go, gdyby go teraz zauważył, świetnie bawił się z krzakami. Po chwili zaśmiał się.
- Nie mów tak, zawstydzasz mnie - powiedział basior.
  Rozmowy z krzakami chyba mu pomogły, to była najlepsza terapia dla Finna. Czasami on stawał się "normalny", a do tego wściekły, co było niebezpieczne, chociaż działo się tak bardzo rzadko, prawie nigdy, a jak już, to był cud. Niekoniecznie podobało się to Finnowi, który zresztą nie był świadomy co się z nim dzieje, a na drugi dzień niczego nie pamiętał. Ach, ten Finn... Tak już chyba mają wilki, które posiadają niezwykłą moc rozmowy z krzakami i widzenia rzeczy, których zwykłe wilki nie mogą zobaczyć.
  Po tych ciekawych rozmowach, wilk wrócił do klanu, a tam zastał Silvera.
- Co on tu robi, przecież nie powinien tu być! - powiedział do siebie cicho Finn.
  Może był tu dlatego, że jest przywódcą Łowców? Aktualnie Finn był na niego zły, więc nie miał zamiaru myśleć o nim więcej. Przeszedł obojętnie obok przywódcy, który nie spodziewał się, że wilk jeszcze będzie cokolwiek pamiętał z tamtej chwili. "Co ty, do krzaka, odkurteczkujesz, Silv?" - pomyślał Finniusz.
  Czarny basior ruszył w stronę wilków, których nawet nie znał, by Silv był zazdrosny. Finn wiedział, że przywódca na niego patrzy.
- No hej, wilki - powiedział ze swoją słynną pozą Finna.
  One nie były tak pozytywnie nastawione, jak czarny basior i opuściły go śmiejąc się. Frytek warknął i popatrzył na Silvera smutno i zawołał w jego stronę:
- Silver, wybacz mi!

Silver? ; )) hahaahah, nie wiem czemu to napisałam


----
+510 PD = lvl 2
~Maggie

poniedziałek, 23 lipca 2018

Od Silvera (Do Finna) "Miłość do krzaków" cz.2

  Silver potrząsnął głową z rezygnacją. Nie mógł pozwolić na to, by jeden z jego wojownik odpływał podczas polowania, nawet jeśli był to Finn, który po prostu taki był i nic się z tym zrobić nie dało. Zaczął się zastanawiać, czy to, że czarny wilk jest tak infantylny i dziwaczny jest skutkiem jakiegoś urazu w dzieciństwie. Przywódca zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nic nie wie o przeszłości Finna, to znaczy zanim dołączył do jego klanu jeszcze za czasów Terry Nihil, stosunkowo małej wyspy, na której trzy rozumne rasy musiały się tłoczyć. Choć biały basior oddałby na tę chwilę wszystko, aby móc wrócić tam i zobaczyć twarze dawnych przyjaciół, służących, wojowników, Dessin i ich wspólnych szczeniąt, wiedział że Avfallen jest o wiele większe i bardziej przystosowane do życia niż ta malutka wysepka. Wracając, lider łamał sobie głowę, wymyślając najbardziej absurdalne scenariusze sprowadzające się do okropnego wypadku, po którym Finn stał się taki, jaki jest teraz.
- Silverze, wszystko okej? - szepnęła cicho Isabelle. Silver właśnie w głowie widział miniaturową wersję Finna, która ganiała po lesie, gdy nagle grunt pod nogami się skończył i szczeniak spadł z klifu, uderzając się w głowę. Leżał tak przez kilka godzin, dopóki Isabelle nie zlitowała się nad biednym szczeniakiem i nie zabrała go do medyka... czekaj, przecież Isabelle była niewiele starsza od Finna, jakim cudem może wyglądać tak staro? - Umm, Silverze... - teraz dopiero dziwny obraz zniknął, a przed sobą miał zmartwioną twarz szarej wilczycy, której długie uszy standardowo były położone na głowie, a wydłużony pysk niemalże dotykał jego własnego. Biały wilk zauważył kątem oka, że od jakiegoś czasu stoją, a Finn wykorzystuje ten czas i obwąchuje pobliskie krzaki.
- Nic mi nie jest, Isabelle. Zamyśliłem się po prostu. - odpowiedział, odsuwając się lekko, na co wadera spłonęła rumieńcem (tak wiem, wilki się nie rumienią bla bla bla). Wyraz zatroskania jednak nie zniknął z jej pyska. Silver szybko przywołał Finna do porządku i ruszyli dalej, czujnie węsząc. Ostatnio widział dość pokaźne stado na wschód od jego obozu, tak więc tam też się udali. 
  Wyszli na wielką polanę, gdzie pasło się spokojnie stado jeleni. Silver zaczął okrążać teren, starając się już wcześniej wypatrzyć najsłabszego osobnika. Czekał też na Finna i Isabelle, którzy mieli wyskoczyć z nienacka i zacząć pogoń. Odliczał powoli do piędziesięciu. 
  Dwa wilki, ciemnoszary i czarny, gnały obok siebie, wznosząc tumany kurzu pod swoimi łapami. Widok dwóch drapieżników skutecznie wystraszył stado, które zaczęło uciekać. Silver po chwili dołączył do swoich przyjaciół i w biegu wyszukiwali najsłabszej samicy.
  Po chwili ją znaleźli - najmniejsza, słaba, nie była w stanie dogonić stada. Finn, który biegał najszybciej, skierował się na nią i złapał ją za nogę, miażdząc potężną szczęką. Sarna zaczęła rozpaczliwie wyrywać się z uścisku, próbując wznowić ucieczkę na trzech nogach. Mimowolnie zaczęła zwalniać, a wtedy dołączyli się Silver i Isabelle, która zrównała się z ofiarą i wgryzła jej się w gardło. Sarna upadła, ciągnąc za sobą czarnego basiora, który jeszcze nie puścił nogi. Starała się walczyć o życie, próbując wstać i dalej uciekać, ale zbyt szybko traciła krew, która ciekła z nogi i z gardła. Silver postanowił ją dobić, aby oszczędzić jej cierpienia. 
- Dobra robota. - powiedział, gdy było już pewne, że ofiara jest bez życia. - Aczkolwiek to stado tak prędko tu nie wróci. Muszę wysłać gońca do obozów położonych dalej na wschodzie, że niedługo do nich dotrze stado. Dość duże. Dzięki temu tamtejsi zwierzchnicy na pewno zarządzą grupowe polowanie, przynajmniej ja bym tak zrobił. - mruczał do siebie samego lider. - Isabelle? Biegnij do obozu przekazać te informacje naszemu gońcowi. Ja i Finn zaniesiemy zdobycz.
- Do wschodnich obozów, duże stado przybywa przepędzone z Wielkiej Polany. Przyda się grupowe polowanie. Zrozumiane, spotkamy się w obozie, panie.... To znaczy przywódco. - poprawiła się szybko wilczyca widząc groźne spojrzenie swojego władcy. Już tyle razy mówił jej, żeby przestała nazywać go "panem".
"Ty nie masz pana, Isabelle." - mówił jej Silver - "Jesteś panią samej siebie."
- Tak, Isabelle. Do zobaczenia. - wadera pobiegła pędem w stronę obozu. Wtedy basior odwrócił się do swojego towarzysza i zawołał:
- Finn, pomóż mi z tą sarną! - spostrzegł wtem, że wilk znów go nie słucha tylko przygląda się gąsienicy jedzącej liść krzaka z nienawistym spojrzeniem. - Nosz na naszych dzikich przodków, Finn, co ty znowu wyrabiasz?! 
- Królu Silverze... - podjął Finn, ale biały basior mu przerwał:
- Nie gadaj tylko rusz ten tyłek i łap za tę sarnę! - rzucił poirytowany, lecz drugi wilk nie ruszył się z miejsca.
- Królu Silverze, krzaki...
- Co krzaki, co z nimi znowu?! - rzucił serio wkurzony lider.
- ...czuję, że krzaki to jest coś, czemu chciałbym się poświęcić. Tak bez reszty, jak staw szczupakowi.
- Co ty do cholery teraz wygadujesz?!

Finn?

----
+440 PD
~Maggie

niedziela, 22 lipca 2018

Od Finna (do Silvera) "Miłość do krzaków"

  Kolejny dzień w życiu Finna, który za każdym razem liczy na fascynującą przygodę, a dostaje znów to samo: kolejny, nudny dzień spędzony na leżeniu w jaskini lub szukaniu przyjaciół. Ten nie miał być inny od tamtych, chociaż wilk nadal liczył na zmianę.
  Finniusz obudził się w swojej jaskini i od razu wstał ze swojego legowiska. Zaczął się rozglądać, przeciągać, a po kilku minutach wyszedł powoli z jaskini. Popatrzył na wilki siedzące pod krzakami i rozmawiające ze sobą. Mruknął coś pod nosem i zaczął szukać swoich przyjaciół, których miał niewiele. Po długiej chwili poszukiwań, zmęczony Finn spostrzegł Isabelle siedzącą w cieniu i rozmawiającą z przywódcą Łowców - Silverem. Czarny wilk bardzo lubił te wilki i często spędzał z nimi czas, to właśnie wspólnie z nimi opuścił Terrę Nihil i przybył na nowe ziemie.
  Zadowolony Frytek ruszył w kierunku przyjaciół, którzy już wcześniej go zauważyli.
- Witaj, Silver - pierwszego Finn przywitał przywódcę - Cześć, Isabelle - dodał mniej oficjalnie.
  Usiadł obok nich i zaczęła się rozmowa. Nie była jakaś niesamowicie ciekawa, ale czarny basior cieszył się, że może spędzić czas z najbliższymi przyjaciółmi z klanu. W trakcie rozmowy Finn podziwiał krzaki, przez co był rozkojarzony i nie wiedział o czym mówią jego towarzysze. Według czarnego wojownika krzaki były niezwykle interesujące i planował z nimi wspólną przyszłość, chciał zostać kimś, kto zajmuje się nimi. 
- Finn - rzekł Silver, a w tym momencie Frytek się ocknął i spojrzał zdziwiony na przywódcę.
- Tak? - spytał szybko, nie wiedział o co może chodzić Silverowi i zaczął się trochę niepokoić.
- Idziesz dzisiaj ze mną na polowanie - był to bardziej rozkaz, niż pytanie, ale Finn nie mógł odmówić, bo to przecież przywódca klanu! Poza tym nie miał nic ciekawego do roboty.
  Finn lubił wychodzić na polowanie lub zwykły spacerek, tym bardziej z Silverem, którego bardzo lubił i szanował Silverinn. Czarny wilk ucieszył się więc, gdy przywódca zaproponował mu to. Zazwyczaj nudziło mu się, bo krzaki nie miały dla niego tyle czasu, ile on potrzebował na ich badanie. Finniusz już kiedyś chciał znaleźć sobie inne zainteresowania, ale jednak zawsze wygrywały krzaki, to jest coś, co Finn chciałby robić w przyszłości, wręcz ciągnie go do krzaczków.
  Wilk ocknął się i szybko skinął głową przed Silverem, który nie podzielał jego ogromnego szczęścia i zainteresowania polowaniem. Mimo tego, że Finn robił to już wiele razy, dalej nie miał dość, bo przecież zawsze może wydarzyć się coś niesamowitego. 
  Tak więc od razu ruszyli, wraz z Isabelle, która też została zaproszona na polowanie przez Silvera.
  Frytek zamyślił się, ale gdy tylko Silver spojrzał na niego, czarny wilk udawał, że wie o co chodzi, chociaż tak naprawdę było inaczej. Po drodze czarny wilk podziwiał krzaki, które były fascynujące, a do tego były wszędzie. Finn z trudem powstrzymywał się przed podejściem do jakiegoś krzaka, sam nie wiedział czemu, ale chciał go obejrzeć. 
  Silver pytająco spojrzał na Finna, który zatrzymał się przy krzaku i zaczął podziwiać, bo nie mógł się powstrzymać. 
- Nic się nie dzieje - powiedział szybko Finn i spojrzał na wilki stojące obok niego i wpatrujące się w czarnego puszystego wilka. Silver jeszcze przez chwilę badał sytuację, mruknął coś pod nosem i ruszył dalej, a wraz z nim pozostałe wilki. 

Krzak? To znaczy Silver? 

----
+319 PD
~Maggie